31 sierpnia 1982 roku, podczas pokojowej manifestacji w Lubinie, zginęły trzy osoby: Michał Adamowicz, Andrzej Trajkowski i Mieczysław Poźniak, a kilkadziesiąt zostało rannych. W 2007 r. wrocławski sąd skazał trzech funkcjonariuszy MO, którzy dowodzili oddziałami skierowanymi do rozproszenia demonstracji: byłego zastępcę komendanta miejskiego MO w Lubinie, byłego zastępcę komendanta wojewódzkiego MO w Legnicy i byłego dowódcę plutonu ZOMO. Nigdy jednak nie odnaleziono osób, które bezpośrednio strzelały do manifestantów. I ich chce teraz ustalić pion śledczy IPN.

31 sierpnia 1982 w Lubinie, w drugą rocznicę podpisania porozumienia gdańskiego zorganizowano demonstrację pod hasłami „Znieść stan wojenny”, „Uwolnić Lecha”, „Solidarność walczy”, „Wolność dla uwięzionych”. Organizatorzy podkreślali jej pokojowy charakter i zachęcali, aby uczestnicy przynieśli ze sobą kwiaty w celu ułożenia kwietnego krzyża.

Przeciwko demonstrantom ściągnięto do Lubina 218 funkcjonariuszy (71 milicjantów mundurowych, 20 w cywilu, 6 z Służby Ruchu Drogowego, 34 z ORMO oraz 33 funkcjonariuszy ROMO). Milicjanci otrzymali broń palną, głównie pistolety maszynowe Rak oraz dwa kbk-AK. Każdemu wydano po 90 sztuk amunicji. Na działania „łącznie z użyciem broni” w tłumieniu manifestacji 31 sierpnia wydał pozwolenie płk Bogdan Garus, zastępca komendanta wojewódzkiego MO w Legnicy.

Czytaj więcej

Kolejny polski żołnierz odzyskał tożsamość

Po godzinie 14, gdy w kopalniach pracę zakończyli górnicy z pierwszej zmiany, w centrum Lubina zaczęli się pojawiać demonstranci. O godz. 15 pracę zakończyli pracownicy innych zakładów pracy i na pl. Wolności naprzeciwko Ratusza zgromadziło się ok. 2 000 osób. Jak przypominają historycy IPN po ułożeniu krzyża z kwiatów, przemówieniu Stanisława Śniega, współorganizatora demonstracji, odśpiewaniu hymnu, „Roty” i „Boże coś Polskę” organizatorzy stwierdzili, iż cel manifestacji został osiągnięty i wezwali ludzi do rozejścia się do domów. Wtedy nastąpił atak milicji z użyciem petard, gazów łzawiących i ostrej amunicji. Przy ul. Kopernika od postrzałów zginęli: Andrzej Trajkowski (32 lata; osierocił czworo dzieci), Mieczysław Poźniak (25 lat; kawaler), a 5 września w szpitalu zmarł w wyniku rany postrzałowej w głowę Michał Adamowicz (28 lat; osierocił dwoje dzieci). Kolejnych jedenaście osób zostało rannych w wyniku postrzałów i trafień granatami z gazem łzawiącym.

Po demonstracji władze przystąpiły do zacierania śladów. Funkcjonariuszom wydano polecenie, aby nie przyznawali się do używania broni z amunicją bojową, łuski i pociski zostały wysprzątane. Zatynkowano też ślady po kulach na ścianach budynków, wymieniano przestrzelone bądź wybite szyby w oknach i witrynach i znaki drogowe.

Jak ustalił IPN na polecenie ministra spraw wewnętrznych gen. Czesława Kiszczaka, prokuratura zwróciła przejęte sztuki broni, z której strzelano. Badanie kilku sztuk broni wykonano dopiero w grudniu 1982 r., a następnie, w celu usunięcia dowodów, sprzedano wszystkie karabiny do Algierii.