Artykuł pochodzi z archiwum "Życia Warszawy"

Obrazki są nieostre. Impresjonistyczne. Kolorystykę zdominowały rudości i niebieskawe zielenie. Taki już jest urok przedwojennych barwnych taśm. Ale fragmenty miasta nietrudno rozszyfrować: pałac Na Wodzie i pomnik Chopina nie pozostawiają wątpliwości – to Łazienki Królewskie. A ruch uliczny najpewniej fotografowany był w Alejach Ujazdowskich i na Krakowskim Przedmieściu.

 

 

Jesienią 1938 roku trzyminutowy filmik nakręcił torunianin Bogusław Magiera. Utrwalił na nim rodzinny spacer po Warszawie. Kilka kadrów pokazuje małą dziewczynkę. To Jadwiga Tokarska, dzięki której po przeszło 70 latach możemy oglądać barwne warszawskie kadry.

To jedyny kolorowy i jedyny nakręcony w stolicy obraz Magiery. Inne powstały w Toruniu. Pani Jadwiga przez lata przechowywała je w domowym archiwum zapakowane w oryginalne pudełka.

Całkiem niedawno celuloidowe skarby po ojcu pokazała zafascynowanemu przeszłością Torunia dziennikarzowi tamtejszych „Nowości” Szymonowi Spandowskiemu.

Wkrótce odbyła się projekcja jednego z nich. Planowano pojedynczy pokaz, ale czarno-białe, ruchome obrazki pokazujące gród Kopernika na chwilę przed wybuchem wojny wzbudziły ogromne zainteresowanie. Zorganizowano więc już sześć prezentacji.

Było to możliwe dzięki pomocy specjalistów z Biblioteki Uniwersytetu Mikołaja Kopernika.

– Celuloidowe taśmy są bardzo kruche. Zabezpieczyliśmy je, ale też przegraliśmy na nośnik cyfrowy i odświeżyliśmy – opowiada Edward Renk z Pracowni Digitalizacji toruńskiej biblioteki uniwersyteckiej. Obróbce poddana została także barwna relacja z pobytu w stolicy. W cyfrowej wersji udało się m.in. wyostrzyć obraz i skorygować kolory.

 

 

Warszawski filmik ma niewątpliwą wartość sentymentalną i dokumentalną. Ale jest też migawką z prywatnej historii jej twórcy. Dla Bogusława Magiery to była ostatnia radosna jesień. Rok później został aresztowany. Przenoszony z jednego obozu koncentracyjnego do drugiego trafił w końcu do Dachau. Tam zmarł w 1942 roku.

Magiera był aktorem działającej króciutko toruńskiej wytwórni filmowej Marwin-Film. Gdy na początku lat 30. ubiegłego wieku wytwórnia splajtowała raptem po jednej produkcji, jej założyciel Bernard Marwiński przeniósł się do Warszawy.

Był asystentem reżysera i kierownikiem zdjęć przy fabularnych filmach „Przeor Kordecki – obrońca Częstochowy” i „Fredek uszczęśliwia świat” z Lodą Halamą.

– W czasie wojny trafił do Biura Informacji i Propagandy AK. Pracował w ekipie, która kręciła zdjęcia z Powstania Warszawskiego – mówi Szymon Spandowski. – Co się z nim stało? Nie wiem. Ale bardzo chcę się dowiedzieć. I na pewno także w tej sprawie przyjadę do Warszawy.

 

 

Stolicę Spandowski odwiedzi też, by pokazać kolorowe kadry z przedwojennej Warszawy.

Po naszym telefonie filmikiem zainteresowało się Muzeum Historyczne m.st. Warszawy. Mimo trwającego w nim remontu ustalono termin spotkania. Po obejrzeniu materiału zapadnie decyzja, na ile cenny i potrzebny muzeum byłby to nabytek.

Spotkanie bierze również pod uwagę Jan Słodowski, naczelny filmograf Filmoteki Narodowej. Chociaż nie ukrywa, że informacja o odkryciu barwnego wizerunku Warszawy w Toruniu budzi w nim więcej pytań niż emocji.

– Kolorowe materiały z lat 30. nie są czymś niezwykłym – mówi. – Znam amatorskie filmy m.in. z getta warszawskiego...

Poza tym w archiwach FN jest w ogóle sporo obrazów Warszawy z lat 30., realizowanych przy pomocy profesjonalnego sprzętu na taśmach 16 i 35 mm. Dlatego zdaniem Słodowskiego, rejestracja Bogusława Magiery powinna zainteresować przede wszystkim historyków i muzealników. Ale ostateczną opinię na jej temat wyrobi sobie po zapoznaniu się z materiałem.