Kolarzy porównywać trudno, peletonem rządzi specjalizacja. Klasyczny sprinter to góra mięśni, właściwie żołnierz sił specjalnych. Eksperci od jazdy w górach są wyżyłowani, bo każdy zbędny kilogram podczas wspinaczki to dodatkowe obciążenie. Gdzieś na środku tej skali są specjaliści od wyścigów klasycznych - szybcy, dynamiczni, ale radzący sobie też na krótkich wzniesieniach.

Ostatnie etapy Tour de France - trwającego i ubiegłorocznego - pokazały, że Wout van Aert ma wszystkie te atuty. Wygrywa sprinty i jazdy indywidualne na czas, potrafi przetrwać wymagającą wspinaczkę. „L’Equipe” nazwała go wręcz „kolarzem totalnym”. Środowy etap z metą w Arenbergu pokazał, że może powinien podzielić się tym tytułem z Pogacarem.

Słoweniec był pierwszy w dwóch ostatnich edycjach Wielkiej Pętli, wygrywał prestiżowe wyścigi klasyczne (Liege–Bastogne–Liege, Il Lombardia) i przywiózł brązowy medal z igrzysk w Tokio. Teraz zbliżył się do żółtej koszulki lidera w okolicznościach wręcz sensacyjnych - po etapie przypominającym nieco Paryż-Roubaix, z 19 kilometrami bruku podzielonego na 11 sektorów.

Tour de France
Wyniki 5. etapu

1. S. Clarke (Australia, Israel-Premier Tech) 3:13:35
2. T. Van der Hoorn (Holandia, Intermarche) +0:00
3. E. Boasson Hagen (Norwegia, TotalEnergies) +0:02

7. T. Pogacar (Słowenia, UAE Team Emirates) +0:51
51. Ł. Owsian (Arkea Samsic) +1:04
112. K. Gradek (Bahrain-Victorious) +6:36
119. M. Bodnar (TotalEnergies) +9:24
120. R. Majka (UAE Team Emirates) +9:24

Klasyfikacja generalna:
1. W. Van Aert (Belgia, Jumbo-Visma) 16:17:22
2. N. Powless (USA, EF Education-EasyPost) +0:13
3. E. Boasson Hagen (Norwegia, TotalEnergies) +0:14
4. T. Pogacar (Słowenia, UAE Team Emirates) +0:19

47. Ł. Owsian (Arkea Samsic) +2:52
119. K. Gradek (Bahrain-Victorious) +12:39
133. M. Bodnar (TotalEnergies) +14:22
147. R. Majka (UAE Team Emirates) +17:39

Pogacar przez niemal cały etap jechał na czele peletonu. Nie potrzebował opieki kolegów, chował się za plecami specjalistów od jazdy po bruku. Wreszcie, 30 km przed metą, pognał za Jasperem Stuyvenem i odjechał. Ominęły go kraksy oraz awarie, przez które czas tracili najgroźniejsi rywale: Primoż Roglić (minął metę 2 minuty za Pogacarem) oraz Jonas Vingegaard.

Nie wygrał etapu, bo pierwsi do mety dojechali kolarze, którzy zorganizowali ucieczkę. Najszybszy był wśród nich Clarke. Słoweniec nie zdobył też żółtej koszulki - skromną przewagę obronił Van Aert - ale dał pokaz siły. Zyskiwał nad Rogliciem, Vingegaardem oraz Geraintem Thomasem i podczas jazdy indywidualnej na czas, i na brukach. Kiedy peleton wjedzie w góry, to oni będą musieli atakować.