Francuzi długo czekali, więc mieli czas na przygotowanie kilku nowych pomysłów, by zawody wyglądały efektowniej niż kiedykolwiek.

Wymyślili zatem, że kobiety i mężczyźni będą się ścigać na osobnych stokach położonych dokładnie naprzeciw siebie – alpejki na trasie Rhône Alpes w masywie Solaise, alpejczycy na Face de Bellevarde. Dodali darmowe bilety i darmowy transport dla kibiców z okolicznych hoteli na wszystkie konkurencje. Po rejestracji internetowej za symboliczne 1 euro umożliwili przyjazd do Val d’Isere wszystkim chętnym z dalszych miejscowości regionu.

[wyimek]25 tys. osób będzie oglądać w sobotę na żywo bieg zjazdowy mężczyzn[/wyimek]

Frekwencja została zapewniona, 230 tysięcy osób przez 12 dni zobaczy 11 konkurencji (do pięciu kobiecych i pięciu mężczyzn po raz trzeci dochodzi mieszana rywalizacja drużynowa – narodowe szóstki rywalizują w supergigancie i slalomie). Drugi raz przed męskim slalomem specjalnym i slalomem gigantem rozegrane zostaną kwalifikacje, chętnych było za dużo.

Widzowie telewizyjni też skorzystają: wszystko po raz pierwszy zostanie pokazane w technologii wysokiej rozdzielczości (HD). Będą dziesiątki kamer nad stokami, zdjęcia zwolnione i naturalne. Najbardziej efektownie ma być pokazywany zjazd mężczyzn – kamera na linie przez 600 metrów będzie pędziła z taką samą szybkością jak alpejczyk.

Wygrana liderki PŚ w otwierającym rywalizację supergigancie nikogo nie zaskoczyła. Lindsey Vonn umie zwyciężać w każdej konkurencji i dbać o wizerunek. Plakaty ze swoim zdjęciem miała gotowe już po dwóch godzinach od pierwszego sukcesu w mistrzostwach. Ma dopiero 24 lata, od dawna jest gwiazdą, była już nią jako panna L.C. Kildow.

Francuzi też ją lubią. Gdy wygrała zjazd w Val d’Isere w 2005 roku, dostała od nich tradycyjną nagrodę – krowę. Nazwała ją Olympe i do dziś dba o nią w austriackiej bazie ekipy USA w Kirchbergu. Wygląda na to, że tej zimy Vonn ma w pucharowych zawodach jedną groźną rywalkę – niemiecką slalomistkę Marię Riesch. Ta walka powinna przenieść się na trasy Rhône Alpes. Austriaczki są osłabione – nie ma Nicole Hosp i Marlies Schild.

Zawody mężczyzn przesłania fakt, że w szpitalu w Innsbrucku wciąż leży w śpiączce farmakologicznej Daniel Albrecht, szwajcarski mistrz świata w superkombinacji i wicemistrz w gigancie z Aare 2007 r. Upadł, trenując zjazd w Kitzbuehel.

Każda konkurencja może mieć innego zwycięzcę, choć od lat wszystko sprowadza się do rywalizacji Austriaków z resztą świata.

Na liście zdobywców medali MŚ jest jedno polskie nazwisko. Andrzej Bachleda-Curuś w 1970 roku w Val Gardena zdobył brąz w kombinacji, cztery lata później w St. Moritz wywalczył srebro w tej samej specjalności.

Od lat nie widać następców Bachledy i sióstr Tlałek, zatrudnienie austriackiego trenera kadry też nie pomogło. W Aare Katarzyna Karasińska była 21. w slalomie specjalnym, Wojciech Zagórski – 34. w kombinacji. W tym roku raczej nie będzie lepiej. Startują: Karasińska, Agnieszka Gąsienica-Daniel i Aleksandra Kluś – wszystkie w slalomie i slalomie gigancie – oraz Marcin Bydliński w każdej konkurencji. Pewnie ucieszy ich miejsce w trzydziestce dowolnej konkurencji.

[ramka][srodtytul]>PROGRAM[/srodtytul]

04.02 (środa) 11.00 supergigant mężczyzn

06.02 (piątek) kombinacja kobiet 11.00 zjazd, 14.00 slalom

07.02 (sobota) 11.00 zjazd mężczyzn

08.02 (niedziela) 13.00 zjazd kobiet

09.02 (poniedziałek) kombin. mężczyzn 10.00 zjazd, 14.00 slalom

11.02 (środa) konkurs drużynowy 11.00 zjazd, 14.00 slalom

12.02 (czwartek) slalom gigant kobiet przejazdy: 10.00 i 13.30

13.02 (piątek) slalom gigant mężczyzn przejazdy: 10.00 i 13.30

14.02 (sobota) slalom kobiet przejazdy: 10.00 i 13.30

15.02 (niedziela) slalom mężczyzn przejazdy: 10.00 i 13.30

Zawody pokazuje Eurosport[/ramka]

[i]Masz pytanie, wyślij e-mail do autora: [mail=k.rawa@rp.pl]k.rawa@rp.pl[/mail][/i]