"Sport": Jakie wrażenia po debiucie w mistrzostwach świata i meczu z Meksykiem?

Jakub Kamiński: Wiedzieliśmy, że rywal lubi grać piłką, będzie nią grał i tak też było. My mieliśmy być blisko siebie, utrzymać się przy piłce i szukać okazji do kontry. Robert Lewandowski dawał nam skrzydłowym czas, brał grę na siebie, robiąc nam miejsce, żeby ruszyć do przodu i faktycznie były przestrzenie, bo Meksykanie grali bardzo ofensywnie.

A jak z perspektywy boiska wyglądał niewykorzystany przez Roberta Lewandowskiego rzut karny?

Nie zwracałem dokładnie uwagi jak uderza, jaki robi nabieg. Wiadomo, to jest fachowiec jakich mało. To duża impreza, mistrzostwa świata i chciał strzelić na nich swoją pierwszą bramkę, ale niestety nie udało mu się. Mamy teraz jeszcze co najmniej dwa mecze i z pewnością mu się trafić do siatki przeciwnika.

Czytaj więcej

Bielik o meczu Polska-Meksyk: Trzeba szanować ten punkt

Pan też miał swoją sytuację. Czego zabrakło?

Tak, rzeczywiście. Gdyby ta piłka była grana do środka, to może bym zdążył, a tak obrońca mnie dogonił i wybił piłkę. Co do spotkania, to potrzebowałem czasu, żeby wejść we wszystko i się obyć. Na pewno łatwo nie było nam na bokach, bo rywal miał częściej piłkę w swoim posiadaniu. Realizowaliśmy jednak swoje zadania, robiliśmy to co było nakreślone i też mieliśmy w tym spotkaniu swoje sytuacje. Rywale mieli świetnych zawodników, jak Lozano, który potrafi zrobić różnicę, ale raz że tych okazji nie mieli wiele, to jeszcze dobrze w bramce prezentował się Wojtek Szczęsny utrzymując nas w grze. My też mieliśmy swoją sytuację, ale nie udało się wykorzystać.

Oglądał pan sensacyjne zwycięstwo 2:1 Arabii Saudyjskiej z Argentyną?

Było to kilka godzin przed naszym meczem z Meksykiem i to była indywidualna sprawa czy ktoś chce obejrzeć to spotkanie czy nie. Ja oglądałem. Zresztą pewnie każdy z nas śledził to co się działo, bo to przecież nasza grupa i przeciwnicy z którymi przyjdzie nam rywalizować.

Czytaj więcej

Wszyscy zdrowi. Czesław Michniewicz wskazał największy problem

Wnioski?

Na pewno byliśmy zszokowani, że Argentyna w swoim pierwszym meczu na tych mistrzostwach przegrywa, ale taka jest piłka. Arabia Saudyjska pokazała, że można wygrać nawet z takim rywalem. My musimy jednak skupić się na sobie. Przed nami dwa grupowe spotkania i trzeba się w nich pokazać. Najważniejsze na teraz, że jako reprezentacja Polski nie przegraliśmy swojego inauguracyjnego meczu po raz pierwszy w XXI wieku, bo wcześniej te inauguracyjne gry nam nie wychodziły. Musimy zrobić wszystko, żeby ta dwie najbliższe gry rozstrzygnąć na swoją korzyść.

Co będzie decydując jeżeli chodzi o naszą sobotnią konfrontację z Arabią Saudyjską?

Moim zdaniem, jak oglądałem ten wtorkowy mecz, to Argentyna grała czy chciała grać tą swoją małą grę. Nie szukali gry i rozwiązań za plecy rywala, a akurat Arabowie zostawiali tam dużo miejsca. Mam nadzieję, że to wykorzystamy i wygramy to spotkanie.

Najważniejsze na teraz, że jako reprezentacja Polski nie przegraliśmy swojego inauguracyjnego meczu po raz pierwszy w XXI wieku

Krystian Bielik, pomocnik reprezentacji Polski

Na koniec pytanie o pogodę. Jak pan znosi temperatury w Katarze? Upał w meczu z Meksykiem był odczuwalny?

Nie, bo jesteśmy tutaj kolejny dzień. Osobiście myślałem, że będzie cieplej, bo wszyscy straszyli, że będzie tutaj nie do wytrzymania, ale spokojnie da się wytrzymać i człowiek dobrze funkcjonuje.

Rozmawiał i notował w Dausze Michał Zichlarz