fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

logistyka.rp.pl

Ciężarówki jadą z Polski do Chin

Chiny stały się „ziemią obiecaną” przewoźników samochodowych. Logistycy unikają drogiego transportu lotniczego.

Prawie codziennie otrzymujemy zapytania o przewozy do Chin. Przedsiębiorcy szukają informacji na jakich zasadach mogą je wykonywać – przyznaje dyrektor Departamentu transportu ZMPD Piotr Mikiel.

Zainteresowanie wynika z potrzeb zachodnioeuropejskiego przemysłu i tamtejszych firm logistycznych. Jesienią 2018 roku Ceva Logistics dokonała pierwszego transportu z Chin do Polski. Ciągnik siodłowy z naczepą o ładowności 24 ton pokonał dystans 8,5 tys. km przemierzając Chiny, Kazachstan, Rosję i Białoruś.

Zamiast kolei i samolotu

Samochód ciężarowy, który wiózł towary dla odbiorców z całej Europy przejechał trasę z Xiamen do stolicy Polski w 12 dni. Był o 50 proc. tańszy od transportu lotniczego oraz dwa razy szybszy od transportu morskiego. Licząc to jako dostawę door to door, transport ten może być szybszy od kolejowego od 30 do 50 proc. Ładunek został dostarczony do Centrum Dystrybucyjnego Ceva Logistics w Warszawie, gdzie dokonano odprawy celnej oraz dalszej dystrybucji do klientów końcowych w Europie.

Czytaj więcej w: Przewoźnicy polują na okazje

Ceva Logistics w Chinach dysponuje rozległą siecią transportową w 22 prowincjach, mając swoje oddziały w ponad 200 miastach. Firma osiąga na rynku chińskim średnie roczne przychody na poziomie ok. 1,4 mld dol.

Za podobne przewozy zabiera się konkurencyjna spółka DSV Panalpina. Przyznaje, że klienci coraz częściej proszą o transport ciężarówkami na Nowym Jedwabnym Szlaku. Zachęca ich 15-17-dniowy czas przejazdu. – Czas tranzytu frachtu lotniczego z Szanghaju w Chinach na lotnisko w Europie Zachodniej wynosi teraz około ośmiu dni, w porównaniu do 14 dni w ostatnim miesiącu. Przewozy samochodowe są atrakcyjną alternatywą również z uwagi na wąskie gardła w zakresie przepustowości i związane z tym niezwykle wysokie ceny frachtu lotniczego transport drogowy z Chin do Europy Zachodniej – zapewnia odpowiedzialny w DSV Panalpina za ten obszar Tine Jorgensen.

Również klienci Grupy Raben dopytują o przewozy pomiędzy Europą i Chinami. – Od momentu dołączenia przez Chiny do Konwencji CMR obserwujemy rosnące zainteresowanie ze strony klientów możliwościami transportu drogą lądową z tego państwa. Analizujemy wszystkie plusy i minusy takiego rozwiązania – przyznaje dyrektor zarządzający Raben East, Grupa Raben Bartłomiej Łapiński.

Niejasne perspektywy

Dodaje, że transport drogowy w tej relacji jest rozwiązaniem porównywalnym kosztowo z opcją kolejową, cechującym się krótszym tranzytem i zdecydowanie większą elastycznością w kontekście trasy co m.in. ogranicza ilość niezbędnych przeładunków. – Sytuacja związana z COVID-19 przyczynia się do tego, że coraz więcej firm analizuje możliwości związane z tym kanałem dostaw wypatrując w nim nie tylko stabilności serwisu, ale również kosztów – podkreśla Łapiński.
Nie jest jednak pewne, czy nowe trasy z Chin okażą się długofalowym sukcesem. Koncerny europejskie już mówią o ograniczeniu globalnych powiązań i skróceniu łańcuchów logistycznych. – Polski Instytut Ekonomiczny szacuje, że zastąpienie chińskich dostaw produktów da Polsce (po okresie dostosowawczym) nawet 6-8 mld euro wartości dodanej.

Może zatem okazać, się że za klika lat popyt na przewozy z Chin znacząco zmaleje.

Źródło: logistyka.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA