Potomek starej junkierskiej rodziny pruskiej Otto Eduard Leopold von Bismarck urodził się 1 kwietnia 1815 r. w Schönhausen nad Łabą. Był to rok znamienny w historii Europy, gdyż bitwa pod Waterloo ostatecznie zakończyła epokę napoleońską w Europie.

Po nauce w gimnazjum Otto ukończył w Getyndze studia prawnicze. Był członkiem korporacji studenckiej Korps Hanoverian, w której dał się poznać jako znakomity szermierz i... wytrawny pijak. Miał naturę i temperament hazardzisty, któremu szczególnie przy ruletce sprzyjało szczęście. To sprawiało, że potrzebował mieć zawsze przy sobie osobę łagodzącą jego nerwy.

Dlatego w lipcu 1847 r. zdecydował się na małżeństwo z pochodzącą z warstwy mieszczańskiej protestantką Joanną von Puttkamer. Żona, jak mało kto, potrafiła okiełznać żywiołowy temperament Ottona Bismarcka. Miała też swoją rolę w historii Niemiec. Pomogła mężowi nawiązać kontakty z pozostającymi blisko dworu króla Prus luterańskimi pietystami. Dzięki aktywności w środowisku luterańskim młody prawnik został w 1849 r. wybrany do parlamentu pruskiego, a w 1851 roku do parlamentu frankfurckiego.

W czasie posłowania do parlamentu franfurckiego Otto Bismarck nie był jeszcze przeciwnikiem dominacji austriackiej, choć w czasie debat pozwalał sobie na wypowiedzi i gesty sugerujące niezależność Prus od Wiednia. Niekiedy podczas obrad parlamentu demonstracyjnie zapalał cygaro, chociaż ten przywilej zarezerwowany był wyłącznie dla przedstawicieli dworu cesarskiego w Wiedniu.

Miłośnik Wagnera

25 sierpnia 1845 r. w pałacu Nymphenburg urodził się Ludwik von Wittelsbach. Jego rodzicami byli król Bawarii Maksymilian II i księżniczka pruska Maria. W 1858 r. następca tronu bawarskiego, 13-letni Ludwik, dostał w prezencie książkę autorstwa Ryszarda Wagnera „Opera i dramat". Stanowiło to przełom w kształtowaniu się wrażliwej psychiki młodego księcia zafascynowanego starymi legendami germańskimi.

Stale borykający się z przeciwnościami losu (głównie miłosnymi i finansowymi) i zamieszany w wydarzenia Wiosny Ludów Ryszard Wagner napisał w przedmowie do poematu o Nibelungach: „Czy znajdzie się monarcha, który uczyni możliwym wystawienie mego dzieła?". Ludwik II Wittelsbach stał się ucieleśnieniem marzeń twórcy „Złota Renu". Zafascynowała go potęga muzyki Wagnera i bajeczna, mitologiczna scenografia jego oper, w której odnalazł swoje dziecięce marzenia. Szczególnie upodobał sobie dwie opery wagnerowskie: „Lohengrina" i „Tannhäusera", które znał na pamięć.

Jak zjednoczyć Niemcy?

W 1859 r. za sprawą dyplomacji austriackiej Bismarck został odwołany z parlamentu frankfurckiego. Król Prus wysłał Bismarcka jako swojego ambasadora do Petersburga. Miejsce placówki podobno wybrał sam Bismarck.

Przyszły kanclerz przebywał w Petersburgu 3 lata, nauczył się języka rosyjskiego i był zwolennikiem utrzymywania przyjaznych stosunków z Rosją. Z Petersburga został przeniesiony na placówkę w Paryżu. To dało mu sposobność poznania cesarza Napoleona III i jego polityki zagranicznej. Miał w tej kwestii dość negatywną opinię.

W 1862 roku nowy król Prus Wilhelm I powierzył Bismarckowi stanowisko premiera rządu i od tej pory Bismarck zaczął wprowadzać w życie swój własny styl rządzenia krajem określany mianem Realpolitik. Wyrażało się to m.in. w szybkiej modernizacji armii pruskiej przy współudziale generała Helmuta von Moltkego. W tym czasie znaczną rolę zaczął odgrywać Sztab Generalny armii z ministrem wojny feldmarszałkiem Albrechtem von Roonem.

W latach 1864–1870, kiedy premierem rządu króla Wilhelma I Hohenzollerna był Otto von Bismarck, Prusy prowadziły politykę zmierzającą do zdobycia wiodącej pozycji wśród księstw niemieckich i wyeliminowania wpływów Austrii. W owym czasie powstały dwie koncepcje zespolenia wszystkich księstw niemieckich w jeden organizm państwowy: wielkoniemiecki – pod egidą Wiednia – i małoniemiecki – pod zwierzchnictwem Berlina.

Bismarck podkreślał, że Prusy powinny zachować swoją odrębność państwową. Jednak to właśnie tam zaczął rodzić się nacjonalizm niemiecki, który w I połowie XX wieku miał przynieść tragiczne skutki dla Niemiec i całego świata. Przegrana Danii w 1864 r. w wojnie o księstwa Szlezwiku i Holsztynu, wojna austriacko-pruska zakończona klęską Wiednia pod Sadową w 1866 r. i wreszcie wojna francusko-pruska w latach 1870–1871 to kolejne etapy polityki Ottona von Bismarcka jako premiera Prus.

Niemiecki świat podzielił się jeszcze bardziej niż w epoce reformacji. Na północy rządził pragmatyczny pruski protestant i fanatyczny zwolennik zjednoczenia Niemiec Otto von Bismarck. Na jego drodze do pełnego zjednoczenia kraju pod rządami Hohenzollernów stał katolicki król Bawarii Ludwik II Wittelsbach, pozostający pod urokiem Francji i dokonań króla Ludwika XIV.

Dzieliło ich wszystko poza jednym – obaj posługiwali się językiem niemieckim. Dla Bismarcka był to wystarczający powód do inkorporacji Bawarii pod pruskie berło, ponieważ uważał, że wystarczy mówić po niemiecku, aby chcieć jedności Niemiec.

Polityk brytyjski Benjamin Disraeli, mówiąc o otwartości, z jaką Bismarck wyrażał swoje poglądy, powiedział kiedyś: ,,Niech pan uważa na tego człowieka. On realizuje to, co mówi".

Bismarck marzył o utworzeniu z niemieckich księstewek jednego tworu państwowego pod przywództwem takiego cesarza, jaki rządził I Rzeszą Niemiecką. Nie mógł zatem pominąć największego i chyba najbogatszego landu, jakim była Bawaria rządzona przez króla marzyciela żyjącego w wyimaginowanym świecie legend o Nibelungach. Dlatego mawiał: „Bawarczyk jest w połowie drogi między Austriakiem a człowiekiem".

Bajkowy król

W przeciwieństwie do Bismarcka Ludwik II skłaniał się ku luźnej, równoprawnej federacji państewek niemieckich, w której rządy przemiennie sprawowałby król pruski i król Bawarii. Ten mający 190 cm wzrostu mężczyzna miał osobowość dziecięcą. Przede wszystkim nie znosił wojny. Jako dziecko najbardziej nienawidził lekcji strzelania z broni palnej. Nie lubił też polowań. Podobnie jak Bismarck był miłośnikiem przyrody, a szczególnie drzew. Bawarski monarcha był bez wątpienia człowiekiem o artystycznej duszy. Jego zachowanie wskazywało na skłonności homoseksualne. Niezdrowe emocje wśród poddanych budziła plotka o jego romansie z koniuszym Ryszardem Horningiem.

Od początku swego panowania w 1864 roku młodego króla Ludwika mało interesowały sprawy państwowe z wyjątkiem tych, gdy jako król pełnił funkcje reprezentacyjne w wydarzeniach natury kulturalnej. Żył w świecie dramatów muzycznych Wagnera. Utożsamiał się z postacią Parsifala, stąd też został nazwany Królem Bajkowym lub Szalonym Królem.

Przejawem jego obsesji była budowa bajkowego zamku Neuschwanstein. Należy jednak podkreślić, że monarcha wybudował go z własnych funduszy. Łączny koszt budowy wyniósł równowartość współczesnych 250 milionów dolarów amerykańskich. Inwestycja okazała się niezwykle dochodowa dla potomnych. Rocznie bajkowy zamek odwiedza od 1,3 do 1,5 miliona turystów. Oprócz tego Ludwik zbudował dwa inne obiekty: pałacyk Linderhof i pałac Neuses Schloss na wyspie Herrenchiemsee, na jeziorze Chiemsee, który Ludwik II chciał uczynić swoim Wersalem.

Dzisiaj wszystkie te pałace stanowią wspaniałe i bardzo dochodowe atrakcje turystyczne. Jednak na przełomie lat 60. i 70. XIX wieku były odbierane jako kaprysy szaleńca. Sekretarz ambasady Prus w Monachium książę Eulenburg-Hertefeld w swych raportach pisał, że wydatki króla wstrząsały finansami państwa i że bawarski władca prywatnie próbował pożyczać pieniądze od wszystkich możliwych wierzycieli.

Tylko od księcia Thurn und Taxis pożyczył aż 20 milionów florenów. O udzielenie pożyczki błagał cesarza Austrii, królów belgijskich, szwedzkich, tureckiego sułtana, a nawet szacha Persji. Obojętny na sprawy swego państwa król stał się poważnym kłopotem dla poddanych i dla jednoczących się Niemiec. Zwłaszcza że uzależniona finansowo, politycznie i kulturowo od Francji Bawaria unikała angażowania się w niemieckie konflikty zbrojne, których młody król wręcz nienawidził.

W ściśle tajnym raporcie szpiedzy Bismarcka donosili o rozpaczliwych potrzebach finansowych Ludwika, który poprzez hrabiego Holnsteina za sumę 6 milionów guldenów był nawet gotów podpisać proklamację imperialną, która powoływała Wilhelma I na tron cesarski zjednoczonych Niemiec.

Należy w tym miejscu wspomnieć o tzw. gadzim funduszu (Reptilienfonds), czyli tajnych środkach finansowych z budżetu pruskiego. To była sekretna broń Bismarcka. Dzięki tym niekontrolowanym funduszom mógł opłacać szpiegów, a także dokonywać aktów o charakterze korupcyjnym. Żelazny kanclerz wiedział, że realizacja architektonicznych marzeń uzależni finansowo króla Bawarii od pożyczek z Berlina, a ostatecznie doprowadzi do inkorporacji tego królestwa do Zjednoczonych Niemiec pod berłem Hohenzollernów.

Tajemnica śmierci króla Bawarii

Bismarck nie zapomniał, że w czasie wojny austriacko-pruskiej w 1866 r. Bawaria, podobnie jak Saksonia, Badenia, Wirtembergia, Hanover, Hesse-Darmstadt, Elektorat Hesji i Nassau, była sojusznikiem Austrii i po przegranej musiała zapłacić Prusom kompensatę 30 milionów guldenów oraz podporządkować armię bawarską Prusom w przypadku przyszłych wojen prowadzonych przez Berlin.

Zmusiło to Bawarię – ku rozpaczy Ludwika II, wielbiciela kultury francuskiej i Ludwika XIV – do uczestnictwa w wojnie przeciw Francji w 1870 r. Aż 30 procent sił po stronie Prus stanowili Bawarczycy. Ta wojna została sprowokowana przez Bismarcka. Nakazał sfałszować tzw. depeszę z Ems, która wywołała wojnę prusko-francuską i w efekcie przegranej Francja utraciła bogate gospodarczo kraje: Alzację i Lotaryngię, na rzecz utworzonej w 1871 r. ll Rzeszy Niemieckiej.

Mimo że w 1871 r. Bawaria została włączona do Cesarstwa Niemieckiego, zachowała jednak swoją całkowitą niezależność w zakresie polityki zagranicznej, polityki wojskowej w czasie pokoju, a także zarządzaniu koleją i pocztą. W sprawach wewnętrznych król zachował pełnię władzy. Jednak jego rujnujące budżet kraju wydatki na kolejne pałace spowodowały bunt wśród bawarskich ministrów.

8 czerwca 1886 r. powstał tajny raport lekarzy psychiatrów o paranoicznych zachowaniach Ludwika II. Zdaniem współczesnych historyków raport ten zawiera sfałszowaną diagnozę. Czy była ona zlecona przez Bismarcka? To na zawsze pozostanie tajemnicą. Dokument bez wątpienia dostarczył mu ambasador Bawarii w Berlinie, hrabia Lerchenfeld.

9 czerwca 1886 r. zbuntowani ministrowie, którym przewodził stryj króla, książę Luitpold, uznali Ludwika II za osobę niepoczytalną. Monarcha został przewieziony do zamku Berg, nad jeziorem Starnbeger See, gdzie pozostawał pod strażą i nadzorem psychiatrów. 13 czerwca 1886 r. udało mu się wymknąć nad jezioro. Jest pewne, że odnalazł go psychiatra dr von Gudden. Jednak obaj mężczyźni nie wracali do zamku. Poszukiwania zakończyły się odnalezieniem ich martwych ciał nad brzegiem jeziora. Szczegółów dramatu można się tylko domyślać. Ostatni król stojący Bismarckowi na drodze ku zjednoczeniu Niemiec przestał mu zawadzać. Wraz ze śmiercią Ludwika II Niemcy stały się jednym państwem i de facto jednym narodem.

Bismarckowi nie dane było jednak długo cieszyć się swoim dziełem. Żelazny Kanclerz, który utworzył II Rzeszę Niemiecką, został w 1890 r. zdymisjonowany przez Wilhelma II Hohenzollerna – człowieka, który 24 lata później pogrążył Niemcy w morzu krwi.

Zakapturzeni mężczyźni

Współcześnie w Bawarii istnieje tajne stowarzyszenie o charakterze separatystycznym. Nosi tajemniczą nazwę Guglmänner (Zakapturzeni Mężczyźni). Członkami stowarzyszenia są mężczyźni w średnim wieku, którzy na swe spotkania przybierają się w maskujące twarze czarne kaptury, a ciała ich okrywają czarne płaszcze. Raz do roku maszerują przez Monachium z płonącymi pochodniami i zatapiają je w podmonachijskim jeziorze Starnbeger See. Niosą ze sobą czarne balony z nadrukowanymi napisami: „To było morderstwo" lub „Grób jest pusty". Twierdzą, że ciało tragicznie zmarłego króla zostało usunięte z miejsca wiecznego spoczynku w kościele św. Michała w Monachium.

13 czerwca 2014 r., w 128. rocznicę śmierci Ludwika II organizacja Guglmänner opublikowała film dokumentalny, który – jak twierdzą jej członkowie – ujawnia prawdę o „największym akcie kryminalnym w historii". Według ich śledztwa ich król Ludwik II został zastrzelony dwukrotnym strzałem w plecy z bardzo silnej wiatrówki użytej przez agentów pruskich służb specjalnych. Towarzyszący królowi dr Bernhard von Gudden – kierownik zakładu dla obłąkanych w Monachium, który leczył Ludwika II oraz jego młodszego brata Ottona – został utopiony. Obdukcja jego zwłok wskazywała, że został uduszony w trakcie walki.