Mistrzostwa przyjęliśmy w trybie błyskawicznym, kiedy przez pandemię porzucili je Kazachowie. Organizacja turnieju, który upchnięto w kalendarzu między Bożym Narodzeniem i Nowym Rokiem, zajęła 16 dni.

Wiceprzewodniczący Międzynarodowej Federacji Szachowej (FIDE) Łukasz Turlej przekonuje, że to dowód, iż siła Polski na arenie międzynarodowej rośnie. Kilka dni wcześniej Katowice gościły przecież mistrzostwa Europy.

Udział w warszawskiej imprezie bierze blisko 200 graczy z kilkudziesięciu krajów.

Bolt przy szachownicy

W szachach klasycznych starcia najlepszych są jak koncert muzyki poważnej i zazwyczaj ciążą ku remisowi, choć ostatnio broniący tytułu mistrza świata Carlsen pokonał w Abu Zabi Rosjanina Jana Niepomniaszczego po wyrównanych tylko sześciu partiach i bezprecedensowym załamaniu formy Rosjanina.

Rywalizacja w szachach szybkich i błyskawicznych to już zupełnie inny sport, który zbliża królewską grę do rock and rolla. Ważniejsze od zestawu wystudiowanych ruchów stają się błyskotliwość oraz umiejętność improwizacji. Ograniczony czas zmusza do intensywnego przetwarzania danych.

Zawodnicy w szachach szybkich mają na grę po 15 minut. Każdy dodatkowy ruch to 10 sekund bonifikaty. Szachy błyskawiczne – czyli blitz – oznaczają tylko 3 minuty na grę plus 2-sekundowy bonus za ruch. To już wysiłek, który może przegrzać w głowie najtęższy procesor.

Czytaj więcej

Magnus Carlsen po raz piąty został mistrzem świata

Klasyczne szachy są grą szlachetną. Wersja szybka oraz blitz to energetyczna rozrywka dla szerszego grona odbiorców. Najważniejsze mecze ogląda w internecie kilkanaście milionów ludzi.

Faworytem jest Carlsen, czyli mistrz świata wszechwag. Norweg panuje w szachach klasycznych, szybkich i błyskawicznych. Wielu upatruje w nim gracza wszech czasów. Ostatni raz widzieliśmy taką postać na Stadionie Narodowym siedem lat temu, gdy do Warszawy przyleciał Jamajczyk Usain Bolt.

Organizatorzy zapewnili Norwegowi królewskie warunki: jeden z najlepszych pokoi w Marriotcie, auto marki premium z najnowszego rocznika, szofera oraz prywatną lożę na Stadionie Narodowym, gdzie będzie mógł spędzać czas między partiami.

Carlsen wkroczył na otwierającą imprezę konferencję prasową jako pierwszy. Wyluzowany, w koszuli bez krawata, z wianuszkiem dziennikarzy wokół stołu. Opowiadał, że presja nie jest wcale duża, bo mistrzostwa odbywają się co roku. Żartował też, że skoro zawody odbywają się na Stadionie Narodowym, to on, znany kibic futbolu, fanatyk Realu Madryt, może znajdzie czas, żeby pokopać piłkę. Wszystko zależy od wyniku.

Pretendent na uchodźstwie

Carlsen kilkanaście dni temu ograł Niepomniaszczego w szachach klasycznych, a przed dwoma laty Amerykanina Hikaru Nakamurę (szybkie) oraz Irańczyka Alirezę Firużdżę (blitz). Ten ostatni jest dziś głównym kandydatem do strącenia go z tronu.

18-latek urodził się w Iranie, ale niedawno przyjął francuski paszport. Dwa lata temu grał na mistrzostwach świata jako bezpaństwowiec, bo jego rodzima federacja wycofała się ze startu w obawie przed możliwością gry z reprezentantami Izraela.

Firużdża jest najmłodszym szachistą, który przekroczył 2800 punktów w rankingu FIDE. Starcie z nim ekscytuje nawet Carlsena. Norweg zapowiedział niedawno, że jeśli Turniej Pretendentów wygra ktoś inny, to niewykluczone, że zrezygnuje z walki o obronę tytułu.

To prawdopodobnie tylko gra, stary mistrz trochę się kryguje. Chodzi nie tylko o podzielnie się z Firużdżą presją, ale także kolejne wotum nieufności wobec szachów klasycznych, które nawet Carlsena ekscytują coraz mniej.

– Gdybym miał wybrać jedną odmianę szachów, w którą będę grał do końca życia, postawiłbym na blitza – wypalił podczas konferencji prasowej, a w przerwach meczu o mistrzostwo świata zdarzało mu się nawet grać przez internet w wersję bullet. To szachy superszybkie, gdzie czas na partię to minuta.

Czytaj więcej

W szachach czym większą rolę odgrywa technologia, tym ważniejszy staje się czynnik ludzki

Carlsen lubi improwizację i zbaczanie z utartych ścieżek. Ufa intuicji i mocy obliczeniowej własnego umysłu. Jeśli szachy są ciemnym lasem, to Norweg za każdym razem próbuje wciągnąć swojego rywala do matecznika, skąd tylko on zna drogę ucieczki.

Panuje od 2013 roku. Dorastał, kiedy rywalizacja przy szachownicy była podobna do tej sprzed lat. Firużdża to już potomek ery komputerów, figury prawdopodobnie od dziecka przesuwał po ekranie. Rywalizacja twarzą w twarz jest nieco inną historią, co w bezpośrednim starciu może działać na korzyść Carlsena.

Norweg rywalizację o mistrzostwo świata w szachach szybkich rozpoczął przy stole z numerem jeden – przy dźwięku migawek i błysku fleszy. Firużdża, który akurat w tej odmianie gry ma nieco niższy ranking, czaił się do ataku na mistrza.

Pretendentów jest więcej. Wśród uczestników turnieju są także Niepomniaszczi, Fabiano Caurana, Siergiej Karjakin czy Hikaru Nakamura. Ten ostatni sam nazwał się kiedyś „jedynym człowiekiem, który może powstrzymać Saurona", porównując Carlsena do głównego antagonisty z „Władcy pierścieni".

Czytaj więcej

Szachy na sterydach. Plaga oszustw w królewskiej grze

Amerykanin japońskiego pochodzenia też lubi, kiedy czas gry się kurczy. Sam uważa się za najlepszego gracza świata w bullecie. – W szachach szybkich i blitzu też jest niezły. Ma sporo brązowych oraz srebrnych medali – odpowiada z szelmowskim uśmiechem Carlsen.

Jan-Krzysztof Duda: Gram u siebie

Wicemistrzem świata w szachach błyskawicznych trzy lata temu został Jan-Krzysztof Duda. – Granie u siebie jest wyjątkowe. Z jednej strony będzie dodatkowa presja, a z drugiej mówi się przecież, że te ściany pomagają – zapowiada najlepszy polski szachista.

Rywalizacja w szachach szybkich potrwa do wtorku. Dwa kolejne dni to blitz. Organizatorzy na każdy dzień przygotowali po 200 biletów, które rozeszły się w pół godziny. Fanów jest garstka. Rywalizację oglądają ściśnięci przy balustradzie nad głowami graczy.

Szachiści rywalizują bez maseczek, przy szachownicy stają twarzą w twarz. – Cieszymy się, że wreszcie wracamy do gry przy szachownicach, zamiast rywalizować online – zaciera ręce szef Międzynarodowej Federacji Szachowej Arkadij Dworkowicz.

Czytaj więcej

Jan-Krzysztof Duda zdobywcą Pucharu Świata w szachach

Mistrzowie świata w szachach szybkich i błyskawicznych dostaną po 60 tys. zł w kategorii open oraz po 40 tys. w rywalizacji kobiet. Pula nagród to okrągły milion. Złożą się na nią organizatorzy, FIDE oraz sponsorzy. Jest wśród nich m.in. rosyjski Tatnieft, któremu Dworkowicz złożył szczególne podziękowania.

Sukces warszawskiego turnieju ma być przepustką do walki o organizację olimpiady szachowej, która odbędzie się w 2026 roku. To polskie marzenie. Kolejka chętnych do wielkich szachowych imprez jest jednak długa. Dwie najbliższe edycje imprezy odbędą się w Moskwie (2022) i Budapeszcie (2024).