PortalMorski.pl poinformował, że w zabytkowym mieście Nessebar (Nesebyr) nad Morzem Czarnym powstaje polsko-bułgarska firma Gicho Kovachev – Choren Design & Consulting – Design & Building Ecological Sailing Ships. Gicho Kovachev to czarnomorski armator, a inżynier i kapitan Zygmunt Choreń z Gdańska to obecnie najwybitniejszy na świecie projektant żaglowców. Pierwszym żaglowcem zbudowanym w Nessebar (wezmą w tym udział także polscy specjaliści) będzie jednostka szkoleniowa „Flying Cloud” (Latający Obłok), brygantyna o długości 23 metrów, która pomieści 12-osobową załogę. Firma ma w planie budowę wielu ekologicznych jachtów żaglowych o długości od 17 do 24 metrów. Mają służyć „wychowaniu morskiemu”. Kogo mają wychowywać? Armator liczy na „ambitną młodzież”. Wiele wskazuje na to, że pod tym względem „ma nosa”.

Na świecie jest zapotrzebowanie na tego rodzaju aktywność. Na przykład tego lata 75 młodych ludzi obojga płci weszło na pokład francuskiego statku oceanograficznego „Marion Dufresne”. Wprawdzie nie pod żaglami, ale przez dziesięć dni przebywali w Ecole Bleu – szkole błękitnej jak wody Oceanu Indyjskiego, po którym pływali. Zapoznali się z pracą laboratoriów naukowych, popracowali także w statkowej kuchni. Studiują różne kierunki uniwersyteckie, politechniczne, morskie. Pochodzą z wielu krajów. Rejs zorganizował IFREMER – Institut Français de Recherche pour l’Exploitation de la Mer (notabene Instytut Oceanologiczny w Sopocie chyba byłby w stanie zorganizować podobny rejs?). Marlene Saunier pisze pracę magisterską z ornitologii morskiej: „To, co mnie skłoniło do udziału w tym rejsie, to czynnik ludzki – kilkadziesiąt osób o rozmaitych horyzontach, kroczących bardzo różnymi ścieżkami edukacyjnymi. Będziemy się uczyć jeden od drugiego. To unikalna okazja do poszerzenia wiedzy wykraczającej poza moje kompetencje”. Mouyna Inzoudine z Majotty, wyspy w archipelagu Komorów na Oceanie Indyjskim, studentka biologii: „To, co tu zobaczę, przekażę swoim, pozwoli im to zrozumieć zjawiska naturalne, jakie obserwują na co dzień; opiszę rzeczy, jakich raczej nie mają szans zobaczyć na własne oczy”. Sophie Brocas jest przekonana, że „dzięki sieciom społecznościowym, takim jak Facebook, Twitter czy Instagram, uczestnicy Ecole Bleu przekażą swoje doznania i doświadczenia młodej generacji”.

Andrzej Zbylitowski (1565–1608), dworzanin Zygmunta III Wazy, miał szczęście być w jego orszaku, gdy „do Kolmaru król kazał okręty styrować”. To, co zobaczył i przeżył na pokładzie żaglowca „Wilk”, opisał w dziele „Droga do Szwecyjej Namożniejszego w północnych krainach Pana, Zygmunta III, polskiego i szwedzkiego Króla, odprawiona w roku 1594”. Gdyby żył obecnie, skorzystałby z sieci społecznościowej jako należący do „ambitnej młodzieży”. Podczas rejsu zetknął się „z czynnikiem ludzkim”, czego nie mógł doświadczyć jako dworzanin:

„Jednak nam tejże nocy w one nawałności

umarł bosman w okręcie od morskiej srogości (...)

Na tym okręcie matka dwóch synaczków mając,

Gdy już ludzie tonęli, sama się chwytając

Deszczki, na której by swe zdrowie zachowała,

Syna jednego tylko do siebie porwała,

Drugi przed jej oczyma poszedł w głębokości...”.

Wybitny polski żeglarz kapitan Krzysztof Baranowski (dwukrotnie samotnie opłynął świat) powiedział w rozmowie z „Rzeczpospolitą”, że „horyzont rolnika sięga zagajnika, natomiast horyzont żeglarza nie ma kresu”. Chwytając w lot tę myśl kapitana, trzeba stwierdzić, że tzw. horyzonty ludzi mieszkających i żyjących nad morzem i z morza nie ograniczają się do najbliższego otoczenia. Dlatego inżynier kapitan Zygmunt Choreń, znakomity konstruktor żaglowców (m.in. „Pogoria”, „Dar Młodzieży”, „Fryderyk Chopin”, a także „Flying Clipper” – największy pływający obecnie żaglowiec świata), z których wiele służy edukacji morskiej, zasługuje na dużo więcej niż wzmianka w felietonie i na stronie PortalMorski.pl.