Prym w tej sprawie dzierży rozpętana w latach 80. XIX wieku afera panamska. Działy się wtedy rzeczy absolutnie niesłychane – zawiła afera korupcyjna zbryzgała błotem praktycznie całą francuską klasę polityczną, nie omijając postaci klasy Georges'a Clemenceau. Ba, można nawet mówić o syndromie panamskim w kulturze francuskiej, bo i na tę sferę życia społecznego miał wpływ ów superprzekręt. Nie w sensie, Boże strzeż, jakości kultury wysokiej – ta bowiem przeżywała bujny rozkwit. Jeśli zaś można mówić o odnowie moralnej Francji podczas pierwszej wojny światowej, to trzeba też przyznać, że było się z czego podnosić. Cała historia Trzeciej Republiki jest spowita cieniami Panamy.

Jak wiadomo, Ferdynand de Lesseps, pomysłodawca budowy Kanału Panamskiego, przekopał również Kanał Sueski, równie konfliktogenny. Oczywiście najważniejsza była awantura z 1956 roku, kiedy to Izrael na spółkę z Francją i Wielką Brytanią usiłował się przeciwstawić egipskiemu przywódcy Naserowi, który wygonił Brytyjczyków i zawładnął kanałem. Nawet szło im nieźle, wszelako rzecz całą zapomniano skonsultować ze Stanami Zjednoczonymi, które wpadły w złość i tupnęły nogą, a wspomniana trójka szybko podwinęła ogony pod siebie. Była to kolejna demonstracja, kto tu rządzi i rozdaje karty. Bez zgody Amerykanów żadna zakrojona na szerszą skalę akcja polityczna, a zwłaszcza zbrojna, nie miała szans powodzenia. Sprawa sueska dowodzi, że Pax Americana miał swoje zalety.

Niestety, nie rozciągał się on na Sowiety, które również na potęgę i dla pokazania potęgi budowały kanały.

Najsłynniejszy, przesławny Biełomorkanał, połączył Morze Bałtyckie z Morzem Białym. Podczas budowy działy się rzeczy niesłychane, gdyż Stalin postanowił go przekopać w niesłychanym tempie. Jak głosi nieśmiertelna pieśń studencka: „a ci, co go kopali, z niedźwiedziami w berka grali – często przegrywali". Wygląda więc na to, że z kanałami trzeba mocno uważać, bo wcale nietrudno być wpuszczonym w kanał.