Dla Holendrów to jest wyjątkowo gorzka pigułka do przełknięcia. Kraj uchodzi przecież za ikonę tolerancji i mekkę miłośników sztuki, przede wszystkim tej z okresu „złotego wieku” holenderskiego malarstwa w XVI–XVII wieku. Dlatego tylko 38 proc. ankietowanych popiera przeprosiny i uznanie za zbrodnię przeciw ludzkości niewolnictwa, co 19 grudnia ma ogłosić szef rządu. 48 proc. jest temu przeciwnych. Sam premier Mark Rutte jeszcze dwa lata temu twierdził, że taka inicjatywa tylko pogłębi polaryzację społeczeństwa.

Jednak napór na zmierzenie się z prawdą okazał się nie do wytrzymania. Przeprosiny za zbrodnie niewolnictwa na własną rękę zaczęły w ostatnich miesiącach składać coraz liczniejsze osobistości holenderskiego życia publicznego, w tym burmistrzowie Amsterdamu, Hagi czy Utrechtu. W ich ślady poszły też holenderskie firmy, takie jak bank ABN Amro. Muzeum Państwowe (Rijksmuseum) w Amsterdamie, które przechowuje jedne z najwspanialszych dział Rembrandta czy Veermera, otworzyło wystawę, na której pokazuje, że perfekcja malarska dawnych mistrzów, wynik zamówień zamożnej burżuazji, była w znacznym stopniu budowana na nieludzkim cierpieniu niewolników.

Czytaj więcej

Niewolnictwo, kolonializm i rzezie. Rachunek za zbrodnie białego człowieka

Holandia miała w tym wielki udział. Co prawda dała się wyprzedzić Hiszpanom i Portugalczykom w podboju imperium kolonialnego w XVI wieku, jednak Holendrzy, w tym Kompania Zachodnioindyjska, do XVII wieku odgrywali czołową rolę w przejmowaniu Afrykanów (m.in. poprzez Fort Elmina w Ghanie) i ich odsprzedaży plantatorom w Nowym Świecie. Kluczowym centrum takiego handlu stała się holenderska kolonia Curacao na Antylach. Holendrzy dostarczyli około 600 tys. niewolników, około 5 proc. wszystkich, których sprowadzili europejscy kolonizatorzy. Co ósmy umierał z powodu nieludzkich warunków transportu, resztę czekała praca w bardzo ciężkich warunkach aż do śmierci. Co prawda pod wpływem haseł rewolucji francuskiej rozpropagowanych przez Napoleona handel niewolnikami został zakazany w 1814 r., jednak samo niewolnictwo w takich holenderskich koloniach jak Surinam zniesiono dopiero w 1863 r. Holandia okazała się jednym z ostatnich krajów europejskich, który do tego doprowadził. O ile jednak plantatorzy otrzymali sowite rekompensaty, o tyle niewolnicy musieli poradzić sobie na wolności zupełnie bez wsparcia.

Poza przeprosinami Rutte ma powołać wart 200 mln euro fundusz dla wypłaty zadośćuczynienia potomkom niewolników. Zostanie też odłożone 27 mln euro na budowę nowoczesnego muzeum w Amsterdamie, obrazującego proceder handlu niewolnikami.

Wilhelm-Aleksander już dwa lata temu w czasie wizyty w Indonezji przeprosił za brutalność Holendrów w latach 1945–1949, gdy ta największa kolonia holenderska wybijała się na niepodległość. Czy monarcha da przykład innym koronowanym głowom Europy? Karol III już wyraził żal za rolę brytyjskich kolonizatorów na Jamajce i w Rwandzie. Na razie nie widać jednak, aby król sąsiedniej Belgii Filip I, którego przodek Leopold II był bezpośrednio zaangażowany w ludobójstwo około 10 mln mieszkańców Konga, zdecydował się na taki gest. Kamieniczki w Brukseli z przełomu XIX i XX wieku, które tak zachwycają przyjezdnych, zostały de facto zbudowane na kościach Afrykanów. Nadal też kilkaset metrów od siedziby Parlamentu Europejskiego, który za jeden z celów ma obronę praw człowieka, stoi wielki posąg monarchy.