Odniosła pani 18 zwycięstw w zawodowej karierze, czy to jednak trzecie miejsce w nie jest pani najlepszym rezultatem?

Cieszę się przede wszystkim z tego, że udało mi się być częścią historii kobiecego kolarstwa. Od wielu lat czekałyśmy na ten wyścig. W końcu do niego doszło. I w tej nowej edycji jestem trzecia. To było moim marzeniem. To było celem naszej grupy - Canyon-SRAM Racing.

Francuski dziennik „L’Equipe” napisał, że ten wyścig będzie stanowić „nowy etap w rozwoju kolarstwa kobiet”. Zgadza się pani z tą opinią?  

Czytaj więcej

Tour de France kobiet. Katarzyna Niewiadoma na podium

To już widać. Wiele drużyn chce zwiększyć inwestycje w kolarstwo kobiet, zatrudnić więcej osób do obsługi, żeby każda zawodniczka była lepiej przygotowana do wyścigu.

To pani jest teraz gwiazdą polskiego kolarstwa. Michał Kwiatkowski, Rafał Majka przeżywają kłopoty. Jak pani się czuje w tej roli?

Nie zgadzam się z tą opinią. To normalne, że ktoś ma lepszy czy gorszy sezon. Wiem, ile pracy wkładają w to, żeby osiągnąć wyniki jakie mieli i mają. Nigdy nie patrzę na to, kto w danej chwili jest lepszy. Twierdzę, podobnie jak Justyna Kowalczyk, że osoby, które mają sukcesy na swoim koncie, zawsze będą mistrzami. Nieważne jaki był ich ostatni wynik, które miejsce zajęli w ostatnim wyścigu. Nasze ciała są bardzo wrażliwe, kruche. Wystarczy, że w jednym sezonie trochę za mocno potrenujemy i wszystko idzie w inną stronę.

Cała rozmowa we wtorkowej „Rzeczpospolitej” i na rp.pl