W środę w ubiegłym tygodniu policja zatrzymała mężczyznę, który podjął próbę ucieczki podczas kontroli drogowej.

Zatrzymany Kamil L. okazał się być funkcjonariuszem SOP.

Jego zachowania podczas zatrzymania wydało się policjantom na tyle nietypowe, że zdecydowano o przeszukaniu jego miejsca zamieszkania. tam znaleziono materiały wskazujące na to, że mężczyzna mógł działać w grupie przestępczej zajmującej się kradzieżą japońskich aut.

Jak nieoficjalnie informuje TVN24, Kamil L. jest funkcjonariuszem SOP zatrudnionym w zarządzie VI SOP, nazywanym "prezydenckim". Ta, jedna z 12 komórek SOP, odpowiada za bezpieczeństwo prezydenta. Podlegają jej agenci bezpośrednio chroniący głowę państwa oraz Pałac Prezydencki i Belweder.

To właśnie w Belwederze miał pełnić służbę zatrzymany, a potem decyzją sądu aresztowany na 2 miesiące Kamil L.

TVN ustaliło, że mężczyzna był zatrudniony w służbie stałej, do której agenci przenoszeni są po 3 latach służby przygotowawczej, ale są od tej reguły wyjątki - czasami funkcjonariusza przenosi się wcześniej, jeśli się "nadzwyczajnie wykażą".

Czy takim wyjątkiem było przeniesienia Kamila L. - nie wiadomo, gdyż Rzecznik Służby Ochrony Państwa, podpułkownik SOP Bogusław Piórkowski, nie udzielił odpowiedzi na to pytanie.

Wiadomo natomiast, że Kamil L. był wysoko oceniany przez przełożonych, którzy opisują go jako "kulturalnego grzecznego".

"Decyzją komendanta SOP funkcjonariusz został zawieszony w czynnościach służbowych oraz zostało wszczęte postępowanie dyscyplinarne" - informuje rzecznik SOP. Jeśli zarzuty się potwierdzą, Kamil L. zostanie wydalony ze służby.

Autopromocja
LOGISTYKA.RP.PL

Branża, która napędza polską gospodarkę

CZYTAJ WIĘCEJ