Otóż to: morderstwo. Jeden morduje drugiego, jedni mordują drugich, z premedytacją, umyślnie. Dzieje się tak do dziś, bez litości, bez empatii, media przekazują te potworności. Ale od jak dawna trwa ten obłęd? Tego media nie wiedzą, to wiedzą archeolodzy.

W Hiszpanii, niedaleko Burgos, w Atapuerca znajduje się jedno z najsłynniejszych stanowisk archeologicznych – jaskinia Cueva Mayor. W jej wnętrzu archeolodzy odkryli naturalny szyb głębokości 15 metrów. Nazwano go Sima de los Huesos, czyli „Studnią kości”, ponieważ pod koniec XX wieku natrafiono w niej na skupisko 1300 kości i zębów należących do około 30 osobników z gatunku Homo antecessor, żyjących 780 tys. lat temu. Niektóre z nich noszą ślady ludożerstwa, ale nie oznacza to automatycznie zabójstwa, morderstwa; z archeologicznych prac na ten temat można zestawić pokaźna bibliotekę.

W jaskini wykopaliska trwają praktycznie bez przerwy i nie ma roku, aby nie dostarczały rewelacyjnych znalezisk. Tak było także w roku 2015, gdy w Sima de los Huesos natrafiono na czaszkę z dziurą wybitą powyżej lewego oka. Drobiazgowa analiza wykazała, że powstała ona w wyniku dwóch ciosów zadanych tym samym przedmiotem przez agresora stojącego twarzą do swojej ofiary. Zabity to młoda osoba (płci nie określono), która należała do populacji preneandertalskiej i żyła 430 tys. lat temu. Ten naukowo stwierdzony archeologiczny fakt świadczy o żałosnej prawdzie: jest to w dziejach gatunku Homo najstarszy znany przypadek ataku jednego osobnika na drugiego – z premedytacją, ze skutkiem śmiertelnym.

„Studnia kości” w Atapuerca to prawdziwy paleoantropologiczny skarbiec. Najnowsze odkrycie w tej grocie z jednej strony cieszy, ale z drugiej zawstydza i zasmuca, ponieważ ma związek z wyżej opisanym zabójstwem. Odkryto tam ciała co najmniej 20 osobników należących do tej samej preneandertalskiej populacji sprzed 430 tys. lat. Wśród tej dwudziestki aż 17 ma czaszki uszkodzone „okrągłym tępym przedmiotem; kość została wgnieciona do wewnątrz. Mógł to być kamień, maczuga itp.  Zdruzgotane czaszki należą do osobników obu płci, w różnym wieku, nie wyróżniono żadnej preferencji”. Wyróżniono natomiast dziewięć czaszek noszących bez wątpienia ślad po uderzeniu „perimortem”, czyli takim przedmiotem, po którym śmierć następuje prędko, jeśli nie natychmiast. Z kolei spośród tej dziewiątki aż sześć czaszek przebitych jest „na wylot”. Wszystkie wybite w czaszkach otwory są podobne, „okrągłe”, w okolicy lewego oczodołu, co sugeruje, że ciosy zostały zadane prawą ręką.

Badania prowadzą naukowcy z Centro Nacional de Investigación sobre la Evolución Humana, a zespołem kieruje prof. Nohemi Sala. Artykuł o odkryciu opublikowało pismo „The Anatomical Record”. Hiszpańscy badacze doszli do stanowczo brzmiącego wniosku: to nie były przypadkowe uderzenia, lecz ciosy intencjonalne, zadawane z pełną świadomością skutku, czyli natychmiastowej śmierci atakowanych osobników. A więc mamy do czynienia nie z pojedynczym przypadkiem uderzenia z zamiarem zabicia, lecz serią takich przypadków. To zaś oznacza, że już bez mała pół miliona lat temu dochodziło do konfliktów na śmierć i życie wewnątrz wspólnoty, grupy, populacji.

Naukowcy zajmujący się antropogenezą, czyli pochodzeniem i ewolucją rodzaju ludzkiego, nadali praprzodkom rozmaite przydomki charakteryzujące poszczególne etapy rozwoju: Homo habilis (człowiek zręczny), Homo faber (wytwórca narzędzi), Homo erectus (wyprostowany), Homo antecessor (poprzednik), a nawet Homo ludens (bawiący się). Polski filozof, prof. Jarosław Rudniański, uznał, że człowiek jeszcze nie zasłużył na przydomek sapiens, jest dopiero na etapie Homo cogitans (myślący).

Mając na uwadze dzieje ludzkości oraz to, co się wydarza współcześnie na oczach całego świata, aż dziw bierze, że nikt jeszcze nie zaproponował – w ramach nazwy gatunkowej – przydomka Homo agresor...