Abraham Lincoln 16 kwietnia 1861 r. podpisał deklarację następującej treści: „Prawa Stanów Zjednoczonych były od pewnego czasu i są obecnie przeciwstawiane, a ich wykonywanie utrudniane w stanach Karolina Południowa, Georgia, Alabama, Floryda, Missisipi, Luizjana i Teksas przez kombinacje zbyt potężne, by można je było stłumić zwykłym postępowaniem sądowym lub uprawnieniami nadanymi marszałkom przez prawo. Dlatego też ja, Abraham Lincoln, Prezydent Stanów Zjednoczonych, na mocy uprawnień nadanych mi przez Konstytucję i prawa, uznałem za stosowne powołać i niniejszym powołuję milicję kilku Stanów Unii, w łącznej liczbie siedemdziesięciu pięciu tysięcy, w celu stłumienia wspomnianych kombinacji i spowodowania należytego wykonania ustaw (…). Apeluję do wszystkich lojalnych obywateli o przychylność, ułatwienie i pomoc w tych wysiłkach mających na celu utrzymanie honoru, integralności i istnienia naszej Narodowej Unii oraz wieczności rządu ludowego; a także naprawienie krzywd już wystarczająco długo znoszonych. Uznaję za stosowne powiedzieć, że pierwszą służbą powierzoną siłom niniejszym powołanym będzie prawdopodobnie odzyskanie fortów, miejsc i własności, które zostały zagarnięte przez Unię; w każdym przypadku zachowana zostanie najwyższa ostrożność, zgodnie z wyżej wymienionymi celami, aby uniknąć spustoszenia, zniszczenia lub naruszenia własności, lub zakłócenia spokoju obywateli w jakiejkolwiek części kraju”.

Miesiąc wcześniej Lincoln został zaprzysiężony na 16. prezydenta Stanów Zjednoczonych (wybrano go jako kandydata Partii Republikańskiej) i zaczął dążyć do zniesienia niewolnictwa. Pomysł nie podobał się wielkim plantatorom bawełny w południowych stanach (produkcja była opłacalna właśnie dzięki pracy niewolników), nie chcieli również republikanina w Białym Domu (14. prezydent, demokrata Franklin Pierce, reprezentował interesy południowych plantatorów). Przeciwne Lincolnowi stany południowe zaczęły więc kolejno ogłaszać wystąpienie z Unii.

W lutym 1861 r. sześć stanów podpisało Konstytucję Skonfederowanych Stanów Ameryki, co de facto oznaczało utworzenie nowego państwa. Na prezydenta zbuntowanych stanów wybrany został Jefferson Davis, a tymczasem do konfederatów przyłączyło się sześć kolejnych stanów. Musiało się to skończyć wybuchem wojny między uprzemysłowioną Północą, lojalną wobec prezydenta, a separatystycznym Południem. Tak oto wiosną roku 1861 wojenna pożoga rozlała się po terytorium Stanów Zjednoczonych i przeszła do historii jako wojna secesyjna, niezwykle krwawa i brutalna.

Kuzyn Chopina

18 kwietnia 1861 r., dwa dni po odezwie prezydenta Lincolna, do ochotniczych oddziałów Północy w Waszyngtonie zgłosił się Włodzimierz Krzyżanowski – właściciel firmy budującej kolej, wcześniej znany stronnik Abrahama Lincolna. Ciekawa jest historia życia tego człowieka.

Polacy przelewali krew za sprawę, która nie miała nic wspólnego z niepodległością Polski.

Urodzony w 1824 r. w Rożnowie (Wielkopolska), w rodzinie o bogatych tradycjach patriotycznych (ojciec i dwaj wujkowie walczyli w armii napoleońskiej, starszy brat uczestniczył w powstaniu listopadowym), był spokrewniony z wybitnym kompozytorem Fryderykiem Chopinem. Krzyżanowski od najmłodszych lat konspirował, jeszcze jako uczeń gimnazjum, potem wziął udział w próbie wzniecenia powstania w 1846 r. przeciwko władzom pruskim. Organizatorów rebelii wykryto i aresztowano. Krzyżanowski zdołał uciec żandarmom. Wyjechał do Hamburga, a stamtąd do Nowego Jorku, gdzie dokończył edukację i znalazł pracę w firmie budującej kolej żelazną przez terytorium Stanów Zjednoczonych. Potem przeniósł się do Waszyngtonu i tam założył firmę, która miała budować nowe trasy kolejowe. Wtedy też zaangażował się w politykę, m.in. właśnie popierając Partię Republikańską. Wybuch wojny wymusił na nim polityczne decyzje – gdyby władzę udało się przejąć konfederatom, sam Krzyżanowski byłby skończony, a jego firma nie mogłaby liczyć na żadne kontrakty w przyszłości.

Polski Legion

Krzyżanowski zorganizował oddział złożony z polskich imigrantów mieszkających w Waszyngtonie i okolicach, popierających Północ. Oddział Polaków stawił czoła konfederatom, którzy jeszcze w kwietniu rozpoczęli ataki na amerykańską stolicę. Skuteczna obrona sprawiła, że polski inżynier uzyskał stopień kapitana, a potem majora. Zwycięska obrona Waszyngtonu odbiła się szerokim echem w amerykańskiej prasie, dzięki czemu Krzyżanowski wraz z innymi Polakami zyskali dużą popularność. Jeszcze w sierpniu w Nowym Jorku rozpoczęło się formowanie oddziałów wojskowych rekrutujących się z imigrantów z Europy. Tak powstał 58. Ochotniczy Pułk Piechoty Nowego Jorku, który później nazwano Legionem Polskim, a to dlatego, że większość jego żołnierzy pochodziła z polskich ziem i posługiwała się językiem polskim, dowódcą zaś został sam Krzyżanowski – awansowany do stopnia pułkownika.

7 listopada 1861 r. pułk opuścił Nowy Jork i został podporządkowany Armii Potomaku – głównego trzonu sił zbrojnych lojalnych wobec prezydenta Lincolna. Polacy przeszli cały szlak bojowy przez Cross Keys, Bull Run i Chancellorsville aż po decydujące starcie pod Gettysburgiem. W tej ostatniej bitwie, toczonej w pierwszych dniach lipca roku 1863, armia konfederacka poniosła klęskę, która zadecydowała o ostatecznej porażce południowych stanów w wojnie secesyjnej. Za odwagę i znakomite dowodzenie Krzyżanowski został tymczasowo nominowany na generała, ale senat USA nie wyraził na tę nominację zgody. Polski oficer oficjalnie otrzymał generalski awans 2 marca 1865 r. – decyzją samego Lincolna.

Po wojnie Legion Polski rozformowano, a większość jego weteranów została bez środków do życia. Krzyżanowski odnalazł się w nowej rzeczywistości dzięki dawnym kolegom z wojska. Został szefem administracji podatkowej w Georgii i na Florydzie (oba te stany po wojnie secesyjnej wróciły do USA). Potem przeszedł do pracy w Departamencie Skarbu, gdzie został głównym specjalistą od zwalczania przemytu. Pracował tak dobrze, że wysłano go w 1873 r. na Alaskę (rząd USA kupił ją od Rosji w 1867 r.), aby sprawdził informacje o przestępstwach skarbowych popełnianych w związku z handlem złotem. Na Alasce przebywał kilka tygodni, co w polonijnych środowiskach zapoczątkowało legendę, iż był pierwszym gubernatorem tego stanu.

W maju 1874 r. Włodzimierza Krzyżanowskiego zwolniono z pracy z niewyjaśnionych do dzisiaj przyczyn. Polak przeniósł się do San Francisco, potem przeprowadził się na krótko do Waszyngtonu, gdzie przez kilka tygodni był dyrektorem w Departamencie Skarbu, aż w końcu osiadł w Nowym Jorku, gdzie spędził resztę życia na pisaniu pamiętników. Zmarł w 1887 r., a pół wieku później jego szczątki przetransportowano na Narodowy Cmentarz w Arlington, gdzie spoczywają do dziś.

Krakowski dezerter

W stanie Kentucky (na środkowym wschodzie USA) dowódcą wojsk Unii został niespodziewanie krakowianin Albin Franciszek Schoepf – zawodowy żołnierz (ukończył Wyższą Szkołę Wojskową w Wiedniu), wówczas oficjalnie dezerter poszukiwany przez żandarmerię Cesarsko-Królewskiej Armii za ucieczkę z frontu podczas tłumienia powstania węgierskiego w 1848 r. Schoepf uciekł wówczas do Turcji i przyjął propozycję służby w armii osmańskiej, gdzie ostatecznie został instruktorem jednostek artyleryjskich. Po trzech latach wyjechał z Turcji i przedostał się do Stanów Zjednoczonych. Pracę znalazł w Urzędzie Patentowym, ale dzięki protekcji wpływowego urzędnika w 1861 r. został sekretarzem wojny w gabinecie prezydenta Jamesa Buchanana. Był to pierwszy i jedyny dotąd Polak, który został członkiem amerykańskiego rządu.

Schoepf niedługo jednak cieszył się prestiżową posadą. Buchanana zastąpił w Białym Domu Abraham Lincoln i sekretarza wojny zmienił. Schoepfowi udało się awansować do stopnia generała brygady i objąć dowództwo sił Unii w Kentucky. Tu przez półtora roku uniemożliwiał oddziałom konfederackim sforsowanie rzeki Rockcastle. W największej bitwie w stanie Kentucky (rozegrała się pod wsią Perryville 8 października 1862 r.) wziął udział jako dowódca dywizji i to m.in. dzięki niemu udało się powstrzymać zmasowane ataki konfederatów. Służbę w amerykańskiej armii Schoepf zakończył jako dowódca Fortu Delaware. Po wojnie wrócił do pracy w Urzędzie Patentowym. Zmarł dwadzieścia lat później na raka żołądka.

Po dwóch stronach

Historycy nie są w stanie podać dokładnej liczby Polaków walczących w wojnie secesyjnej. Również badania archiwów nie przyniosły odpowiedzi na to pytanie. Ostrożne szacunki mówią o 4–5 tysiącach, w większości służących w Legionie Polskim Krzyżanowskiego.

Historia zapamiętała również nazwiska tych, którzy zdecydowali się wesprzeć konfederatów. Wśród nich przede wszystkim Kacpra Tochmana – warszawskiego adwokata, który wziął udział w powstaniu listopadowym, ale opuścił polskie ziemie w obawie przed aresztowaniem. Aktywnie zaangażował się w działalność polonijną we Francji, jednak rząd tego kraju nie udzielił mu poparcia (chodziło o to, aby nie psuć relacji z Rosją), a skonfliktowane ze sobą stronnictwa polskiej emigracji nie widziały możliwości współpracy z nim. Zniechęcony Tochman wyjechał do USA, ukończył tam prawo i otworzył prestiżową kancelarię adwokacką, równocześnie angażując się w działalność polonijną. Głośno zrobiło się o nim, gdy wystąpił do sądu o spadek po Tadeuszu Kościuszce. Powołał się na pełnomocnictwo rodziny Kościuszki, która żyła pod rosyjskim zaborem. Sprawa stała się tak głośna, że oficjalny protest przeciwko działaniom Tochmana złożył rosyjski ambasador w Waszyngtonie.

Gdy wybuchła wojna secesyjna, Tochman był już zamożnym właścicielem farmy w pobliżu stolicy, bardzo dobrze ustosunkowanym w kręgach demokratów. Dlatego zdecydował się udzielić poparcia konfederatom. W Nowym Orleanie zaczął tworzyć Polską Brygadę – jednostkę wojskową, która miała walczyć w strukturach wojsk secesjonistów. Jej dowódcą został inny Polak – Walerian Sułakowski – weteran Wiosny Ludów, uczestnik walk o wolność Węgier.

Ich wspólny przyjaciel – Hipolit Oladowski – został członkiem sztabu generała Braxtona Bragga, jednego z głównych dowódców konfederatów. Bragg mianował Oladowskiego oficerem odpowiedzialnym za uzbrojenie. Był to trafny wybór; Polak był faktycznie specjalistą w tej dziedzinie. Weteran armii rosyjskiej, uczestnik powstania listopadowego, uciekł z zesłania na Syberię, przedostał się do Stanów Zjednoczonych, gdzie znalazł posadę w Federalnym Departamencie Uzbrojenia, a potem walczył w wojnie USA z Meksykiem (w latach 1846–1848). Bragg doceniał swojego współpracownika znad Wisły. „Rezultaty jego cennej służby były wszędzie widoczne (…) godny podziwu sposób, w jaki zaopatrywał on baterie i kierował sprawami w swoim departamencie odzwierciedlają jego zdolności i pracowitość” – pisał później Bragg. Oladowski przeszedł cały szlak bojowy, aż do bitwy pod Chattanoogą, w której konfederaci ponieśli ostateczną porażkę. Zachowane dokumenty, w tym rozkazy dzienne, dowodzą, że Polak wykonywał swoją pracę wspaniale – zapewniał żołnierzom Południa ciągły dopływ broni i amunicji. Po ostatecznej klęsce resztki armii Bragga posiadały nadwyżki broni i mundurów jako jedyne jednostki w całej wojnie.

Brygada Polska, podobnie jak Legion Polski, przeszła cały szlak bojowy. Obie polskie formacje spotkały się w generalnej bitwie pod Gettysburgiem, ale… po przeciwnych stronach. Brygada Polska atakowała umocnione pozycje wojsk Unii, których bronił Legion Polski dowodzony przez Włodzimierza Krzyżanowskiego. Po przeciwnych stronach stanęli przeciwko sobie polscy patrioci, którzy wcześniej walczyli razem w powstaniu listopadowym i w trakcie Wiosny Ludów. Przelewali krew za sprawę, która nie miała nic wspólnego z niepodległością Polski.

Walerian Sułakowski (1827–1873)

Walerian Sułakowski (1827–1873)

Hoodinski/wikipedia/domena publiczna

Albin F. Schoepf (1822–1886)

Albin F. Schoepf (1822–1886)

domena publiczna

Włodzimierz Krzyżanowski (1824–1887)

Włodzimierz Krzyżanowski (1824–1887)

Library of Congress [LC-DIG-cwpb-04553]