Korespondencja z Monachium

Kariera Ennaoui, czyli urodzonej w Ibn Dżarir córki Polski i Marokańczyka, który później zostawił rodzinę, aż do 2019 roku rozwijała się wzorowo. Podopieczna Wojciecha Szymaniaka płynnie zamieniała medale juniorskie na młodzieżowe i młodzieżowe na te zdobywane wśród seniorów. Była wicemistrzynią Europy na stadionie (2018) oraz w hali (2019), aż wyhamowało ją ścięgno Achillesa.

Podobno zaszkodziły jej marsze z karabinem podczas szkolenia wojskowego. Doskwierać zaczęło nie tylko ścięgno, także kolano. Startowała sporadycznie, w 2020 roku zniknęła. Mówiło się, że może nie wrócić do sportu. Uraz zabrał jej igrzyska, dziś ma już na celowniku Paryż. Piąte miejsce z mistrzostw świata oraz brąz w Monachium to ważne przystanki dające dowód, że kierunek jest właściwy.

- Sił wystarczyło tylko i aż na trzecie miejsce, ale ten brąz jest dla mnie jak złoto, bo to nagroda za wiele miesięcy walki o powrót do sportu. Każdy medal przed tą imprezą brałam w ciemno, eliminacje były przecież najszybsze w historii - podkreśla Ennaoui, do której jako pierwsza z gratulacjami podbiegła wicemistrzyni Europy w siedmioboju Adrianna Sułek, czyli przyjaciółka z pokoju.

- Żartowałyśmy, że jestem ciągle miejsce za nią. Tak było w Eugene, tak wydarzyło się w Monachium. Ada zapowiada, że chce zdobyć złoto na igrzyskach, więc ja biorę srebro - mówi Ennaoui. - Jest między nami dużo dobrej energii. Trafiłyśmy do jednego pokoju na zgrupowaniu w Seattle przypadkiem i tak narodziła się przyjaźń. Zakochałyśmy się w sobie od pierwszego wejrzenia.

Złoto w Monachium zdobyła Laura Muir, czyli Brytyjka z żelaza, która w tym sezonie zgarnęła już dwa brązy - podczas mistrzostw świata oraz Igrzysk Wspólnoty Narodów. To ona cztery lata wyprzedziła Ennaoui w Berlinie, a do Monachium przyjechała odegrać rolę faworytki. Skutecznie. Ma rekord życiowy pięć sekund lepszy od naszej biegaczki, ale Polka dopiero rozwija skrzydła.