Od ponad dwóch dekad nie ma ważniejszego cyklu lekkoatletycznego w świecie niż Diamentowa Liga (DL). Najpierw są igrzyska, potem mistrzostwa globu, następnie wielkie mityngi na najsławniejszych stadionach świata, najpierw od 1998 roku znane jako Złota Liga, w 2010 roku złoto zostało zastąpione w nazwie i logotypie przez diamenty.

Chorzów gości ten mityng (dziewiąty z 13 w tym roku) z dwóch przyczyn. Pierwszą są długoletnie starania polskich działaczy, którzy z roku na rok coraz lepiej organizowali imprezy o nieco niższym statusie, ostatnio w cyklu Continental Tour Gold. Choć padały w nich doskonałe wyniki i każdy chwalił warunki startów, to kalendarz Diamentowej Ligi był prawie nienaruszalny, trudno było marzyć o zastępstwie za Oslo, Monako lub Brukselę.

Czytaj więcej

Mistrzowie świata na Stadionie Śląskim

Drugą przyczyną stała się pandemia koronawirusa. Działacze World Athletics (dawniej IAAF) z głęboką wiarą w koniec pandemii wpisali w tegoroczny plan Ligi dwa mityngi w Chinach (Szanghaj i Shenzhen), ale skoro Chińczycy nadal nie dają sobie rady z wirusem, nie chcą przyjmować gości zagranicznych oraz gromadzić tłumów na stadionach, to pojawiła się nagła możliwość zastępstwa. Śląscy działacze mieli od dawna dobrze skrojoną ofertę, złożyli ją i pokonali konkurencję.

Musieli w związku z tym zgodzić się na przyspieszenie terminu prawie o miesiąc – „zwykły” Memoriał Kamili Skolimowskiej miał odbyć się 4 września. W tej kwestii trudno było o negocjacje. Musieli także powiększyć budżet do ok. 14–16 mln zł.

Coś jednak zyskali – obecność w prestiżowym mityngu młociarek i młociarzy, bo uczcić pamięć o polskiej mistrzyni olimpijskiej w rzucie młotem w Sydney (2000), bez tej konkurencji w programie, byłyby co najmniej niezręcznie.

Kamila Skolimowska, której świetną karierę przerwała nagła śmierć w lutym 2009 roku podczas zgrupowania w Portugalii, zdążyła zdobyć, poza złotem igrzysk, dwa medale (srebrny i brązowy) mistrzostw Europy. Była też młodzieżową mistrzynią Europy, mistrzynią świata juniorek młodszych i mistrzynią Europy juniorek. Pierwszy tytuł mistrzyni Polski zdobyła, mając zaledwie 14 lat.

Ma swój memoriał od jesieni 2009 roku. Na początku były to skromne zawody młociarskie na stadionie warszawskiej Skry, z czasem mityng stał się ważnym wydarzeniem lekkoatletycznym każdego lata, zwłaszcza od 2018 roku, gdy po raz pierwszy rywalizowano na odnowionym Stadionie Śląskim. Padł wówczas rekord frekwencyjny, w tym roku z racji diamentowego napływu gwiazd chyba będzie poważnie zagrożony. Pomysł, by widzowie wchodzili na Śląski za darmo, w tym dziele powinien pomóc.

Pełne trybuny są ważne także dlatego, że Śląsk zamierza ubiegać się o organizację mistrzostw świata w 2027 roku. Zdobycie ich w 2025 roku okazało się jeszcze za trudne (wygrało Tokio).

Autopromocja
Subskrybuj nielimitowany dostęp do wiedzy

Unikalna oferta

Tylko 5,90 zł/miesiąc


WYBIERAM

Parada gwiazd

Kto przyjdzie na Śląski w sobotę, zobaczy sportowców wybitnych. Będą licznie mistrzynie i mistrzowie świata z Eugene (w sumie prawie 50 osób, które zdobyły w Oregonie medale). Listę otwiera fenomen tyczki Armand „Mondo” Duplantis. Pojawią się, rezygnując ze startu w odbywających się w Birmingham Igrzyskach Wspólnoty Brytyjskiej, jamajskie sprinterki Shericka Jackson (złoto MŚ na 200 m) i Shelly-Ann Fraser-Pryce (mistrzyni setki).

Będą rewelacyjny brazylijski płotkarz na 400 m Alison Dos Santos, mistrzyni świata na 400 m Shaunae Miller-Uibo z Bahamów, rekordzista świata w pchnięciu kulą, Amerykanin Ryan Crouser. Wznowią rywalizację na 100 m Marvin Bracy i Trayvon Bromell (obaj USA) oraz ich rodak Michael Norman i Kirani James z Grenady na 400 m.

Polska lekkoatletyka też pokaże najlepszych. W rzucie młotem walczyć będą Paweł Fajdek i Wojciech Nowicki, na 100 m pobiegnie Ewa Swoboda, w skoku o tyczce jest Piotr Lisek, w rzucie młotem pań Malwina Kopron, w pchnięciu kulą Konrad Bukowiecki i Michał Haratyk, Pia Skrzyszowska na płotkach, Maria Andrejczyk i Marcin Krukowski w rzucie oszczepem, Anna Kiełbasińska, Natalia Kaczmarek i Justyna Święty-Ersetic na 400 m i Sofia Ennaoui na 1500 m.

Większość z nich w tegorocznym cyklu Diamentowej Ligi wiele nie zdziałała (rekord dyrektora sportowego mityngu Piotra Małachowskiego – cztery zwycięstwa końcowe w rzucie dyskiem jest i długo będzie niezagrożony), ale pokazać się w takim otoczeniu warto.

Punkty i pieniądze

System rozgrywania zawodów Diamentowej Ligi jest ostatnio stabilny. Organizatorzy wybierają co roku 16 konkurencji kobiecych i 16 męskich (w każdym mityngu jest ich część). Przez cały sezon obowiązują reguły zdobywania punktów i pieniędzy.

Oczywiście nie ma przeszkód, by organizować zawody w innych konkurencjach, bliskich widzom w danym kraju. W Chorzowie diamentową rywalizację zobaczymy w pchnięciu kulą, rzucie oszczepem, skoku wzwyż, biegach na 200, 400, 800, 1500 i 3000 m kobiet oraz w trójskoku, skoku w dal, rzucie oszczepem, biegach na 100, 400 i 400 m ppł. mężczyzn.

Rzecz idzie przede wszystkim o awans do wrześniowego finału w Zurychu, stąd walka o punkty za miejsca 1–8 w poszczególnych konkurencjach. Do finału kwalifikują się najlepsze ósemki w biegach od 100 do 800 m, najlepsze dziesiątki na 1500 m i w biegach długich oraz najlepsze szóstki w konkurencjach technicznych.

We wrześniu na stadionie Letzigrund w Zurychu każdy zwycięzca finału otrzyma tytuł „Mistrza Diamentowej Ligi”, charakterystyczne trofeum ze szklanym brylantem na szczycie, 30 tys. dolarów oraz (pod pewnymi warunkami) gwarantowane prawo startu w kolejnych mistrzostwach świata. Pozostali finaliści i finalistki otrzymają premie, wedle miejsc, od 12 do 1 tysiąca dol.

Premie w zawodach takich jak w Chorzowie są niższe: 10 tys. dolarów za wygraną konkurencję Diamentowej Ligi, potem gradacja od 6 tysięcy do 500 dolarów za kolejne pozycje.

Co zrobi Mondo?

Ponieważ jest to Memoriał Kamili Skolimowskiej, to rzut młotem kobiet i mężczyzn będzie miał taką samą pulę nagród jak konkurencje Diamentowej Ligi, podobnie wyróżniono (ze względu na jakość obsady) bieg na 100 m kobiet, ostatnią konkurencję mityngu. Premie w męskim skoku o tyczce, biegu na 800 m i pchnięciu kulą oraz kobiecej rywalizacji na 100 m ppł. będą o połowę mniejsze.

Przyjazd Mondo Duplantisa negocjowano poza oficjalnym taryfikatorem i tę kwotę poznać trudno. Kiedyś Usain Bolt brał po 200 tys. dol. za start i to były szczyty lekkoatletycznego bogactwa. Teraz urodzony w USA Szwed to najjaśniej świecąca gwiazda lekkoatletyczna, więc też może się cenić. Jeśli jak się uważa, znów skutecznie zaatakuje rekord świata w skoku o tyczce (6,21 m), to zapewne zarobi dodatkowo 50 tys. dolarów (w mistrzostwach świata wziął 100 tys.). Sponsorzy są na to gotowi.

Rywalizacja rozpocznie się o 13.30. Ostatnia konkurencja zaplanowana jest tuż przed 18. Na widownię Stadionu Śląskiego wstęp jest wolny.

Transmisję można obejrzeć w TVP 1 i TVP Sport.