Trzeba przyznać, że autor próbował w sposób zwięzły dotknąć wielowiekowej historii Kaukazu i przebiegu konfliktu ormiańsko-azerbejdżańskiego w Karabachu. Jednocześnie wyraźnie odwoływał się do ormiańskich niesprawdzonych źródeł i badań, w wyniku czego w artykule wytworzył się odkształcony obraz wydarzeń i wyciągnięte zostały nieco błędne wnioski.

Artykuł zaczyna się od standardowej mantry o tym, że Ormianie są najstarszym narodem w regionie. Jednocześnie w tekście pojawiają się absurdalne nieścisłości, ponieważ autor twierdzi, że „pierwsze ślady cywilizacji w Górskim Karabachu pozostawili po sobie” neandertalczycy. A potem nagle przechodzi od neandertalczyków do starożytnego królestwa Urartu, które w VIII wieku p.n.e. było „potężnym krajem obejmującym Wyżynę Armeńską”. Zgodnie z jego przypuszczeniem przodkowie współczesnych Ormian powinni mieszkać w Urartu, z czego wyciąga dziwny wniosek, że Górski Karabach jest praojczyzną Ormian. Pojawia się ciekawy ciąg logiczny: neandertalczycy sprowadzają cywilizację do Górskiego Karabachu, następnie rozwijają tam państwo Urartu, w którym żyli, być może, przodkowie Ormian, co oznacza, że ​​Karabach jest ziemią ormiańską.

Czytaj więcej

Kaukaski węzeł gordyjski

Następnie autor artykułu stwierdza, że już w starożytności ​istniał Arcach, który był częścią „Wielkiej Armenii”. I oczywiście Ormianie są jednymi z pierwszych chrześcijan na świecie. Przed nami pojawia się cały zestaw ormiańskich legend i fałszerstw, z których korzystał dziennikarz w celu uzasadnienia ormiańskich roszczeń do ziem należących do innego państwa – Azerbejdżanu. Jednocześnie autor nie zdaje sobie sprawy, że koncepcje „Wyżyny Armeńskiej”, „Arcachu”, „Wielkiej Armenii” są albo wynalazkami późniejszych autorów, albo nie mają nic wspólnego z ormiańską państwowością.

Kwestia „Wyżyny Armeńskiej”

W szczególności nazwa geograficzna „Wyżyna Armeńska” została po raz pierwszy wprowadzona blisko 180 lat temu – w 1843 r. przez rosyjsko-niemieckiego geologa Hermana Abicha. Następnie wydawnictwo Uniwersytetu w Dorpacie (obecnie Tartu, Estonia) opublikowało monografię w języku niemieckim 37-letniego profesora geologii Wilhelma Hermanna von Abicha „Über die geologische Natur des armenischen Hochlandes” („O geologicznych właściwościach Wyżyny Armeńskiej”). Oznacza to, że do tego okresu nie wspomniano nawet o „Wyżynie Armeńskiej”, ponieważ terytoria te przez wiele stuleci nazywano inaczej i nie były kojarzone wyłącznie z narodem ormiańskim. Niemniej jednak okazuje się, że niemieckiemu geologowi H. Abichowi nazwać Wyżyną Armeńską rozległe pasma górskie w Azji Mniejszej i na Kaukazie Południowym doradzili właśnie Ormianie! Obszerne informacje na ten temat można znaleźć w książce G.U. Melik-Adamyana, Ch.V. Chaczanova „Hermann Abich – odkrywca Wyżyny Armeńskiej”.

Przypomnijmy, że w 1844 r., za zgodą rosyjskiego imperatora Mikołaja I, profesor Hermann Abich udał się w dziesięciomiesięczną podróż służbową na Zakaukazie, otrzymawszy wcześniej z rosyjskiego skarbca 5288 srebrnych rubli na potrzeby ekspedycyjne – bardzo imponującą kwotę jak na tamte czasy. Jednak w rzeczywistości cała jego podróż na Zakaukazie odbywała się pod opieką Kościoła ormiańskiego i działaczy ormiańskich, w związku z czym wszystko, co widział, było mu przedstawiane jako „dziedzictwo kultury i historii ormiańskiej”. Natychmiast po przybyciu do regionu Abich spotkał się z katolikosem Ormian Nersesem Ashtaraketsim i wysłał od niego list polecający do Chaczatura Abowiana, w którym ten ostatni został poproszony o asystowanie profesorowi jako tłumacz. Abich w towarzystwie Ormian zapomniał, że z zawodu jest geologiem, a nie historykiem – postanowił nazwać pasmo górskie, w którym prowadził badania geologiczne i fizyczne, „ormiańskimi”. W ten sposób lekką ręką Abicha termin „Wyżyna Armeńska” został wprowadzony do europejskiej i rosyjskiej literatury, a granice owej wyżyny są rozszerzane w dowolnym kierunku, w którym rozprzestrzeniają się roszczenia ormiańskich nacjonalistów. Współcześni ormiańscy ideolodzy nacjonalizmu zaliczają do „Wyżyny Armeńskiej” nie tylko terytoria Armenii, ale także Turcję, Iran, Azerbejdżan, czyniąc z tej nazwy geograficznej, wymyślonej blisko 180 lat temu, termin polityczny. Jednocześnie dodawany jest tu inny termin geograficzny „duża Armenia” w formie „Wielka Armenia” i pojawia się kalambur pod nazwą „starożytne państwo ormiańskie”.

Innym takim fikcyjnym postulatem jest mit o ormiańskiej górze Ararat w Turcji. W artykule naukowym „O położeniu biblijnej góry Ararat” członek korespondent Rosyjskiej Akademii Nauk, profesor A.P. Novoseltcev szczegółowo ujawnił mit o ormiańskim Araracie w Turcji, udowadniając, że słowo „Ararat” stało się znane ormiańskiej ludności Turcji w XIX wieku dzięki europejskim misjonarzom chrześcijańskim. Do tego czasu Ormianie nazywali tę górę albo po turecku Agrydag, albo po ormiańsku – Masis. Zaczęli nazywać tę górę Araratem po niedokładnym tłumaczeniu tekstów biblijnych przez chrześcijańskich misjonarzy, gdzie błędnie uznano Masis za górę Ararat, chociaż wspomniana biblijna góra znajduje się znacznie dalej na południu Turcji, na styku granicy Syrii i Iraku i obecnie nosi nazwę Judy.

Podobnych błędów i fałszerstw w historii ormiańskiej można znaleźć wiele. W szczególności twierdzenie, że obecna stolica Armenii, miasto Erywań, stanowi kontynuację urartyjsko-ormiańskiej fortecy Erebuni z VIII wieku p.n.e., jest nowym przekłamaniem z lat 1950–1960. Przed tym powszechnie wiadomo było wszystkim, że Erywań (Irewan) jest muzułmańskim miastem zbudowanym na początku XVI wieku na polecenie azerbejdżańskiego szacha safawidzkiego Ismaila Chataja. Cały wygląd, ludność oraz architektura miasta były muzułmańskie i tureckie. Po ustanowieniu władzy sowieckiej w Armenii rozpoczęło się przepisywanie historii i miasto Erywań zaczęło być niszczone wraz z jego muzułmańskim centrum historycznym: fortecą, meczetami, pałacami, karawanserajami i cmentarzami. W latach 1930–1940 koło zamachowe niszczenia historycznych budynków Irewanu, przemianowanego na Erywań, przybiera wręcz skalę przemysłową. Równolegle wraz z wysiedleniem rdzennej ludności Azerbejdżanu rozpoczęto „odbudowę” Erywania, pod pretekstem której zniszczone zostały praktycznie wszystkie historyczne budynki miasta. I zamiast prawdziwej historii miasta zaczęto intensywnie tworzyć mity mające na celu udowodnienie, że jest to starożytne ormiańskie miasto.

Lecz do tego potrzebne były przynajmniej jakiekolwiek dowody archeologiczne. W latach 50. na polecenie rządu sowieckiego rozpoczęto badania wykopaliskowe w pobliżu Erywania i „przypadkowo”, ale bardzo na czas, dokonano „sensacyjnego odkrycia”. Archeolodzy „wykopali” kamień klinowy rzekomo z czasów panowania króla Urartu Argisztiego, w którym podał on dokładną datę powstania i nazwę mitycznego miasta Erebuni. Owszem, początkowo przetłumaczono to jako Irpuini, potem zaś postanowiono zignorować pisma klinowe i tłumaczyć jako Erebuni, co brzmiało bliżej nazwy „Erewan”.

Rozpoczęły się gorączkowe wykopaliska, a już w 1968 r. miało miejsce otwarcie kompleksu muzealnego „Erebuni”. Dla większego prestiżu zaproszono również czołowych sowieckich naukowców. Tylko nie przewidziano, że zaimponowanie naukowcom tanimi rekwizytami będzie niełatwe. Wśród uczestników wydarzenia był I.I. Minc, profesor Akademii Nauk ZSRR – postać numer jeden w sowieckiej nauce historycznej, naukowiec światowej sławy. Został oczywiście zabrany na miejsce wykopalisk, gdzie już afiszowała się „zrekonstruowana forteca Erebuni”. I tutaj akademik Minc zapytał: „Czym są te budowle i postacie tutaj? Kto je zainstalował?”, a następnie dodał: „Czy to są oryginały?”.

Strona ormiańska była zmieszana. Powiedzenie „tak” byłoby ryzykowne – naukowiec taki jak Minc „rozszczepiłby” podróbkę jak zgniły orzech. Pozostawało przyznać się: „Nie, sami je tutaj zainstalowaliśmy, na podobieństwo tych, które były w starożytnej Asyrii i Babilonie”. Minc milczał, ale podczas bankietu po konferencji powiedział, że brak faktów starożytnych podczas wykopalisk Erebuni otwiera duże pole do fantazji. Ormiańscy naukowcy poczuli się oczywiście urażeni, ale musieli przemilczeć ten komentarz. Tym bardziej że akademik Minc, dla którego prawda historyczna była ponad codziennymi pojęciami typu „nie wypada”, „niezręczne”, „poczęstowali nas koniakiem” itd., stwierdził bez ogródek, iż odniósł wrażenie, że ormiańska nauka nie ma prawdziwych dowodów na starożytność Erywania. Ormianie próbowali go wtedy przekonać, tłumacząc się tym, że to tylko tymczasowe rekwizyty dla turystów, ale dziś to właśnie te rekwizyty uchodzą za dowód „starożytności” Erywania, za pomocą których oszukują nie tylko turystów, ale i własnych obywateli.

Zdaniem erywańskich naukowców król Urartu Argiszti założył fortecę Erebuni 12–14 października aż 782 roku przed naszą erą. Takiej dokładności datowania mogą pozazdrościć wszyscy naukowcy świata, przy czym nauka ormiańska nie jest w stanie wyjaśnić, jak doszło do ustalenia tak dokładnej daty. W ten sposób Erywań za sprawą magicznej różdżki stał się starszy od Rzymu i innych starożytnych miast. W 2018 r. w Erywaniu obchodzono 2800-lecie stolicy, co wywołało wiele śmiechu i ironii za granicą.

Konflikt ormiańsko-azerbejdżański

W artykule „Kaukaski węzeł gordyjski” autor ubolewa nad tym, że naród ormiański był wielokrotnie prześladowany i masakrowany w Karabachu. Chociaż trzeba przyznać rację autorowi artykułu, który upatruje przyczyny tego w ormiańskim nacjonalizmie i terrorystycznej partii Dashnaktsutyun, która od początku XX wieku siłą broni i terroru próbowała stworzyć mityczną Armenię na terenie Kaukazu Południowego. Masowy terror i eksterminacja ludności Azerbejdżanu w latach 1904–1906 została zainicjowana właśnie przez dasznaków. Przypomnijmy, że na przestrzeni XIX i XX wieku ludność Azerbejdżanu była poddawana licznym prześladowaniom, wysiedleniom z ojczyzny, a także aktom masowego terroru i ludobójstwa. 31 marca 1918 r. (według starego kalendarza: 21 marca), w święto Nowruz, formacje ormiańskie pod dowództwem bolszewickiego przywódcy Stepana Szaumiana dokonały masowej rzezi Azerbejdżan, Lezginów, Żydów i przedstawicieli innych narodów, w wyniku czego w krótkim czasie zginęło ponad 50 tys. osób ludności cywilnej.

Zbrodnie te można zakwalifikować jako ludobójstwo, ponieważ masakry były dokonywane na tle etnicznym, ponadto zostały celowo przygotowane i popełnione pod przywództwem Stepana Szaumiana przez komunistów, którzy w 1918 r. przejęli władzę w Baku i w większej części Azerbejdżanu. Ludzi grzebano żywcem, zabijano, brutalnie torturowano, zamykano w meczetach i palono żywcem – zarówno starszych, jak i młodych. Podobne wydarzenia miały miejsce w miastach Baku, Szamachy, Guba i innych regionach Azerbejdżanu, gdzie gromadzono i palono ludzi w meczetach i domach.

Głównym celem dasznaków i komunistów, na czele ze Stepanem Szaumianem, była eksterminacja rdzennej ludności Azerbejdżanu i stworzenie tu ormiańskiego państwa lub autonomii pod protektoratem bolszewickiej Rosji. Podążając za gorącymi śladami zbrodni 15 lipca 1918 r. rząd Azerbejdżańskiej Demokratycznej Republiki (ADR) powołał do zbadania faktów dotyczących przemocy, pogromów i grabieży Nadzwyczajną Komisję Śledczą (NKŚ), w której pracy ważną rolę odegrali polscy prawnicy i działacze. W czasie swojego istnienia – od 15 lipca 1918 do 1 listopada 1919 r. – NKŚ zebrała cały szereg materiałów zawierających kolosalne informacje o całkowitej czystce ludności muzułmańskiej i wyrządzeniu jej ogromnych szkód materialnych przez ormiańskich nacjonalistów w 1918 r. Zebrane przez NKŚ materiały śledcze liczyły 36 tomów i 3500 stron i świadczyły o okrutnych zbrodniach popełnionych przez ormiańskie jednostki wojskowe i ludność ormiańską w miastach: Baku, Szamachy, Guba, Nucha, w okolicznych wsiach Baku i Ganja, a także okręgach: Szamachy, Guba, Dżevad, Nucha, Gojczaj, Aresz, Lankaran, w całym Karabachu, Zangezurze i innych regionach Azerbejdżanu.

Wszystkie te zdjęcia, a także część materiałów NKŚ, zostały wysłane w 1919 r. przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych ADR do Francji, do azerbejdżańskiej delegacji na paryskiej konferencji pokojowej i zostały zachowane dla potomków przez Ali Mardana bej Topczubaszeva – wybitnego męża stanu i polityka, szefa delegacji azerbejdżańskiej w Paryżu.

Innym ważnym postulatem dla ormiańskiej propagandy jest twierdzenie, że rzekomo „w pierwszych latach władzy sowieckiej Górski Karabach został odłączony od Armenii i przeniesiony w skład Azerbejdżanu”. Jest to jednak kompletnie niezgodne z prawdą. Po pierwsze, termin „Górski Karabach” pojawił się dopiero w latach 20. XX wieku, kiedy bolszewicy sztucznie odizolowali go od całego Karabachu. Po drugie, do tego okresu w Karabachu nie odnotowano państwowości ormiańskiej. Przez wiele stuleci terytoria te były częścią turkijskich azerbejdżańskich państw. Ziemie te weszły w skład carskiej Rosji w 1805 r. na mocy traktatu z Kurekczaj (Kurekchay), podpisanego przez władcę azerbejdżańskiego chanatu karabachskiego Ibrahima Chalil Chana. Ponad sto lat później, kiedy w maju 1918 r. proklamowano Azerbejdżańską Demokratyczną Republikę (ADR), objęła ona także ziemie Karabachu, Nachiczewanu i Zangezur. Po obaleniu ADR przez bolszewików w kwietniu 1920 r. i ustanowieniu władzy sowieckiej w regionie Karabach nadal znajdował się w składzie Sowieckiego Azerbejdżanu. Dzisiaj Ormianie twierdzą, że wówczas bolszewicy zmusili ich do oddania Górskiego Karabachu Azerbejdżanowi. Jednak to ormiańscy komuniści żądali od Moskwy przeniesienia z Azerbejdżanu do Armenii nie tylko Zangezur i Nachiczewan, ale także części Karabachu. W tym celu w 1921 r. odbyły się posiedzenia Biura Kaukaskiego KC Rosyjskiej Komunistycznej Partii (bolszewików), na których dokonano redystrybucji terytoriów. Niemniej próba strony armeńskiej zdobycia części Karabachu nie powiodła się.

Zgodnie z protokołem posiedzenia plenum Biura Kaukaskiego KC RKP(b) z dnia 5 lipca 1921 r. w azerbejdżańskim Karabachu powstaje jednostka autonomiczna Górskiego Karabachu, która zostanie pozostawiona w składzie Azerbejdżanu (Centralne Archiwum Partyjne Instytutu Marksizmu-Leninizmu, f.64, op.2, poz. 1, k. 122–122v.). Zatem nie przeniesiona do Azerbejdżanu, lecz pozostawiona w jego składzie, jak do tej pory.

O tym, że Górska część Karabachu nie była w żaden sposób powiązana z Armenią, jeszcze dwa lata przed plenum Biura Kaukaskiego, 22 maja 1919 r., wspominał w liście do Włodzimierza Lenina Anastas Mikojan: „Dashnakowie, agenci rządu Armenii, dążą do przyłączenia Karabachu do Armenii. Jednak to dla ludności Karabachu oznaczałoby utratę źródła życia w Baku i przyłączenia z Erywaniem, z którym nigdy nie byli w żaden sposób związani” (Centralne Archiwum Partyjne Instytutu Marksizmu-Leninizmu przy KC KPZR, f. 461, op. 1, poz. 4525, arkusz 1.).

Artykuł „Kaukaski węzeł gordyjski” można jeszcze długo krytykować, ale aby nie męczyć czytelnika, chcielibyśmy stwierdzić, że historia i dziedzictwo ormiańskie nieustannie wędrują po tych terytoriach i krajach, które znajdują się w sferze interesów politycznych wielkich mocarstw. Jeśli naród ormiański wydostanie się z tego zaklętego kręgu fałszerstw historycznych i roszczeń wobec innych narodów, będzie mógł wreszcie stworzyć swoje nowoczesne, szczęśliwe i dostatnie państwo.

Rizvan Huseynov jest dyrektorem Centrum Historii Kaukazu i starszym pracownikiem naukowym Instytutu Prawa i Praw Człowieka Narodowej Akademii Nauk Azerbejdżanu

W lipcu 1993 r. azerski Agdam został niemal doszczętnie zniszczony i zdobyty przez siły ormiańskie.

W lipcu 1993 r. azerski Agdam został niemal doszczętnie zniszczony i zdobyty przez siły ormiańskie. 19 listopada 2020 r. miasto wróciło pod kontrolę Azerbejdżanu

AMBASADA REPUBLIKI AZERBEJDŻANU

Miasto Agdam przed ormiańską okupacją

Miasto Agdam przed ormiańską okupacją

AMBASADA REPUBLIKI AZERBEJDŻANU