Skrzyszowska ma sport w żyłach, bo rodzice też byli lekkoatletami. 21-letnia warszawianka próbowała skakać w dal i biegać płaskie sprinty, ale najlepiej odnalazła się w biegu przez płotki. Jej pierwsze sukcesy były efektem współpracy z Przemysławem Radkiewiczem. To on kilka lat temu przyznał, że ostatnią tak wszechstronną zawodniczką była w polskim sporcie Irena Szewińska.

Dziś karierą Skrzyszowskiej kieruje tata Jarosław. Kiedy zaczął trenować córkę mogło się wydać, że to ingerencja dyskusyjna, może wręcz przerost ojcowskiej ambicji, ale Pia nie zboczyła z właściwej ścieżki i jej talent kwitnie. Tylko w tym roku pięć razy poprawiła rekord życiowy w biegu na 100 metrów przez płotki, a jej czas z Chorzowa - 12.51 - był młodzieżowym rekordem Polski.

Czytaj więcej

Mistrzostwa Europy. Srebro sztafety bardzo potrzebne

Miesiąc temu była w Eugene dziesiąta, ale wśród Europejek druga, bo poziom jej konkurencji jest na świecie bardzo wysoki. Widzieliśmy w niej przed Monachium jedną z najmocniejszych kart w talii polskich szans i nie zawiodła. Złoto to życiowy sukces oraz obietnica dalszych sukcesów - zwłaszcza w wymiarze kontynentalnym - bo postępy robi błyskawicznie, jej kariera rozwija się wzorowo.

Wydawało się, że medalowy bieg otworzyła wolno, ale każdy kolejny płotek był krokiem do złota. Schodziła z nich błyskawicznie, jej przewaga tylko rosła. Kiedy minęła metę wydawało się, że nie dowierza, choć zrobiła to, czego dokonywała przez cały sezon. Drugie miejsce zajęła Węgierka Luca Kozak, która wyrównała rekord Węgier (12.69), a trzecie - Szwajcarka Ditaji Kambundji (12.74).

Kamil Kołsut z Monachium