Partner relacji: Grupa LOTOS

Wola Unii Europejskiej o odchodzeniu od surowców energetycznych z Rosji, wyrażona w pakiecie REPowerEU, postawiła pytania o tempo i sposób transformacji energetycznej. Bowiem w Europejskim Zielonym Ładzie gaz miał przypisany bardzo istoty status paliwa przejściowego przy odchodzeniu od węgla w stronę źródeł zeroemisyjnych.

Przed inwazją Rosji na Ukrainę rosyjski gaz zaspokajał ok. 40 proc. zapotrzebowania Unii na ten surowiec. Skala importu była zróżnicowana dla różnych krajów, jednak w przypadku naszego regionu była bardzo znacząca i przekraczała 50 proc. Tak było na przykład w: Niemczech, Polsce, Bułgarii, na Węgrzech czy Słowacji. Napaść Rosji na Ukrainę zmieniła optykę na tym rynku i sprawiła, że Unia chce możliwie szybko w ogóle wyeliminować import z Rosji.

Tak więc w jakim kierunku teraz iść? Jakie są perspektywiczne technologie i inwestycje związane z zieloną transformacją? Jak je finansować? O tym rozmawiali uczestnicy panelu „Zielona transformacja w Europie. Czy trzeba przyśpieszyć działanie?” podczas Kongresu 590.

Wodór i biometan

Jak swoją działalność w świetle obecnych warunków transformacji gospodarki widzi biznes? Mówił o tym Jarosław Wróbel, wiceprezes ds. inwestycji i innowacji w Grupie LOTOS.

– Grupa LOTOS realizuje swoją strategię do 2022 r. Postawiliśmy w niej bardzo mocno na dwa obszary. Pierwszy jest związany z produkcją wodoru. Realizujemy budowę potężnego elektrolizera o mocy 100 megawatów, który będzie w przyszłości korzystał z energii z morskich farm wiatrowych. Chcemy wykorzystać rentę geograficzną za położenie na Wybrzeżu. Z kolei w ramach przyjęcia zaproszenia do budowy koncernu multienergetycznego wspólnie z Orlenem na bazie części aktywów obecnego LOTOS budujemy potężny hub wodorowy jako centrum kompetencyjne produkcji, dystrybucji i logistyki wodoru dla północnej Polski. Drugim obszarem jest biometan. Stawiamy bardzo mocno na budowę całej infrastruktury do zarządzania tworzącym się rynkiem biometanu w Polsce, ponieważ chcemy zazieleniać przemysł rafineryjny poprzez biometan. Budujemy narzędzie, tzw. platformę biometan IT, która będzie współpracowała z franczyzobiorcami na terenie Polski, z indywidualnymi podmiotami. Szacujemy, że takich biometanowni w Polsce będzie musiało powstać ok. 1–1,5 tys. w ciągu dziesięciu lat. Ich potencjał produkcji wynosi ok. 4 mld m sześc. biometanu rocznie – przedstawiał plany swojej firmy Jarosław Wróbel.

A jak koncern prowadzi działalność biznesową w obecnych warunkach? – Jak historia gospodarcza, wszelkiego rodzaju czasy konfliktów generują dwie kwestie. Z jednej strony najważniejszym obecnie zadaniem Grupy LOTOS jest zapewnienie bezpieczeństwa energetycznego państwa w obszarze produkcji i dystrybucji dostaw paliw płynnych. Mamy zapewnić ciągłość funkcjonowania krwiobiegu gospodarczego. A z drugiej strony takie sytuacje sprzyjają rozwojowi technologicznemu. Musimy myśleć, co będzie dalej. Nasze odpowiedzi to właśnie centrum wodorowe i biometan, tak żeby na bazie istniejących technologii maksymalizować produkcję z własnych zasobów, bo przy biometanie nie potrzebujemy niczego importować. Może on być albo wprowadzany do sieci dystrybucyjnej, albo dystrybuowany poprzez stacje – opowiadał wiceprezes Grupy LOTOS.

Jakie są bariery w rozwoju, które dostrzega LOTOS? – Wbrew pozorom to nie są pieniądze. Barierą są choćby regulacje, zarówno krajowe, jak i europejskie. Ministerstwo Klimatu i Środowiska zatwierdziło strategię wodorową, powołało porozumienie na rzecz rozwoju tego rynku wodorowego. To samo nastąpiło w przypadku biometanu. Natomiast prace legislacyjne zgodnie z harmonogramem będą miały swój finał dopiero w 2023 r. A nie ma możliwości poważnego podejścia do finansowania inwestycji bez jasnych regulacji, ponieważ jest to kluczowe ryzyko z punktu widzenia funkcjonowania biznesu – ocenił Jarosław Wróbel.

Szeroki miks

Grzegorz Kądzielawski, wiceprezes Grupy Azoty odpowiedzialny za badania i rozwój, innowacje i inwestycje, mówił o działaniach swojej firmy, która jest największym odbiorcą gazu w Polsce.

Autopromocja
Specjalna oferta letnia

Pełen dostęp do treści "Rzeczpospolitej" za 5,90 zł/miesiąc

KUP TERAZ

– Grupa Azoty jest w procesie transformacji, który jest bardzo rozpędzony. Od ubiegłego roku mamy nową strategię grupy kapitałowej do 2030 r. Gdybym miał ją streścić w dwóch słowach, to powiedziałbym „zielone Azoty”. Strategia opisuje transformację klimatyczną i energetyczną grupy. Na inwestycje w tym obszarze chcemy wydać 2,7 mld zł. Mamy zaplanowany szereg projektów w oparciu o nasze aktywa, ale będziemy też chcieli sięgać po projekty zewnętrzne. Idziemy w pełen miks. To wodór, którego jesteśmy największym producentem z wykorzystywaniem głównie na potrzeby własnej syntezy chemicznej. Ale chcemy odnaleźć swoje miejsce również w całym łańcuchu wartości, jeśli chodzi o gospodarkę wodorową w Polsce. To także odnawialne źródła energii, fotowoltaika, wiatr, woda. To są źródła energii, z których chcemy korzystać w najbliższym czasie – deklarował Grzegorz Kądzielawski.

O dylematach związanych z kierunkiem działania mówił Wojciech Hann, prezes Banku Ochrony Środowiska (BOŚ).

Działania w krótkim i długim terminie

– Sytuacja stawia przed nami dylemat, czy ważniejszy jest zrównoważony rozwój, czy bezpieczeństwo. Oczywiście krótkoterminowo ważniejsze jest bezpieczeństwo: musimy sobie poradzić, zapewnić prąd w gniazdkach, paliwo na stacjach i gaz w piecach. Długoterminowo nie zmienia się kierunek, który wyznaczyły europejskie, ale także nasze obywatelskie ambicje. Chcemy żyć w świecie zielonym, mniej emisyjnym. Jest to wyznaczone nie tyle przez urzędowe dokumenty, ile przez aspiracje obywateli i konsumentów – powiedział Wojciech Hann.

– Odpowiedzią na rosyjską agresję na Ukrainę, wstrzymanie przez Rosję dostaw gazu i ropy do Europy nie jest powrót do paliw kopalnych. Natomiast względy bezpieczeństwa mogą dyktować krótkoterminowe dostosowania, co widzimy zarówno w Europie Zachodniej, jak i potencjalnie w Polsce. Jednak długoterminowo to inwestycje w odnawialne źródła energii są właściwą odpowiedzią. Potrzebujemy nie mniej, ale więcej OZE, i my wiemy, jak je finansować. W BOŚ 37–38 proc. bilansu stanowią kredyty na zielone inwestycje. To o rząd wielkości więcej niż w następnej porównywalnej instytucji finansowej w Polsce. Bardzo dużą uwagę zwracamy nie tylko na finansowanie źródeł i sektorów zielonych od początku, ale również na zazielenianie tych sektorów, które są mniej lub bardziej czarne. Bowiem nie jest sztuką zbudować OZE. Sztuką jest spółkę czy podmiot ekonomiczny, w którym było 100 proc. „czarnej” energii, przeprowadzić przez ścieżkę, w której stopniowo ten udział będzie spadał. Naszą ambicją i aspiracją jest więc także to, by wspólnie z innymi instytucjami finansowymi, takimi jak NFOŚiGW, ale także BGK i EBI przeprowadzać takie podmioty przez ścieżkę redukcji – podkreślił prezes BOŚ.

Z innej perspektywy

O wyzwaniach stojących przed Polską przy przyspieszaniu zielonej transformacji mówiła Cristina Savescu, starsza ekonomistka na kraje UE w Banku Światowym.

– Przygotowaliśmy dwa raporty analityczne, jeden jeszcze przed wojną, dotyczące polityki energetycznej. Ten drugi dotyczy Polski. Oczywiście obecnie jesteśmy świadkami olbrzymich szoków dla gospodarki, wynikających z ataku Rosji na Ukrainę. Ale przyglądamy się możliwościom znoszenia barier dla budowy OZE. Przygotowaliśmy scenariusz dekarbonizacji sektora energetycznego w Polsce, który oczywiście mówi o inwestycjach w generację energii ze źródeł odnawialnych. Opracowaliśmy badanie dla interesariuszy związanych z inwestycjami w źródła odnawialne. W odpowiedziach uczestnicy rynku wskazywali, że te bariery są wysokie. W obszarze energetyki wiatrowej na lądzie chodzi na przykład o ustawę 10H. Analizujemy także kwestie związane z warunkami przyłączenia do sieci przesyłowej. Tu także potencjalni inwestorzy wskazywali na poważne bariery. Podobnie było w zakresie niepewności związanej z regulacjami dotyczącymi energetyki odnawialnej. Zmiany i wycofywanie się z podjętych zobowiązań regulacyjnych wywołały niepewność na rynku – podkreśliła Cristina Savescu.

Jak mówiła, w raporcie zostały także oszacowane potrzeby inwestycyjne publicznego sektora wytwarzania energii w Polsce. – Natomiast trzeba sobie zdać sprawę z braków infrastrukturalnych i priorytetów, których określenie jest niezbędne, żeby podjęte inwestycje były trafione – podsumowała Cristina Savescu.

Partner relacji: Grupa LOTOS