Historia tego obrazu została przypomniana, gdy w Polsce wybuchła histeria związana z przekazaniem przez prezydenta Francji Emmanuela Macrona papieżowi Franciszkowi dzieła „Projet de Paix Perépetuelle” Kanta. Na jednej ze stron książki widnieje pieczątka: „Czytelnia Akademicka we Lwowie”.

Niektórzy komentatorzy orzekli, że to polska strata wojenna. Zdementował to wicepremier Piotr Gliński, ale dodał, że „inne dzieło sztuki – »Holenderski brzeg rzeki« Jana van Goyena – które zostało zrabowane w czasie II wojny światowej ze zbiorów wrocławskich, nadal znajduje się we Francji, a konkretnie: w Luwrze”. Dodał, że tamtejsze muzeum do „dziś nie odpowiedziało na wniosek restytucyjny MKiDN”.

Czytaj więcej

Największe dzieło Kopernika do kupienia na aukcji we Francji

O tym, że ten obraz jest w paryskim muzeum, jako pierwszy już w 2020 r. poinformował Mariusz Pilus, szef Fundacji Communi Hereditate, który opublikował artykuł w magazynie „Art Sherlock”. Ustalił on, że do zbiorów Luwru obraz trafił z kolekcji Alba w 2012 r. Przypomniał, że przed II wojną światową pejzaż van Goyena należał do zbiorów Śląskiego Muzeum Sztuk Pięknych we Wrocławiu. W 1881 r. podarował go radca miejski dr August Fisher.

Trofiejna brygada

W czasie wojny, aby ochronić dzieła sztuki przed alianckimi bombardowaniami, prof. Günther Grundmann, główny konserwator zabytków prowincji, utworzył ponad 80 składnic. Obraz ten trafił do Kamieńca Ząbkowickiego.

Pilus przypomniał, że w 1945 r. tereny te zostały zajęte przez oddziały Armii Czerwonej, którym towarzyszyły tzw. trofiejne brygady, składające się z historyków sztuki i muzealników. Pod kontrolą Rosjan znalazła się większość składnic muzealnych na Dolnym Śląsku.

Co dalej działo się z tym obrazem? Dr Robert Kudelski, który tropi utracone dzieła sztuki, powiedział „Rzeczpospolitej”, że na początku lutego 1946 roku Stefan Styczyński, delegat Ministerstwa Kultury do spraw zabezpieczenia zbiorów na terenie Dolnego Śląska, poinformował Naczelną Dyrekcję Muzeów i Ochrony Zabytków, że wyjeżdża do Kamieńca Ząbkowickiego w celu sprawdzenia zasobów znajdujących się w składnicy zlokalizowanej w kościele. Przechowywane w nim dzieła sztuki zostały już jesienią 1945 roku zabezpieczone przez przebywającego w okolicy Witolda Kieszkowskiego.

Czytaj więcej

Szukają żydowskiego bohatera z czasów rzezi Pragi

„Starostwo powiatowe w Ząbkowicach powiadomione zostało o niepokojących objawach, jakie uwidaczniają się wokół kościoła, stanowiącego magazyn najcenniejszych muzealiów. (...) Na każdorazowy dostęp przedstawicieli władz polskich uzyskać należy zgodę dowództwa wojskowego radzieckiego. Klucze jednakże od samego kościoła znajdują się pod opieką byłego proboszcza miejscowego, Niemca księdza Schultheissa (...) 1II około godziny 18 w kościele widziano światła i słyszano odgłosy młotków” – wynika z notatki Styczyńskiego, którą dysponuje dr Kudelski.

Kto ukradł?

Kiedy Styczyński w towarzystwie proboszcza i starosty weszli do kościoła w Kamieńcu, stwierdzili kradzież wielu obrazów – w tym dzieła Jacoba Jordaensa „Św. Iwo wspomaga biednych” i obrazu „Holenderski brzeg rzeki” Jana van Goyena.

„Już pierwszy rzut oka wystarcza, aby stwierdzić wizytę nieproszonych gości. Wszystkie zabytkowe meble, skrzynie, gdziekolwiek były zamki, zostały w tych miejscach naruszone i uszkodzone ” – wynika z dokumentów, którymi dysponuje dr Kudelski.

Styczyński stwierdził, że kradzieży dokonywali nie tylko żołnierze radzieccy, ale również „fachowcy”. Podejrzenie padło m.in. na jednego z pracowników referatu kultury i sztuki w starostwie – Stanisława Trześniewskiego – który pojawiał się w kościele bez wiedzy swoich zwierzchników.

Mariusz Pilus ustalił, że w lipcu 1992 r. obraz „Holenderski brzeg rzeki” Jana van Goyena został wystawiony na aukcji w Londynie przez dom aukcyjny Sotheby’s.

Przypomnijmy, że w tym czasie na rynku antykwarycznym pojawiły się też inne działa sztuki zrabowane przez trofiejne brygady.

W czerwcu 1997 r. ten sam obraz pojawił się w Paryżu w domu aukcyjnym Tajan. Wtedy pewnie trafił do kolekcji Alba, a potem do Luwru.

Dr Robert Kudelski nie ma wątpliwości, że obraz ten powinien wrócić do Polski. Podobną opinię ma dyrektor Muzeum Narodowego we Wrocławiu Piotr Oszczanowski.