Korespondencja z Tokio

Czuje pani stres związany z igrzyskami?

Jest większy. Mój tata dużo opowiadał o igrzyskach, ale dopiero teraz zrozumiałam, czym różni się ten turniej od innych Cieszę się, że jestem w drugiej rundzie. To szansa na zdobycie doświadczenia. Tu wszystko jest inne, a pogoda wymagająca. Warunkom daleko do europejskich.

Co ma pani na myśli mówiąc, że ten turniej tak bardzo różni się od innych?

Chociażby to, że podczas normalnych turniejów nie ma tylu dziennikarzy. Mieszkanie w wiosce olimpijskiej, gdzie jest mnóstwo ludzi, to też coś nowego. Inne jest też przygotowanie do turnieju, musimy zmienić nasze rutyny. Dziś już wiem, czemu tak wielu zawodników poświęca pierwsze igrzyska na zbieranie doświadczenia.

Jaki był plan na mecz z Moną Barthel i czy udało się go zrealizować?

Chciałam, aby przeciwniczka była cały czas w ruchu. Jest dość wysoka, więc uznałam, że niskie piłki będą dla niej wymagająca. Grałam też często top spinem, czyli bezpiecznej. To był mój pierwszy mecz i spodziewałam się wielu błędów z obu stron. Mam nadzieję, że z biegiem czasu się rozluźnię i rozkręcę.

Co może pani powiedzieć o tutejszych kortach?

Zdziwiło mnie, że kort tak bardzo różni się od tych na Australian Open. Podczas pierwszego treningu miałam wrażenie, że piłka po koźle trochę staje, a teraz wydaje mi się, że jednak przyspiesza. Sama jeszcze nie wiem, co o nich myśleć.