Partner relacji: PGE

Agresja Rosji na Ukrainę zapoczątkowała wielowymiarową wojnę informacyjną prowadzoną przez podmioty wspierające reżim w Moskwie. Celem tych działań było i jest osiągnięcie określonych postaw i zachowań społecznych, wywołanie obaw, a także wprowadzenie do przestrzeni publicznej niemerytorycznej dyskusji, fałszywych informacji i poczucia zagrożenia wśród obywateli.

Jednym z głównych celów ataków dezinformacyjnych stało się bezpieczeństwo energetyczne i cieplne w Polsce i Europie. Dlaczego właśnie ten sektor stał się jednym z głównych celów ataków kampanii dezinformacyjnych? O tym rozmawiali goście zaproszeni do debaty „Dezinformacja w energetyce”, która otworzyła 7. edycję Kongresu 590 w Rzeszowie.

– Bezpieczeństwo energetyczne jest jednym z podstawowych elementów szeroko rozumianego bezpieczeństwa państwa. Ataki dezinformacyjne na energetykę i nasze bezpieczeństwo są konsekwencją ataku Rosji na Ukrainę. To właśnie głównie Rosja stoi za dezinformacją, która jest rozsiewana wśród polskiego społeczeństwa. Chodzi o to, aby wywołać obawy, a także o pewne niepokoje w społeczeństwie, aby zaburzyć poczucie bezpieczeństwa w Polsce i innych krajach europejskich – wyjaśnił Wojciech Dąbrowski, prezes PGE Polskiej Grupy Energetycznej.

– Rosja próbuje przerzucić na kogoś innego odpowiedzialność za kryzys energetyczny, który wywołała agresją na Ukrainę. Spowodowała ona drastyczny skok cen paliw – ropy, węgla, gazu. Polski rząd podjął szereg działań, które mają na celu zniwelowanie odczucia przez społeczeństwo negatywnych skutków wywołanego przez Rosję kryzysu energetycznego, z którym borykamy się nie tylko my, ale i cały świat. Kryzys ten doprowadził do inflacji, z którą dziś walczy cały świat, także polski rząd. Przed nami, przed całym światem długa droga, bo inflacja dotyka wszystkich krajów i szybka zmiana tego trendu będzie trudna. Będzie wymagała od nas wszystkich dużego wysiłku. Jesteśmy w takim trudnym dość momencie, kiedy musimy myśleć o oszczędzaniu, o ograniczaniu kosztów tak, aby utrzymać dla wszystkich dostęp do dóbr podstawowych, przede wszystkim energii i ciepła, które są dla nas czymś naturalnym – tłumaczył prezes PGE Polskiej Grupy Energetycznej.

Podczas debaty mówiono także, że Rosja wykorzystuje zaistniałą sytuację do tego, by przekierować ataki na rządy innych krajów Unii Europejskiej. Atakując Ukrainę, Rosja próbowała wywołać niepokoje na całym świecie i dalej próbuje to robić. Padł także apel do wszystkich, aby przeciwstawiać się dezinformacji i konsekwentnie walczyć z fake newsami, które pojawiają się w przestrzeni publicznej. Uczestnicy dyskusji stwierdzili również, że to dobrze, że zachowujemy spokój, ale że przed nami jeszcze ogromna praca, aby przeciwdziałać próbom wywołania przez Rosję niepokojów w Polsce, a także w innych krajach Unii Europejskiej.

Michał Marek, doktorant na Wydziale Studiów Międzynarodowych i Politycznych Uniwersytetu Jagiellońskiego, autor wydanej w 2020 r. książki „Operacja Ukraina”, zauważył, że energetyka jest ważnym elementem narracji, którą budują Rosjanie zarówno na potrzeby własnego społeczeństwa, czy szerzej rynku rosyjskojęzycznego, do którego zaliczył także Białoruś, jak i świata zewnętrznego.

– Na potrzeby rynku wewnętrznego Rosjanie używają kwestii energetycznych do uwiarygodnienia pewnych przekazów. Na przykład: Rosja jest potęgą, Europa bez Rosji sobie nie poradzi i prędzej czy później odwróci się znowu w kierunku Rosji i będzie gotowa do dialogu. Takie przekazy służą uspokojeniu nastrojów w kraju, że mimo iż może teraz są pewne niepowodzenia, to wkrótce wszystko będzie dobrze – analizował sytuację Michał Marek.

– Jeżeli chodzi o kierunki zewnętrzne, to celem jest przede wszystkim destabilizacja sytuacji społeczno-politycznej w krajach Unii Europejskiej. Do 24 lutego Rosjanie wykorzystywali tematykę związaną z energetyką zależnie od bieżących wydarzeń. Były to raczej reakcje na tematy pojawiąjące się w przestrzeni międzynarodowej, związane na przykład z Nord Stream czy Baltic Pipe. Po 24 lutego praktycznie nie ma dnia, aby nie pojawiał się wątek energetyczny dotyczący przede wszystkim Polski, ale także innych krajów Unii Europejskiej – kontynuował ekspert. – W ostatnim czasie kwestie energetyczne stanowią jeden z dwóch filarów przekazu emitowanego przez Rosję na zewnątrz. Mówiąc wprost, Rosjanie starają się nas zastraszyć i zmusić do uległości. Najpierw kluczowym wątkiem był szantaż atomowy, straszenie widmem totalnej katastrofy w Europie. Celem było oddziaływanie na ludność państw NATO i Unii Europejskiej, szczególnie na Polaków. Drugim filarem są właśnie kwestie energetyczne. Przekaz ze strony Rosji jest prosty: jeżeli nie zaprzestaniecie wspierania Ukrainy, to decydując się na taką politykę, polski rząd doprowadzi do sytuacji, w której Polacy pozostaną bez energii i bez ciepła – wskazał Michał Marek.

Mariusz Ruszel, prezes Instytutu Polityki Energetycznej im. Ignacego Łukasiewicza, zauważył, że Rosja stara się wpływać na emocje, które następnie są przekazywane dalej. – Pod wpływem emocji kreuje się nasze zachowania. W sferze strategicznej chodzi o wpływanie na to, co robimy. A w sferze taktycznej dezinformacja może być wycelowana w daną jednostkę i to jest dużo bardziej niebezpieczne, ponieważ może to wpływać na procesy decyzyjne zarówno na poziomie politycznym, jak i właśnie na poziomie gospodarczym – tłumaczył Mariusz Ruszel.

Partner relacji: PGE