Tekst pochodzi z dodatku specjalnego "8. PKO Festiwal biegowy"

Rzeczpospolita: Wojskowy Zespół Sportowy (WZS) to normalny klub, tyle że z wojskiem w nazwie?

Angelika Cichocka: Można tak powiedzieć. To pododdział skupiający żołnierzy sportowców zarówno w dyscyplinach olimpijskich, jak i typowo wojskowych (pięciobój morski czy pięciobój wojskowy). Naszym głównym zadaniem jest reprezentowanie sił zbrojnych w zawodach pod patronatem Międzynarodowej Rady Sportu Wojskowego, m.in. w światowych wojskowych igrzyskach sportowych i wojskowych mistrzostwach świata.

Są też obowiązki pozasportowe?

Tak, nie unikamy tego. Zdajemy egzaminy, przechodzimy szkolenia, tyle że ze względu na nasze plany sportowe są one prowadzone w nieco ograniczonym zakresie.

Wojsko ma udział w rozwoju polskiego sportu?

Lekkoatletyka jest piękną dyscypliną, ale nie zawsze dochodową – dla wielu sportowców WZS to jedyne stałe źródło dochodu, w dodatku mogą łączyć treningi z pracą. Podobnie jest w moim przypadku – wojsko daje poczucie stabilności. W końcu roczna kontuzja może nas wyeliminować z dalszej kariery. I co wtedy?

Marynarka Wojenna znalazła panią czy na odwrót?

Obustronnie. Zainteresowałam się i dostałam pozytywną odpowiedź. Nie każdy ma taką możliwość, bo liczba miejsc w wojskowych zespołach sportowych jest ograniczona, trzeba przy tym prezentować wysoki poziom.

Wojskowość panią interesuje?

Do tej pory przeszłam jedynie czteromiesięczne szkolenie podstawowe w Ustce. Z racji częstych wyjazdów nie biorę udziału w codziennym życiu jednostki.

Stopień wojskowy?

Marynarz.

Dobry wynik sportowy oznacza awans?

Jeszcze kilka–kilkanaście lat temu tak było, teraz już nie. Szkoda. Trzeba cierpliwie czekać. Wymagany jest m.in. staż i ukończenie odpowiednich kursów.

Wypływa pani w morze?

Kiedyś żeglowałam, ale to nie miało jeszcze nic wspólnego z wojskiem. Może kiedyś będę wypływać, ale przecież nie każdy marynarz to robi.

Wiąże pani przyszłość z Marynarką Wojenną?

Jeszcze nie wiem. Stwarzam sobie wizje tego, co będzie po zakończeniu kariery – bo każdy sportowiec musi być na to gotowy – ale mam dużo pomysłów. Myślę, że fajnie by było związać posportową przyszłość z wojskiem.

—rozmawiał Bartosz Klimas