Szema Israel Adonai Elohenu Adonai Echad... – Słuchaj, Izraelu! Wiekuisty jest naszym Bogiem, Wiekuisty jest jedyny! A będziesz miłował Wiekuistego, Boga twojego całym sercem twoim, i całą duszą twoją, i całą mocą twoją. I niechaj będą słowa te, które przekazuję ci dzisiaj na sercu twoim! I wpajaj je dzieciom twoim, i rozmawiaj o nich, przebywając w domu twoim, i idąc drogą, i kładąc się, i wstając. I przywiążesz je jako znak na rękę twoją, i niechaj będą jako przepaska między oczyma twoimi (...) – te dwa fragmenty modlitwy żydowskiej nazywanej Szemą, jednej z dwóch najważniejszych modlitw judaizmu, są przepisywane ręcznie na pergaminie i umieszczane w mezuzie, którą zawiesza się na zewnętrznej prawej framudze drzwi domu każdego pobożnego Żyda. Stanowi też swoiste wyznanie wiary każdego Hebrajczyka powtarzane przynajmniej raz dziennie razem z Amidą – modlitwą 18 błogosławieństw. Pierwotnie Szema składała się z jednego wersetu z Księgi Powtórzonego Prawa. Wszystko wskazuje, że była wypowiadana podczas składania ofiary Bogu w II świątyni Jerozolimskiej. Jednak jak wspomina święta żydowska księga Miszna, już w czasach po zburzeniu świątyni Heroda przez XIII Legion Rzymski recytacja tej wielkiej modlitwy została rozszerzona do trzech części. Są one deklaracją wiary i odnoszą się do głównych aspektów religii żydowskiej. Wiemy na pewno, że od ponad dwóch tysięcy lat jest to najstarsza wspólna, główna modlitwa wyznawców religii mojżeszowej. Są to także ostatnie słowa, które pragnie wypowiedzieć tuż przed śmiercią każdy pobożny członek narodu wybranego. Żydowscy uczeni w piśmie i oświeceni rabini uważali, że autorem tych słów mógł być sam Mojżesz albo że słowa Szemy zostały mu przekazane przez samego Boga. Tymczasem brzmienie tych słów wskazuje na zupełnie inne, zdumiewające pochodzenie.

Niezwykły posąg

W sierpniu 1799 r. żołnierze francuscy, naprawiając północne fortyfikacje nadnilowego miasta Rosetta (Raszid), natrafili na ukryty w ziemi czarny kamień. Na głazie były wyryte trzy inskrypcje tego samego tekstu napisane w dwóch starożytnych językach: 14 linii zapisanych hieroglifami, 32 linie zapisane pismem desmotycznym i 54 linie po grecku. Dopiero 19 lat później brytyjski lekarz i naukowiec Thomas Young, zdołał rozszyfrować jedno słowo: Ptolemeusz. Dzięki temu pierwsi egiptolodzy poznali wartość fonetyczną hieroglifów. Jednak ostatecznie odczytał je w całości genialny francuski filolog Jean-François Champollion. Udało mu się także odszyfrować tablice królów na ścianach świątyni Ozyrysa w Abydos w Górnym Egipcie. Wiele lat później kolejni badacze odkryli ze zdumieniem, że na tych tablicach brakuje jakiejkolwiek wzmianki o trzech faraonach z XVIII dynastii – Echnatonie, jego synie Semenchkare i jego przyrodnim bracie Tutanchamonie.

Ci trzej ostatni władcy XVIII dynastii zaczęli budzić szczególne zainteresowanie, a to nie tylko ze względu na absencję w najważniejszym poczcie królów Egiptu, ale przede wszystkim ze względu na odkryty w połowie XIX wieku w ruinach tajemniczego miasta Tell el-Amarna, w Środkowym Egipcie, wzbudzający niepokój posąg faraona Echnatona. Badacze zachodzili w głowę, dlaczego wizerunek tego faraona tak bardzo różnił się od wszystkich innych – miał niezwykłe rysy twarzy, kobiece biodra i był pozbawiony męskich genitaliów.

Niektórzy uczeni uznali, że podobnie jak w przypadku królowej Hatszepsut, posąg mógł przedstawiać dziwną kobietę przebraną za mężczyznę-faraona. Coś też nie zgadzało się uczonym w identyfikacji poszczególnych władców Egiptu. Czy Amenhotep IV i Echnaton byli dwoma różnymi faraonami, czy jednym człowiekiem, który zmienił tożsamość? Im bardziej odkrywano historię tego faraona, tym bardziej wzbudzał on fascynację. Amerykański uczony James Henry Breasted nazwał tajemniczego króla „najbardziej niezwykłym z faraonów, pierwszą indywidualnością w historii ludzkości".

To określenie przylgnęło do faraona heretyka aż do lat 30. XX wieku. Na ścianach grobowców, w ruinach świątyni Atona w Amarnie i na porozrzucanych po całym Egipcie resztkach pałacu Echnatona ożyły obrazy zaklęte w tajemnicze hieroglify. Dwuwymiarowe święte znaki przemówiły, odsłaniając tylko fragment tajemniczej przeszłości. Jedno było pewne: ktoś chciał za wszelką cenę wymazać tego niezwykłego reformatora z ludzkiej pamięci.

Androgyniczny geniusz

Zachwycony przewrotem kulturowym, jakiego dokonał Echnaton, brytyjski egiptolog Arthur Weigall nazwał Echnatona pierwszym idealistą na świecie. W jednym ze swoich artykułów napisał: „Pod imieniem Echnatona wyłania się z ciemności postać jaśniejsza niż którykolwiek faraon, a wraz z nim nadchodzi śpiew ptaków, szczebiot dzieci i zapach kwiatów".

Geniusz, największa indywidualność w dziejach, idealista? Czy rzeczywiście ten tajemniczy władca zasługiwał na takie określenia? A może był po prostu fanatycznym przywódcą sekty, maniakiem religijnym, który wraz ze swoją rodziną żył w urojonym świecie pastoralnej utopii?

Rewolucyjny król, który porzucił politeizm przodków, wzbudzał ogromne zainteresowanie i zachwyt dekadenckich intelektualistów przełomu XIX i XX stulecia, którym podobało się, że jego wizerunki łamały egipskie kanony piękna, ukazując specyficzną „inność" urody tego mężczyzny. Dwa z czterech ozyriaków faraona, które były ustawione u wejścia do świątyni Atona w Karnaku, przedstawiają człowieka o męskiej twarzy, ale bez genitaliów. Zdumiewający jest szczególnie fakt, że jeden z tych posągów nie posiada spódniczki, którą egipscy mężczyźni zasłaniali swoje przyrodzenie. Czy posągu nie ukończono? Czy też król w dziwny sposób demonstrował swoją androgyniczność?

Dopiero w 1968 r. sprawę tę postanowił wytłumaczyć szkocki egiptolog Cyril Aldred, który dowodził, że Echnaton cierpiał na zespół Babińskiego-Fröhlicha, charakteryzujący się otyłością biodrową i niedorozwojem genitaliów, spowodowanych guzem mózgu w okolicy podwzgórzowo-przysadkowej. Aldred podkreślał, że Echanton miał wyraźnie kobiece rozłożenie tłuszczu w okolicach biustu, brzucha, łona, ud i pośladków. Pominął przy tym fakt, że jednym z charakterystycznych objawów zespołu opisanego przez Józefa Babińskiego i Alfreda Fröhlicha jest opóźnienie umysłowe i zahamowanie wzrostu.

Tymczasem przedstawiony na ozyriakach faraon-heretyk zdawał się być człowiekiem nie tyle wysokim, ale jak na swoje czasy olbrzymim. Jego poezja dowodzi, że był wielkim myślicielem. Wszystko wskazywało więc bardziej na chorobę opisaną w 1896 r. przez paryskiego pediatrę, doktora Antoine'a Bernarda-Jeana Marfana. Charakteryzuje się ona licznymi wadami rozwojowymi i chorobowymi. Chorzy odróżniają się wysokim wzrostem (do 191 cm u mężczyzn), pająkowatością palców, słabym wykształceniem policzków powodującym nienaturalne wydłużenie twarzy, wykształceniem małej żuchwy i wyjątkowo silnym skupieniem zębów, powodującym konieczność ich usunięcia. Do drugiej połowy XX wieku średni czas przeżycia osób chorych na zespół Marfana wynosił zaledwie 30 lat. Czy to oznacza, że Echnaton nie mógł żyć dłużej? Oczywiście, że mógł. Przecież wśród znanych osób cierpiących na tę straszną chorobę był prezydent USA Abraham Lincoln, który zginął w zamachu w wieku 56 lat, żyjący 58 lat włoski skrzypek Niccolo Paganini czy rosyjski kompozytor Siergiej Rachmaninow, który zmarł w wieku 70 lat.

Nie wiemy, ile dokładnie mógł żyć Echnaton. Daty jego urodzin i śmierci są szacunkowe i opierają się raczej na datach związanych z życiem jego ojca Amenhotepa III i wstąpieniem na tron następcy, czyli syna o imieniu Semenchkare. Ale o długości panowania Amenhotepa III też niewiele wiemy. Niektórzy egiptolodzy uważają, że zmarł w 1351 r. p.n.e., kiedy inni podają daty: 1349, 1367 lub 1377 r. p.n.e.

Możemy się jedynie domyślać, że rządy Echnatona zakończyły się gwałtownie między 1358 a 1334 r. p.n.e. Tylko że te 24 lata to naprawdę szmat czasu, aby dowieść prawdziwości tezy, którą w 1934 r. przedstawił nie kto inny, ale sam Zygmunt Freud, słynny austriacki neurolog i twórca psychoanalizy.

Kontrowersyjna teoria Freuda

W tym miejscu znowu musimy wrócić do najważniejszej żydowskiej modlitwy. Stanowi ona niezwykle ważną poszlakę w tej historii. W 1937 r. Freud opublikował w niemieckim magazynie „Imago" pierwszą część eseju o twórcy religii żydowskiej pt. „Człowiek imieniem Mojżesz a religia monoteistyczna". Artykuł ten wzbudził niepokój wśród Żydów na całym świecie. Freud dowodził, że imię Mojżesz nie ma hebrajskiego pochodzenia. Należy go szukać w egipskim źródłosłowie, szczególnie że pierwszy człon tego imienia „mos" oznaczał „dziecko". Twórca psychoanalizy przekonywał, że Mojżesz musiał być Egipcjaninem. Historia jego urodzenia opisana w Biblii była przerobioną na styl hebrajski legendą o narodzinach starożytnego herosa. Z tą jednak różnicą, że to nie dziecko królewskie było wychowywane przez biednych ludzi, jak to bywało w dawnych mitach, ale odwrotnie – syn niewolników został wychowany w egipskiej rodzinie panującej.

W tym samym 1937 r. ukazał się kolejny artykuł Freuda, tym razem pod tytułem „Gdyby Mojżesz był Egipcjaninem". Autor dowodził, że judaistyczne credo: „Szema Israel Adonai Elohenu Adonai Echad" jest kluczem do wytłumaczenia zagadki pochodzenia Mojżesza. Hebrajska litera „d" jest bowiem transkrypcją egipskiej litery „t". Podobnie było z literą „e", fonetycznie przerobioną z „o". Jak zatem miałyby brzmieć słowa najważniejszej modlitwy wszystkich Żydów na całym świecie? „Słuchaj, o Izraelu, twój Aton jest jedynym Bogiem".

Artykuł austriackiego neurologa wywołał oburzenie wśród Żydów na całym świecie. Co ten Freud wypisuje? – pytali oburzeni przedstawiciele środowisk żydowskich – Teraz, kiedy nasz naród jest dotknięty takimi prześladowaniami ze strony nazistów, on dowodzi, że nasza najświętsza religia, fundament naszego narodu, jest skradzioną z Egiptu odmianą herezji Echnatona?

Zaledwie trzy miesiące po ukazaniu się artykułu Niemcy dokonali aneksji Austrii. Freud zdążył wyjechać do Londynu. Był jednak chory na raka i wiedział, że zbliża się koniec życia. Przywołany wyżej artykuł miał być ukoronowaniem długich poszukiwań tożsamości Mojżesza.

Freud przedstawiał koncepcję, która była już całkowicie nie do przyjęcia dla jego żydowskich przyjaciół. Uważał, że Mojżesz wcale nie zmarł w ziemi Midian po 40-letniej wędrówce, jak informowała Księga Powtórzonego Prawa, ale został zamordowany przez swoich współwyznawców, którzy uważali, że jego monoteistyczny światopogląd jest dla nich za surowy.

Mieszkający w USA żydowski teolog prof. Abraham S. Yehuda błagał swojego austriackiego kolegę, by nie publikował w tak strasznym czasie swojej dyskusyjnej książki, która będzie jedynie pożywką dla antysemityzmu Hitlera. Freud odrzucił te zarzuty i wydał zgodę na publikację książki, która ukazała się w sprzedaży w marcu 1939 r. Nie mógł sobie pozwolić na zwłokę. Śmierć zbliżała się coraz szybszymi krokami.

Niezwykła kariera patriarchy Józefa

Ale czy Freud utożsamiał samego Echnatona z Mojżeszem? Wbrew często spotykanym opiniom należy podkreślić, że wielki uczony nigdy takiego poglądu nie wyraził. W swojej ostatniej książce kojarzył Mojżesza z jednym z wysokich urzędników Echnatona i fanatycznych wyznawców kultu Atona, ministrem Totmesem, którego imię miało być przerobione przez hebrajskich niewolników na Mose, a później zmienione fonetycznie na Mosze. Ów najwierniejszy Echnatonowi sługa, widząc zdradę swych egipskich współwyznawców, zebrał mieszkające w Egipcie plemię Hebrajczyków i wyruszył z nim na wschód do ziemi, którą być może jego władca otrzymał w darze od królów Asyrii.

Zygmunt Freud zmarł 23 września 1939 r. w Londynie. Odszedł w wieku 83 lat, szczęśliwie nie doczekawszy największej kaźni swojego narodu w jego ponad 30-wiekowej historii. Nikt nie ośmielił się stanąć w obronie jego kontrowersyjnej teorii. Tym bardziej że jej przeciwnicy nie zostawili na twórcy psychoanalizy suchej nitki. Echnaton, który na początku XX w. był uznawany za największą indywidualność w historii, stał się teraz (z powodu książki Freuda) obiektem brutalnych ataków. Pochodzący z Rosji amerykańsko-żydowski pisarz Immanuel Velikovsky próbował zdyskredytować tezy Freuda, dowodząc nawet, że wyjście Żydów z Egiptu wcale nie nastąpiło po śmierci Echnatona, ale na początku panowania XVIII dynastii, za czasów faraona Ahmosisa albo jego syna Amenhotepa I, prawie 200 lat przed wprowadzeniem kultu Atona. Velikovsky posunął się jednak trochę za daleko, twierdząc, że Echanton był w rzeczywistości królem Edypem, który poślubił własną matkę, królową Teje.

Velikovsky nie uwzględnił sprawy, która jest tak naprawdę kluczem do rozszyfrowania zagadki tożsamości Mojżesza.

W 1905 r. w Dolinie Królów odnaleziono mały grobowiec. W sarkofagu złożona była mumia Juii, ministra Totmesa IV i Amenhotepa III. Nie był to jeden ze „zwykłych" urzędników królewskich, ale postać ze wszech miar niezwykła. Egipski badacz Ahmed Osman wysunął niezwykle ciekawą tezę, którą przedstawił w swojej książce pt. „Mojżesz i Echnaton".

Dowodzi w niej, że minister Juia to był nie kto inny jak biblijny patriarcha Józef, syn Jakuba i Racheli, który został sprzedany przez zawistnych braci w niewolę Egipcjanom. Dr hab. Alfred Tschirschnitz uważa, że wydarzenie to miało miejsce w 1660 r. p.n.e. za panowania Senusereta III z XII dynastii.

Ahmed Osman uważa jednak, że Juia, który był ministrem dwóch faraonów z XVIII dynastii, to właśnie ów biblijny Józef. Dzięki wytłumaczeniu snu faraona i zręcznemu zarządzaniu jego majątkiem Józef awansował do rangi wezyra króla. W rzeczywistości stał się kimś znacznie ważniejszym, zięciem monarchy oraz de facto jedynowładcą górnego i dolnego królestwa.

Najważniejsze jest jednak, że Juia został pochowany jak król w miejscu, gdzie chowano władców, czyli w Dolinie Królów. Na jego grobowcu i na królewskiej statuetce grobowej znaleziono napis: „święty ojciec Pana Obydwu Światów". A więc był także ojcem faraona.

Wezyr pochodzenia hebrajskiego, zięć faraona i jednocześnie ojciec przyszłego faraona. To znalezisko potwierdza słowa Józefa skierowane do braci, które zostały zapisane w Księdze Rodzaju: „Zatem nie wyście mnie tu posłali, lecz Bóg, który uczynił mnie doradcą (a może nawet ojcem) faraona, panem całego jego domu i władcą całego Egiptu". Czemu biblijny autor miałby zmyślić tak znaczący awans Józefa? Synem Józefa, nazywanego Juią, był pisarz królewski Aj. Po śmierci Echnatona i jego dwóch synów to on zostanie faraonem. Aj był prawdopodobnie ojcem pięknej Nefretete, ukochanej żony Echnatona.

Pozostaje nam jednak odpowiedź na pytanie podstawowe: czy Echnaton i Mojżesz to może być ta sama osoba? Czy faraon uznany przez kastę kapłanów egipskich za kacerza odszedł ze swoimi wyznawcami w poszukiwaniu jakieś przyjaznej im krainy, którą może otrzymał w prezencie i dlatego nazywał Ziemią Obiecaną?

Teoria, którą przedstawiam w tym artykule, ma oczywiście charakter poszlakowy, choć wydaje się bardzo logiczna. Tworzy bardzo ciekawą koncepcję, z której wynika, że istniał biblijny patriarcha Józef, którego Egipcjanie nazywali Jui. Dzięki swojej niezwykłej inteligencji i wrodzonym zdolnościom organizatorskim skupił władzę w swoich rękach i zapewnił ważną pozycję dworską swojemu synowi o imieniu Aj. Faraon Amenhotep IV był pod tak wielkim wrażeniem kultu jednego boga prezentowanego przez Juię, że postanowił przywrócić kult nieco zapomnianego staroegipskiego stwórcy wszechświata symbolizowanego przez tarczę słoneczną. Odrzucając wielobóstwo, Amenhotep IV zmienił imię na Echnaton, rozgonił kler, przeniósł stolicę do nowego centrum duchowego Egiptu, jakim stała się Amarna, i tam zbudował świątynię Atona – prawzór dla późniejszych świątyń Salomona i Heroda. Archeolodzy odkryli niedawno, że świątynia Atona w Amarnie została wzniesiona rękoma dzieci, przypuszczalnie dlatego, że faraon uznawał je za istoty nieskalane złymi czynami.

Rewolucja monoteistyczna Echnatona w Amarnie kończy się nagle. Po rzekomym pogrzebie króla na tron Egiptu wstępują po kolei jego dwaj synowie, a po nich teść Echnatona, ojciec Nefretete i naczelny pisarz o imieniu Aj.

W myśl tej koncepcji w żyłach królowej Nefretete płynęła krew hebrajska. Wyobraźmy sobie, że ekscentryczny Echnaton wcale nie umiera, tylko rusza ze swoimi współwyznawcami na wschód w kierunku ziemi, którą mu niegdyś obiecano. Być może to jest powód, dlaczego nagle w całym kraju są niszczone wszelkie zapiski o jego istnieniu. Rygor, jaki przywódca sekty zarządza w czasie długiej tułaczki, doprowadza wreszcie do buntu. Opisane w Biblii ostatnie zmagania Mojżesza z Aniołem Śmierci przypominają walkę z zabójcą, który przyszedł odebrać przywódcy wspólnoty życie.

Dowód genetyczny

Wszystkie te przypuszczenia wydają się mieć charakter dowodów niepełnych. Jest jednak jeden element tej układanki, który wydaje się wzmacniać przedstawioną teorię. Ze względu na wielowiekową niechęć do asymilacji z innymi narodami dzisiejsi Żydzi powinni być jednorodni genetycznie. Wśród nich są jednak ludzie niemal całkowicie odmienni genetycznie. To frakcja kapłańska – potomkowie Aarona, pierwszego arcykapłana i brata Mojżesza. Tylko przedstawiciele tego rodu mieli prawo wykonywać czynności liturgiczne w świątyni. Byli więc – stosując porównanie orwellowskie – „równiejszymi wśród równych". W 1997 r. prestiżowy magazyn „Nature" opublikował artykuł „Chromosomy Y u kapłanów żydowskich" (ang. „Y Chromosomes of Jewish Priests").

Naukowcy z trzech uczelni: University of Toronto, London University i Technion-Israel Instutute of Technology przebadali materiał genetyczny pobrany wyłącznie od mężczyzn żydowskich z rodu kapłańskiego, u których istniało największe prawdopodobieństwo, że zachowali czystość linii genetycznej przez stulecia, aż do dzisiaj. Chromosom Y jest bowiem przekazywany w linii męskiej. Co ważne, nie ulega on rekombinacji. Okazało się, że niezależnie od tego, w której diasporze żydowskiej zostały przeprowadzone badania (Afryka, Ameryka Płn., Europa i Azja), zawsze „istniała przewaga częstości występowania hapolitu YAP-DYS19B w obu populacjach Żydów sefardyjskich i aszkenazyjskich, co wskazuje, że jest to wyjściowy hapolit modalny żydowskiego rodu kapłańskiego". Tłumacząc to na język bardziej przystępny: mamy dowód, że ród kapłański pochodzący od rodziny Aarona i Mojżesza ma pochodzenie egipskie. Obecność chromosomu YAP wskazuje bowiem na jednorazową mutację genetyczną, która zaszła w jakimś punkcie na mapie czasu między 29 000 – 340 000 lat temu. Oznacza to, że rodzina Aarona, a więc i na pewno jego brata Mojżesza, miała chromosom YAP przekazywany z pokolenia na pokolenie tysiące lat przed wydarzeniami biblijnymi.

Mojżesz był zatem Egipcjaninem. Miał władzę nad swoimi współwyznawcami, ponieważ posiadał dar rozmowy z samym Bogiem, który ukazywał mu się jako gorejący krzak... ognista chmura nad namiotem przymierza... światło... ogień... tarcza ognia... dysk słoneczny z otulającymi go promieniami. Jednym słowem tak, jak doświadczał tego Echnaton.