Zatrzymania byłego trenera żeńskiej kadry narodowej kolarstwa górskiego PZKol dokonali dzisiaj wczesnym rankiem stołeczni policjanci, działający na polecenie Prokuratury Regionalnej w Warszawie.

Czytaj także:

Seksskandal w PZKol.

- Potwierdzam, że doszło do zatrzymania byłego trenera. Po przewiezieniu do prokuratury zostaną mu przedstawione zarzuty dotyczące przestępstw przeciwko wolności seksualnej i obyczajności - przyznaje "Rzeczpospolitej" Agnieszka Zabłocka-Konopka, rzeczniczka Prokuratury Regionalnej w Warszawie.

Według naszych informacji pokrzywdzonych przestępstwami jest kilka kobiet - kolarek górskich.

Warszawska Prokuratura Regionalna od stycznia tego roku prowadzi śledztwo w sprawie domniemanych nadużyć finansowych w Polskim Związku Kolarskim - wyrządzenia szkody majątkowej "w wielkich rozmiarach", na kwotę ponad 1 mln zł.

W tym postępowaniu bada również wątki dotyczące podejrzenia korupcji i przestępstw przeciwko wolności seksualnej i obyczajności. Jak informowała w styczniu prok. Zabłocka-Konopka śledztwo zostało wszczęte w oparciu i zawiadomienie, które pod koniec ubiegłego roku złożył podsekretarz stanu w Ministerstwie Sportu i Turystyki.

Skandal obyczajowy w kolarskim związku ujawnił w listopadzie 2017 r. były wiceprezes PZKol Piotr Kosmala, który powiedział serwisowi WP Sportowe Fakty, że "ważna osoba w środowisku kolarskim" miała dopuścić się zastraszania, seksu z podopiecznymi w tym nieletnimi, a nawet gwałtu.

Jak zaznaczył Kosmala, nadużycia natury obyczajowej, których skala była "porażająca" miał ujawnić audyt przeprowadzony w PZKol.

Po publikacji tych informacji minister sportu i turystyki Witold Bańka zażądał dymisji całego zarządu związku kolarskiego.