Światowa Agencja Antydopingowa (WADA) testy nowej technologii planuje podczas igrzysk w Tokio, aby w pełni korzystać z niej w przyszłorocznej rywalizacji zimowych olimpijczyków w Pekinie.

– Wierzymy, że DBS może być wartościowym uzupełnieniem obecnego programu testowego. Pomoże nam poszerzyć grono sportowców, których będziemy mogli badać nawet w najodleglejszych rejonach świata – mówi szef WADA Witold Bańka.

DBS to mikrodawka krwi odciśnięta na specjalnym papierze. Jej pobranie jest prostsze, a transport tańszy niż w przypadku tradycyjnych metod. Teoretycznie bez problemu może tego dokonać nawet sam sportowiec podczas kontroli zdalnej, ale to akurat praktyka niezgodna z kodeksem antydopingowym, którą testowała jedynie Amerykańska Agencja Antydopingowa (USADA).

WADA od lat pracowała nad harmonizacją przepisów dotyczących nowej metody. – Nie mamy jeszcze szczegółowych wytycznych, jak będziemy pobierać suchą krew – zastrzega w rozmowie z „Rz" dyrektor Polskiej Agencji Antydopingowej (POLADA) Michał Rynkowski.

Teoretycznie wystarczy zwykły nakłuwacz, znany cukrzykom i krwiodawcom, ale istotne jest odpowiednie zabezpieczenie próbki przed zewnętrzną ingerencją. To oznacza wprowadzenie do użytku urządzenia, które w momencie pobrania krwi, gdy naciśnięcie przycisku uruchomi mikroigły robiące niewielkie nakłucia, automatycznie naniesie próbkę na papier.

Próbki takie mogą trafić do laboratorium nawet pocztą, podczas gdy tradycyjnie pobrana krew musi być podczas transportu przechowywana w odpowiedniej temperaturze (2–12 stopni) i dotrzeć na miejsce w określonym czasie (zazwyczaj do 36 godzin). To ważne w przypadku miejsc położonych daleko od laboratorium.

– Wprowadzenie DBS może być istotne w przypadku Rosji czy krajów afrykańskich. Pomoże ono zwłaszcza przy kontrolach nacelowanych na określone substancje, jak hormon wzrostu czy niektóre sterydy anaboliczne – wyjaśnia Michał Rynkowski.

Witold Bańka przekonuje, że nowa metoda jest mniej inwazyjna, tańsza i pozwoli rozpocząć kontrole tam, gdzie do tej pory były ograniczone. Na pewno jednak nie zastąpi w pełni metod dotychczasowych. Kluczowy w procesie kontroli antydopingowej pozostaje wciąż mocz, bo we krwi – niezależnie od stanu skupienia – możliwość wykrycia zabronionych substancji jest mniejsza.

Kontrole antydopingowe prowadzone są podczas zawodów i poza nimi. Ten drugi sposób to fundament systemu. Zawodnicy na początku każdego kwartału muszą uzupełniać w internetowym systemie ADAMS swoje dane pobytowe na najbliższe miesiące. Trzy nieobecności podczas kontroli mogą spowodować nawet dwuletnią dyskwalifikację.

Problemy z raportowaniem danych pobytowych mieli w ostatnich latach najwięksi gwiazdorzy. Unikanie kontroli antydopingowych sprawiło, że na igrzyskach zabraknie mistrza świata w sprincie Amerykanina Christiana Colemana, a dyskwalifikacja grozi mającej trzeci wynik w dziejach biegu na 400 metrów Salwie Eid Naser z Bahrajnu.

Niedawno podobne kłopoty miał były rekordzista świata w sztafecie 4x400 metrów Jakub Krzewina. To pierwszy taki przypadek w polskim sporcie. Panel Dyscyplinarny POLADA decyzję w jego sprawie ogłosi dziś.