Fundacja Joachima Lelewela ogłosiła wyniki konkursu „Ukraina – Kazachstan. Deportacje 1936. Wspomnienia rodziców i dziadków".

Konkurs skierowany był do repatriantów z Kazachstanu, przede wszystkim młodszych. Celem konkursu było zebranie wspomnień o deportacjach Polaków w 1936 r. z Ukrainy do Kazachstanu rodziców, dziadków i kuzynów przybyłych do Polski repatriantów i zbadaniem co młodsi Polacy z Kazachstanu pamiętają o opowieściach wysiedlonych, co dla nich oznaczały wydarzenia sprzed 80 lat, czy ta pamięć się zachowała, a także jak oceniają wiedzę na ten temat w społeczeństwie polskim.

Po zapoznaniu się z pracami nadesłanymi na konkurs jury powołane przez Zarząd Fundacji Joachima Lelewela przyznało następujące nagrody: 1. miejsce - Nieludzki los– Helena Gałgan; 2. miejsce - Droga w nieznane – Nina Metelska oraz Wspomnienie Dmitri Panto – Dmitryi Panto; 3. miejsce - Lista pana – Anton Piotrowski.

Zdaniem jury poziom prac był bardzo wyrównany. Laureaci konkursu otrzymają czytnik e-booków i książki, które ufundował Instytut Pamięci Narodowej.

Poniżej publikujemy fragment nagrodzonych wspomnień Dmitri Panto.

„Nasza rodzina od zawsze mieszkała w małej wioseczce Majdan koło Żytomierza. Należeli do tak zwanej drobnej szlachty. Posiadali karczmę, kawałek ziemi i wyjazdową bryczkę. Opowiadając to babcia sięgała pamięcią do czasu swoje dzieciństwa, opowiadała o piękne otaczającej jej natury, o pachnącym lesie położonym niedaleko jej domu.(...)

Niestety niedane jej było długo cieszyć się tym pięknem. Jesienią 1936 roku do ich mieszkania zapukali żołnierze NKWD, który rozkazali im spakować potrzebne rzeczy. Babcia przywołuje w pamięci słowa pradziadka, a powiedział, że trzeba się porządnie spakować, bo jak już nas wysiedlają to na zawsze. Babcia wspominała, że pozwolono im zabrać ze sobą krowę. Krowa i pradziadek jechali w osobnym wagonie, a babcia ze swoją mamą i braćmi w sąsiednim. (...)

Moja rodzina była przetransportowana około 70 km od Tańszy, miejsce gdzie później powstała wieś Krasnodolsk. Jedna z 37 wsi, która powstała podczas deportacji w roku 1936.

Babcia opowiadała, że kiedy przyjechali jesienią, ludzie, którzy zostali deportowani wiosną zaczęli już ujarzmiać dziką naturę oraz goły i bezkresny step. Pradziadek razem z innymi mężczyznami dołączył do pracy osiedlonych wcześniej mieszkańców. Zamierzali wspólnie skończyć budowę ziemianek z samanu przed srogą zimą, jednak nie wszystkich się udało. Część rodzin spędziła zimę w wojskowych namiotach, które rozstawili NKWD- ziści. Pierwszy rok w Kazachstanie kojarzył się babci z dużą umieralnością niemowlaków i małych dzieci. Najbardziej zapamiętamy przez babcie zmarłym z powodu trudnych warunków do życia i rozwoju dzieckiem jest jej 2 letni braciszek Roman. (...)

„Rzeczpospolita" ma patronat nad konkursem.