T ylko w przyszłym roku nakłady obronne Rzeczypospolitej sięgną 138 mld zł, z czego 100 mld wyda budżet państwa, a pozostałą kwotę zapewnią inne publiczne źródła, m.in Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych.

„Chcesz pokoju, gotuj się do wojny” – tym przysłowiem łacińskim tłumaczą politycy zakupy nowego sprzętu za dziesiątki miliardów, w większości z gwarantowanych przez państwo kredytów. Los sąsiadów ze wschodu jest przy podejmowaniu inwestycyjnych decyzji jak memento, wszak bezpieczeństwo państwa nie ma ceny, a zdolność odstraszania musi dziś mieć najwyższy priorytet.

Zdaniem wicepremiera i szefa MON Mariusza Błaszczaka import sprzętu zza oceanu, choćby setek czołgów Abrams, cementuje strategiczny sojusz z Ameryką, a pozyskiwanie uzbrojenia z innych kierunków, takich jak np. południowokoreański, zjednuje nowych partnerów i przyjaciół.

Abramsy i patrioty na rubieży

Zawarty wiosną tego roku kontrakt na 250 najnowszych czołgów III generacji Abrams M1A2 SEPv3 w wersji przebudowanej i wyposażonej zgodnie z polskimi wymaganiami, a także dostawy ponad 150 starszych pancerzy z USA, radykalnie zmieni sytuację na zagrożonej wschodniej flance RP i NATO – podkreślają eksperci. Amerykańskie czołgi powinny zająć pozycje do 2026 roku.

Gen. Waldemar Skrzypczak, były dowódca Wojsk Lądowych, poznał abramsy w akcji podczas „Pustynnej Burzy” – czołg M1A2 potrafi prowadzić celny ogień w dzień i w nocy, a potężna 120-mm armata w kampanii irackiej likwidowała cele z odległości bliskich 4 km – opisuje.

Zresztą abramsy to niejedyny sprzęt z USA, który w ramach wielkiego wzmocnienia Sił Zbrojnych RP zamawiamy u  sojusznika zza Atlantyku. Wcześniej zakontraktowaliśmy w Waszyngtonie rakietowy oręż dla tarczy powietrznej średniego zasięgu „Wisła”. To produkowane przez koncern Raytheon Technologies zestawy antybalistyczne Patriot, które mają bronić przed wrogimi rakietami polskie niebo. Pierwsze baterie patriotów wyprodukowane z udziałem rodzimego przemysłu są już w kraju integrowane i poddawane testom. Kilkaset specjalnych pocisków PAC- 3 MSE, które potrafią zestrzelić wrogie rakiety w locie metodą bezpośredniego trafienia, dostarcza Polsce zbrojeniowy gigant z Ameryki Lockheed Martin. To w zakładach tego koncernu wyprodukowane zostaną także 32 supermyśliwce 5. generacji F-35. Wart 4,5 mld dol. program modernizacyjny „Harpia” to największa od czasu zakupu wielozadaniowych samolotów F-16 inwestycja w nasze bojowe lotnictwo. Samoloty F-35 mają właściwości „stealth”, mogą pełnić rolę powietrznych stanowisk dowodzenia, są dostosowane do realizacji misji rozpoznawczych, prowadzenia walki radioelektronicznej, wsparcia wojsk lądowych i forsowania twierdz przeciwlotniczych, jakie tylko jest dziś w stanie wymyślić Moskwa.

Warto też pamiętać, że polską odpowiedzią na zagrożenie ze wschodu będą już wkrótce zakontraktowane w USA wyrzutnie HIMARS z pociskami ziemia–ziemia o zasięgu ok. 300 km. Broń ma umożliwić artylerzystom dokonywanie dalekich, rakietowych, precyzyjnych uderzeń w strategiczne cele.

Z Korei i naszych stoczni

Wystarczyło kilka miesięcy tego roku i świadomość, że agresja Kremla w Ukrainie może się rozlać w regionie, by na strategicznego partnera w budowaniu polskiego potencjału obronnego nieoczekiwanie wyrosła Korea Południowa. Po tegorocznych, ekspresowo negocjowanych ogromnych zamówieniach na 1000 czołgów K2 Black Panther i 600 dalekosiężnych haubic Thunder, a także 48 lekkich myśliwców FA 50, właśnie zamówiliśmy w Seulu wyrzutnie rakietowe K239 Chunmoo. Koreański kontrakt na dostawy 288 wyrzutni rakiet ziemia–ziemia wicepremier Mariusz Błaszczak zatwierdził niedawno, w październiku. Pierwsze z 18 zestawów koreańskich dalekosiężnych „himarsów” mają być w Polsce już w przyszłym roku.

Błyskawicznie powinny dotrzeć do artyleryjskich i pancernych jednostek także zakontraktowane w Seulu nowe haubice i czołgi. Szef MON zapowiada, że pierwszych 10 Czarnych Panter K2 trafi do Morąga, a 24 armatohaubice K9 Thunder – do pułku artylerii w Węgorzewie. 12 pierwszych bojowych odrzutowców FA 50 zasili Siły Powietrzne RP także w bezprecedensowym tempie – bo już w 2023 roku.

Koreański czołg podstawowy generacji 3+, uzbrojony w gładkolufową armatę 120 mm, z  czasem będzie polonizowany i montowany nad Wisłą – obiecuje MON. Podobnie jak K9 Thunder – samobieżna armatohaubica 155 mm z automatem ładowania pozwalająca na prowadzenie precyzyjnego ognia na dystansach ponad 40 km. Gen. Skrzypczak twierdzi, że sprzęt koreański, taki jak czołgi K2 czy haubice K9, to broń zaawansowana technologicznie i konkurencyjna cenowo, poza tym dostępna na rynku, co w czasach zagrożonego bezpieczeństwa i zbrojeniowej gorączki jest wielką zaletą.

W cieniu wojny w Ukrainie wzmacniamy też siły morskie. Znaczący postęp zwiastuje największa od dekad, warta ponad 8 mld zł, inwestycja w licencyjną budowę trzech fregat wielozadaniowych nowej generacji dla Sił Morskich. Cezary Cierzan, szef programu „Miecznik”, mówi, że polskie stocznie wspomagane przez zachodnie koncerny (Babcock, Thales) i rodzimych kooperantów powinny się uporać z zadaniem do 2030 r. i przy okazji dać pracę kilkunastu tysiącom osób.

Bayraktary w Mirosławcu

Przyspieszenie polskich zbrojeń obejmuje też bojowe bezzałogowce: legendarne już drony tureckiej produkcji, postrach rosyjskich czołgów w Ukrainie są już także w polskim arsenale. MON ujawnił, że pierwszy zestaw – sześć słynnych TB2 Bayraktar – z zamówionych 24 przekazano właśnie do 12. Bazy Bezzałogowych Statków Powietrznych w Mirosławcu. Wprawdzie legenda o wyjątkowej skuteczności bezzałogowej broni nieco przybladła po doniesieniach znad Dniepru, że TB 2 nie są niezniszczalne – to jednak obecnie bayraktary uzbrojone w kierowane laserowo precyzyjne pociski typu MAM-L i MAM-C stanowią jeden z ważniejszych składników bezzałogowego oręża naszej armii. TB2 jest przeznaczony do wykonywania misji rozpoznawczych i uderzeniowych, zadania może wykonywać w dzień i w nocy, w każdych warunkach atmosferycznych.

W maju 2021 r. Polska zakontraktowała w Turcji cztery zestawy zawierające łącznie 24 drony TB2. Całość zamówienia zostanie zrealizowana do końca 2024 r. Warto przypomnieć, że jeszcze latem tego roku polska armia zamówiła za gigantyczna kwotę – ok. 2 mld zł – u rodzimego producenta bezzałogowy przeciwpancerny system Gladius. Wykorzystuje on najbardziej zaawansowane technologie, w tym sztuczną inteligencję i pełną automatykę, do tropienia i zdalnego niszczenia czołgów. Poszukiwawczo-uderzeniowe drony dostarczy polska Grupa WB z Ożarowa. W ramach kontraktu wojsko do końca III kw. 2026 r. powinno otrzymać kompletny system złożony z  bezzałogowych, dwusilnikowych rozpoznawczych statków powietrznych FT5 wyposażonych w głowice obserwacyjne z kamerami światła dziennego i termowizyjnymi z możliwością rejestracji obrazu, precyzyjnej lokalizacji celów i przekazywania danych artylerii. W oparciu o informacje dostarczane przez powietrznych zwiadowców FT5 można będzie za pomocą komputerów kierowania ogniem Topaz programować użycie skrzydlatych pocisków przeciw strategicznym celom.

Pierwszy zestaw rozpoznawczo-uderzeniowych dronów TB2 Bayraktar z 24 maszyn zamówionych w Turcji jes

Pierwszy zestaw rozpoznawczo-uderzeniowych dronów TB2 Bayraktar z 24 maszyn zamówionych w Turcji jest już w pierwszoliniowej bazie bojowych bezzałogowców w Mirosławcu

Aleksander Zieliński