Ktoś wmówił Polakom, że nie umieją ładnie grać w piłkę. Istnieją poszlaki, że to Czesław Michniewicz i ten minimalizm się udziela.

– Musimy zaakceptować, w jakim stylu gramy – powiedział po meczu z Meksykiem Robert Lewandowski. Bartosz Bereszyński oznajmił z kolei, że szukaliśmy kontr, bo nie będziemy grać lepiej niż rywale, choć przecież są w naszym zespole piłkarze z czołowych europejskich lig.

Czytaj więcej

Arabia Saudyjska "napisała historię swojego futbolu" i świętowała 20 minut

Wyrzekliśmy się wykorzystywania ofensywnego potencjału, o którym tyle mówił Paulo Sousa, na rzecz ostrożności, choć na razie podczas mundialu najwięcej mówi się o tych, którzy dzięki odwadze zatrzymywali faworytów. My chcemy być skuteczni – nawet jeśli niekochani.

Zagrali, jak chcieli

Kadrowicze mówią zgodnie: zagraliśmy tak, jak chcieliśmy. Defensywne ustawienie, w którym momentami dostępu do pola karnego broniło nawet sześciu defensorów, zapewniło Wojciechowi Szczęsnemu spokojny wieczór, skoro błysnąć musiał tylko raz.

Polacy nie byli w stanie wyeksponować własnych przewag, bo poza rzutem karnym nie mieliśmy żadnej okazji do zdobycia bramki. Nawet Lewandowski, który jeszcze niedawno wymagał od reprezentacji więcej, pogodził się z przeciętnością drużyny.

– Wiadomo, że chciałbym częściej dostawać piłkę w polu karnym, ale to trudne do zrealizowania – przyznaje. Jednocześnie oglądając kulisy meczu z Meksykiem na „Łączy nas Piłka”, słyszeliśmy, jak w przerwie kapitan apeluje do kolegów: „Więcej odwagi”, a Michniewicz prosi o ostrożność.

Czytaj więcej

Wszyscy zdrowi. Czesław Michniewicz wskazał największy problem

Jesteśmy zespołem męczącym: zarówno dla bezstronnego kibica, jak i dla przeciwników. Selekcjoner zaprojektował na mundial drużynę świadomą własnych ograniczeń – może nawet za bardzo. Obroni go tylko wynik.

– Wszyscy chcieliby, aby to ładnie wyglądało, ale za trenera Adama Nawałki graliśmy podobnie. Wtedy nasze spotkania też nie były porywające. Nie tiki-taka, tylko futbol pragmatyczny. Czekanie na dośrodkowania Kuby Błaszczykowskiego czy Kamila Grosickiego – przypomina Kamil Glik.

Saudyjczycy nie są tak słabi, jak wydawało się niektórym przed mundialem, ani tak mocni, jak wskazywałoby ich zwycięstwo nad Argentyną. Podopieczni Herve Renarda byli dobrze przygotowani, odważni i umieli pomóc szczęściu. Niewykluczone, że rywali pogrążyła zarozumiałość.

– To było coś fantastycznego, napisaliśmy historię – oznajmił po meczu Renard, a książę koronny Mohammed bin Salman ogłosił święto narodowe. Saudyjską radość mącą kontuzje: przeciwko Polakom nie zagrają Yasser al-Shahrani i Salman al-Faraj.

– Będziemy grali podobnie jak w spotkaniu z Meksykiem – zapowiada Michniewicz. – Nie mam dylematów, jeśli chodzi o skład. Wiem, w jakim ustawieniu zagramy i jakie będą zmiany.

Wszyscy zdrowi

Korekt w składzie będzie niewiele: dwie, może trzy. Przebieg pierwszego meczu z Meksykanami sugeruje, że chodzi o Krystiana Bielika, który po przerwie pomógł uporządkować środek pola. Miejsce w podstawowym składzie może stracić Nicola Zalewski, którego dopadła debiutancka trema.

Czytaj więcej

Bielik o meczu Polska-Meksyk: Trzeba szanować ten punkt

Wygranym ostatnich tygodni jest Bartosz Bereszyński, czyli niezastąpiony dla kadry człowiek do zadań specjalnych. Jest prawonożny, ale gra na lewej obronie, bo Zalewski wciąż musi dojrzeć do gry w defensywie, a los rozmył kariery Tymoteusza Puchacza oraz Arkadiusza Recy.

Zarówno Bielik, jak i Bereszyński po spotkaniu z Meksykiem jako jedyni zgłosili drobne urazy. – Lekarz mówi, żeby się nie martwić – uspokajał jednak jeszcze w środę Michniewicz, a dzień później potwierdził: – Wszyscy piłkarze będą do naszej dyspozycji.

Nie zmieni się na pewno wykonawca rzutów karnych. – Na wielkich turniejach nie strzelali ich Zico, Socrates czy Michel Platini. Żal mi Roberta, ale wiem, że będzie miał kolejne szanse. Strzela rzuty karne najlepiej na świecie i będzie to robił dalej, chyba że sam zrezygnuje – mówi selekcjoner.

Michniewicz w składzie na Meksyk zmieścił aż pięciu piłkarzy, którzy debiutowali na wielkim turnieju. To także dowód, jak bardzo kadra przez rok się zmieniła. Selekcjoner nie zabrał na mundial wielu piłkarzy, w których jego poprzednik widział przyszłość reprezentacji.

Zabrakło Kacpra Kozłowskiego, Kamila Piątkowskiego, Kamila Jóźwiaka czy Dawida Kownackiego. Kontuzja zatrzymała Jakuba Modera. Ta kaskada nazwisk pokazuje, jak selekcjonerzy ze świecą szukają dla kadry następców odchodzącego pokolenia.

Turniej w Katarze to zapewne ostatni mundial Lewandowskiego, Glika, Grosickiego czy Krychowiaka, a na pewno – Szczęsnego. Wszyscy stoją przed ostatnią szansą, aby nie okazać się zmarnowanym pokoleniem, dla którego szczytem był ćwierćfinał Euro 2016.

Mundial zaczęliśmy najlepiej w XXI wieku – nie było traumy, jaką przeżywały poprzednie drużyny po porażkach z Koreą Południową (2002), Ekwadorem (2006) i Senegalem (2018).

Polacy wszystko mają w swoich rękach. Nawet niepowodzenie w spotkaniu z Saudyjczykami nie wyrzuci nas z turnieju, pierwszy raz od 1986 roku ostatni mecz zagramy o stawkę.

W pierwszym meczu była podwójna garda, długie piłki, minimalizowanie ryzyka. Atakujący rozmyli się na horyzoncie. Nie wiadomo, czy przeciwko Saudyjczykom będzie inaczej. Remis raczej urządza rywali.

Weekend na mundialu

Piątek

Grupa A

Katar - Senegal (14.00, TVP 1, TVP Sport)
Holandia - Ekwador (17.00, TVP 1, TVP Sport)

Grupa B

Walia - Iran (11.00, TVP 2, TVP Sport)
Anglia - USA (20.00, TVP 1, TVP Sport)

Grupa C

Polska - Arabia Saudyjska (14.00, TVP 1, TVP Sport)
Argentyna - Meksyk (20.00, TVP 1, TVP Sport)

Grupa D

Tunezja - Australia (11.00, TVP 2)
Francja - Dania (17.00, TVP 1, TVP Sport)

Niedziela

Grupa E

Japonia - Kostaryka (11.00, TVP 2, TVP Sport)
Hiszpania - Niemcy (20.00, TVP 1, TVP Sport)

Grupa F

Belgia - Maroko (14.00, TVP 1, TVP Sport)
Chorwacja - Kanada (17.00, TVP 1, TVP Sport) ∑