Mojsze

zdał egzamin na prawo jazdy i pyta tatę, czy pozwoli mu wziąć samochód. Ojciec, który był rabinem, mówi:

– Synu, najpierw popraw oceny w szkole, studiuj więcej Biblię i obetnij włosy, to pogadamy.

Mojsze spełnił prośbę ojca tak, jak umiał. Po pewnym czasie znowu doń przychodzi.

– Synu, jestem z ciebie dumny – mówi rabin. – Poprawiłeś stopnie w szkole. Więcej czasu spędzasz nad Świętą Księgą. Jednak ciągle nie obciąłeś włosów.

– Widzisz tato, myślałem o tym, ale Samson miał długie włosy, Abraham miał długie włosy, Noe…

Na co rabin:

–Tak, mieli. I wszędzie chodzili piechotą.

Rabin

musiał iść do szpitala. Trafił do katolickiego, gdzie zaprzyjaźnił się z jedną z sióstr. Pewnego dnia weszła do jego sali i zauważyła, że na ścianie brakuje krucyfiksu.

– Ale rabbi, co zrobiłeś z krzyżem?

Na co ten odpowiada z przejęciem:

– Cóż, siostro, pomyślałem, że na tej sali jeden cierpiący Żyd wystarczy.

Żyd

siedzi na ławce w parku i je śniadanie. Przechodzi niewidomy żebrak, któremu Żyd daje kawałek macy. Żebrak chwilę obraca go w rękach i krzyczy:

– Kto tu wypisał te wszystkie świństwa?