Co jest pana największym atutem?

Jestem jednym z najmłodszych zawodników w światowej czołówce, a ostatnio mam dobrą passę. Bycie „świeżakiem” w takim turnieju ma oczywiście plusy i minusy. Czasami zderzenie z nową sytuacją pozytywnie stymuluje. Mam ponadto bezkompromisowy styl gry. Lubię rywalizację. Na pewno stać mnie na zwycięstwo, ale kandydatów jest ośmiu, a poziom wyrównany. Czasami bywa tak, że gra się skutecznie, łatwiej o skupienie, a czasami z koncentracją jest gorzej, ruchy przeciwnika zaczynają zaskakiwać i ich rozpatrzenie wymaga więcej czasu. To zjawiska trudne do wytłumaczenia, ale po prostu się zdarzają.

Czytaj więcej

Jan-Krzysztof Duda wygrał Superbet Rapid&Blitz Poland

Bezkompromisowy styl oznacza, że za wszelką cenę unika pan remisów?

Remisów nie da się uniknąć. Nasza gra jest z natury remisowa, a zwyciężanie opiera się na stwarzaniu przeciwnikowi warunków, z którymi nie jest sobie w stanie poradzić. Niełatwo wykreować taką sytuację. Na pewno unikam remisów bez gry, bo – w zależności od stopnia restrykcji turniejowych – takie też się zdarzają.

Jak wyglądają przygotowania do Turnieju Pretendentów?

Przygotowuję się pod konkretnych przeciwników. Wiem, że z każdym zagram białymi i czarnymi. Analizuję ich partie. Oceniam, co lubią, a czego nie – staram się pod tym kątem przygotować debiut. Poszerzyłem też skład mojego teamu, aby zwiększyć intensywność analizy informacji. Ale to wszystko raczej praca odtwórcza, ze sztuczną inteligencją. Wykonuję więc też inne rzeczy podtrzymujące formę szachową: robię zadania, stymuluję mózg. Pracujemy też nad potencjalnymi końcówkami partii. Praktyka czyni mistrza. Staram się szukać inspiracji oraz opracowywać w trakcie turniejów własne koncepcje, ale tak, żeby nie zdradzać wszystkiego.

A co z przygotowaniem fizycznym?

Biegam i pływam, bo zawsze stawiałem na sporty wytrzymałościowe. Chodzę też na siłownię. W sportach drużynowych jestem gorszy, do piłki mam dwie lewe nogi. Turniej Pretendentów będzie wymagający. Czeka nas 14 rund, prawie trzy tygodnie rywalizacji. Nigdy nie grałem w tak długim turnieju szachów klasycznych, a stawka jest wysoka. Wygra najbardziej wytrzymały: fizycznie i psychicznie.

Pracuje pan z psychologiem sportu?

Oczywiście, z panią prof. Małgorzatą Siekańską z krakowskiej AWF. Opracowujemy różne scenariusze: co robić przy bardzo dobrym początku turnieju, a jak zachować się przy słabszym. Uczę się też zarządzać stresem. Efekty takiej pracy są jednak niemierzalne. Najlepszym treningiem mentalnym dla szachisty jest granie w szachy.

Wydaje się, że właśnie przygotowanie psychiczne przesądziło o losach ostatniego meczu o mistrzostwo świata między Magnusem Carlsenem i Janem Niepomniaszczim…

Dał o sobie znać temperament obu graczy. Wielu już przed meczem mówiło, że Niepomniaszczi jest mniej stabilny. Carlsen ma inne podejście i mentalność. Zawsze przygotowany, w każdej partii dąży do wygranej. Rosjanin bazuje na seriach. Jeśli mu dobrze idzie, to umie potęgować wynik, a kiedy mecz się nie układa, traci zimną krew i zaczyna podchodzić do kolejnych partii emocjonalnie. Było to widać.

Pan gra wciąż odważnie i agresywnie, czy ten styl cały czas ewoluuje?

Tak, to efekt doświadczenia, które zdobywam w meczach z zawodnikami światowej czołówki. Zagrałem już kilkadziesiąt partii z samym Carlsenem. Jestem graczem elastycznym i potrafię relatywnie dobrze odnaleźć się w chaosie, czyli pozycjach, gdzie wiele się dzieje, a także tych bardziej strategicznych, kiedy nie ma eksplozji na szachownicy.

Wierzy pan Carlsenowi, który mówi, że szachy klasyczne pociągają go coraz mniej i zastanawia się nad rezygnacją z walki o obronę tytułu?

To raczej manifestacja znużenia obecnym systemem, może próba jego zmiany. Dużo partii w meczach o mistrzostwo świata kończy się remisem, co nie wszystkim się podoba. Każdy model ma wady i zalety. Nie widzę dziś „złotego środka”.

Kto jest faworytem Turnieju Pretendentów i zagra w przyszłym roku z Norwegiem o tytuł?

Wszyscy prezentują równy poziom. Największe doświadczenie w takich turniejach zebrał Fabiano Caruana. Z drugiej strony zobaczymy powiew świeżości, to nie tylko ja, także Richard Rapport. Na dobry wynik stać również Dinga Lirena, który do stawki dołączył w ostatniej chwili. Czasem to pomaga.

Turniej Pretendentów w Madrycie

Rywalizacja potrwa od 17 czerwca do 7 lipca. Jej zwycięzca zagra w przyszłym roku o mistrzostwo świata z Norwegiem Magnusem Carlsenem. Udział w turnieju wezmą: Jan-Krzysztof Duda, Ding Liren (Chiny), Fabiano Caruana, Hikaru Nakamura (obaj USA), Tejmur Radżabow (Azerbejdżan), Alireza Firouzja (Francja), Richard Rapport (Węgry) i Jan Niepomniaszczi (Rosjanin pod flagą Międzynarodowej Federacji Szachowej – FIDE).
Każdy z każdym zmierzy się dwukrotnie, białymi oraz czarnymi. Będą to szachy klasyczne:
120 minut na 40 pierwszych ruchów, 60 minut na 20 kolejnych, a następnie 15 minut na resztę partii z 30-sekundowym bonusem za każdy ruch, począwszy od 61. posunięcia.
– Szachistów czeka w każdej rundzie nawet pięć–sześć godzin rywalizacji. To tak, jakby codziennie zdawać maturę z rozszerzonej matematyki. Zawodnik praktycznie nie wychodzi z hotelu. Nie ma na to czasu. Duda ma szansę na zwycięstwo, ale nie jest faworytem. Mamy w stawce zawodników wyżej rozstawionych, choć Janek już z każdym wygrywał. Wiceliderem światowego rankingu jest Ding, zdaniem wielu, przyszły mistrz świata – mówi „Rz” wiceprzewodniczący FIDE Łukasz Turlej.
Pula nagród wynosi 500 tys. euro. Zawodnicy dostaną 3,5 tys. euro za każde zdobyte pół punktu. Dodatkowo zwycięzca zarobi 48 tys. euro.
Transmisje, także z polskim komentarzem, są dostępne na platformie Chess.com.

Liren zastąpił na liście uczestników Siergieja Karjakina, który został zdyskwalifikowany za poparcie rosyjskiej agresji na Ukrainę. Słusznie?

Nie chciał potępić wojny i raczej podsycał ogień, więc rozumiem decyzję światowej federacji. Swoim postępowaniem zaprzeczył zasadom sportu oraz samych szachów. Dyskwalifikacje to oczywiście posunięcie radykalne. Konieczność gry z Karjakinem byłaby dla mnie dużym dyskomfortem. Jak się zachować? Podawać rękę czy nie? Pod tym względem kamień spadł mi z serca. Karjakin wybrał politykę i teraz za to płaci.

Spodziewa się pan, że Turniej Pretendentów będzie wydarzeniem, które zainteresuje Polaków?

Środowisko na pewno będzie nim żyło. A reszta Polski? To zależy od moich wyników. Wiem, że nie przebiję zainteresowania towarzyszącego meczom reprezentacji piłkarskiej i nie stanę się raczej postacią na miarę Carlsena w Norwegii, ale takie turnieje pomagają w popularyzacji szachów, a ja staram się promować dyscyplinę. Może kiedy zostanę mistrzem świata, to wybuchnie dudomania.