Pierwszy pozew przeciwko siedmiokrotnemu zwycięzcy Tour de France został złożony w 2010 roku przez innego kolarza - Floyda Landisa. W 2013 roku do pozwu dołączył rząd USA.

Landis oskarżał o Armstronga o ukrywanie faktu stosowania dopingu. Kolarze startujący w grupie US Postal Service otrzymywali od należącej do amerykańskiego rządu agencji pocztowej pieniądze. W latach 1996-2004 było to około 32 milionów dolarów. Częścią zespołu byli m.in. Armstrong i Landis.

Władze USA dołączyły do pozwu po głośnym wywiadzie Armstronga, w którym przyznał się do stosowania dopingu. Kolarzowi już wcześniej zostały odebrane dotychczasowe zwycięstwa i został dożywotnio zdyskwalifikowany.

Rząd USA domagał się od Armstronga 100 milionów dolarów. 25 proc. tej kwoty miało trafić do Landisa, który był kluczową postacią w zdemaskowaniu informacji o dopingu.

Dziś zostało podpisane porozumienie między rządem a byłym kolarze. Armstrong zapłaci 5 milionów dolarów. - Uważam, że pozew był bezpodstawny i niesprawiedliwy, a ja wydałem mnóstwo pieniędzy, by to rozwiązać. W 2013 wziąłem pełną odpowiedzialność za moje błędy - powiedział Armstrong.

- Startując w Tour de France byłem dumny z noszenia orła na mojej klatce piersiowej. Te wspomnienia są dla mnie bardzo ważne - dodał.

Do tej pory Armstrong musiał zapłacić ponad 20 milionów dolarów tytułem odszkodowań. 100 milionów dolarów, których domagał amerykański rząd, było największym roszczeniem przeciwko byłemu kolarzowi.