Korespondencja z Kataru

Co było kluczem do wygranej?

Wiedzieliśmy, że Saudyjczycy nie będą łatwym rywalem. Są przygotowani, byli przez miesiąc na zgrupowaniu, grali sparingi, 8-9 zawodników z ich pierwszego składu występuje w jednej drużynie. Mają dobrego trenera, który potrafi ich zmotywować. Wiedzieliśmy też, że stadion będzie bardziej po stronie rywali, bo przyjedzie więcej kibiców. Spodziewaliśmy się, że wyjdą bardzo wysoko, skoro robili to nawet z takim rywalem, jak Argentyna. Prawdą było jednak także to, że gdyby miała więcej szczęścia i grała w drugiej połowie, jak w pierwszej, to mogłoby być 4:0 albo 5:0.

Czytaj więcej

Mundial w Katarze. Remis z Argentyną da Polsce awans

My także mogliśmy wygrać wyżej?

Szkoda niewykorzystanych sytuacji, bo mieliśmy słupek i poprzeczkę, a wiemy, że gole będą się liczyć. Jesteśmy jednak zadowoleni. Nie można mieć wszystkiego.

Było ryzyko, że nie zagra pan w tym spotkaniu?

Faktycznie poczułem w pierwszej połowie meczu z Meksykiem, że jest problem z mięśniem dwugłowym. Udało się to jednak zniwelować. Nie było żadnego ryzyka. Te wątpliwości były zagrywką trenera i sztabu. Przeciwko Saudyjczykom poczułem przed przerwą podobny ból i w drugiej połowie mi to doskwierało, ale nie jest to nic groźnego. Nie do końca słyszałem wszystko, co mówił trener w przerwie w szatni, bo leżałem na stole u fizjoterapeuty.

Czytaj więcej

Argentyna wraca do gry. Leo Messi na ratunek

Rzut karny obroniony przez Wojciecha Szczęsnego był przełomowym momentem meczu?

Taka bramka do przerwy dałaby rywalom dużo pewności siebie i motywacji. Bardzo się cieszę, bo po poprzednim turnieju na pewno ciążyła na nim duża presja. Podobnie było z Robertem Lewandowskim. Staraliśmy się mu pomóc. Kiedy z Meksykiem podchodził do rzutu karnego, to chyba każdy podświadomie cieszył się z gola. Niestety, tak się nie stało. Także na nim ciążyła olbrzymia presja. Ten gol pozwoli mu złapać trochę luzu. Było widać, jak później wykreował jeszcze dwie-trzy sytuacje. Potrzebujemy takiego Roberta. Wszyscy rośliśmy z minuty na minutę.

Zaskoczyło pana, że to Lewandowski, a nie Szczęsny został piłkarzem meczu?

Wszyscy chyba przyzwyczailiśmy się do tego, że napastnik zdobywa brameczkę i jest najlepszy. Oby tak było dalej. Strzelanie goli jest najpiękniejsze w futbolu. Też chciałbym kiedyś jakiegoś pięknego strzelić, ale dla mnie dobry wślizg jest jak gol. Wiadomo, jak wygląda teraz futbol. Ci, którzy zdobywają bramki, są najważniejsi.