W czasie narastających idiosynkrazji religijnych, gdy ekstremizm zaczął zdobywać legitymację wyborczą poprzez wybory parlamentarne w Egipcie, Tunezji i Maroku oraz przestrzenie geograficzne w Syrii i Iraku za pomocą zbrojnego terroryzmu, wystarczyłby głos ekstremizmu wewnątrz chrześcijaństwa, aby Wschód, kolebka cywilizacji, przemienił się w arenę wojny religijnej, jak to już wielokrotnie bywało.

W tym trudnym okresie odchodzi patriarcha Aleksandrii, papież Szenuda III (1923–2012). W następstwie wyborów kanonicznych, na których wynik oczekiwał cały Egipt, na scenę wkracza baba (arab. papież) Tawadros II.

„Dokąd zmierza Egipt?"

Wszyscy, którzy spodziewali się, że w odpowiedzi na ekstremizm islamistyczny pojawi się ekstremizm chrześcijański, srodze się rozczarowali. Papież Tawadros II nie przybył wyłącznie po to, by szerzyć wzajemną miłość – przybył z samego serca filozofii miłości Stolicy Apostolskiej w Aleksandrii, by udaremnić wszelkie próby tworzenia radykalnego „politycznego chrześcijaństwa" wymierzonego przeciwko spiskowi radykalnego politycznego islamu.

Czytaj więcej

Papież Koptów w pustelni, sto milionów Egipcjan w bezruchu

W wywiadzie przeprowadzonym dla kanału CBC Extra News Tawardos II podkreślił, że Kościół koptyjski nie uznaje tzw. polityki, ale interesuje się sprawami ojczyzny i obywateli. Możliwe, że to właśnie ta ważna zasada oddzielenia religii od państwa i zakreślenia granic dla działań duchowieństwa na rzecz ojczyzny była tym, co skłoniło go do skontaktowania się 19 czerwca 2013 r. z wielkim imamem Al-Azharu. W wywiadzie patriarcha wspomina, że pytano go wówczas z niepokojem o przyszłość kraju: „Dokąd zmierza Egipt?".

Ustalono, że jego świątobliwość papież i jego eminencja imam udadzą się wspólnie do Pałacu Prezydenckiego w Heliopolis na spotkanie z reprezentantem Bractwa Muzułmańskiego, prezydentem Muhammadem Mursim, który objął ten urząd w wyniku nieostrożności Egipcjan. Relacja papieża ze spotkania, którą przedstawił w wywiadzie, jest bolesna. Gdy zapytał prezydenta: „Co teraz – po 30 czerwca 2013 r.?" (chodziło o masowe protesty przeciwko prezydentowi Mursiemu, w wyniku których został odsunięty od władzy – przyp. Agnieszka Piotrowska), nie otrzymał odpowiedzi stosownej dla męża stanu ani człowieka odpowiedzialnego. Była to reakcja przedstawiciela grupy terrorystycznej, nieokazującego należnego szacunku zarówno wobec szajcha Al-Azharu, jak i papieża chrześcijan. Mursi pozwolił sobie bowiem w odpowiedzi na niesmaczny żart: „Po 30 czerwca będzie 1 lipca, potem 2 lipca, 3 lipca itd.".

Przedstawiciel Bractwa Muzułmańskiego został odsunięty od władzy w atmosferze podejrzeń o szpiegostwo, podczas gdy Egipcjanie pozostali zjednoczeni. Ale Tawadrosa II czekała historyczna misja na stanowisku zwierzchnika Stolicy Apostolskiej. Termin odnosi się do administracji papieskiej ustanowionej przez jednego z 12 apostołów i uczniów Chrystusa, św. Marka Ewangelistę, założyciela Koptyjskiego Kościoła Ortodoksyjnego i Stolicy Apostolskiej w Aleksandrii. Po jego przybyciu do Egiptu powstała tu trzecia Stolica Apostolska w historii, po palestyńskiej Jerozolimie i syryjskiej Antiochii.

„Miałem w pamięci Syrię"

To właśnie Stolica Apostolska w Aleksandrii zaprowadziła na świecie pełny system papieski. Pierwszym papieżem w dziejach chrześcijaństwa był Egipcjanin, św. Anian (według tradycji koptyjskiej), drugi patriarcha Stolicy Apostolskiej w Aleksandrii, następca św. Marka. System monastycyzmu i klasztorów chrześcijańskich wywodzi się z Egiptu i egipskiego Kościoła narodowego. A zatem egipski Kościół, koptyjska kultura i egipskie chrześcijaństwo miały pierwszeństwo przed wszystkimi Kościołami i chrześcijanami tego świata na przestrzeni wieków.

Pomimo tej historycznej odpowiedzialności papież Tawadros II nigdy nie myślał o byciu uznawanym za duchownego „egipskiego", choć wszystkie jego decyzje noszą znamiona „przywództwa narodowego". W wywiadzie papież odniósł się do prób rozniecenia wojny przy użyciu islamu politycznego poprzez podpalanie egipskich kościołów i napaści na zabytkowe klasztory (mowa o atakach mających miejsce w sierpniu 2013 r. w reakcji na wydarzenia rozgrywające się na placu Rabi'a al-Adawijja, w wyniku których zniszczono ponad 40 kościołów i klasztorów – przyp. AP) i powiedział: „Miałem w pamięci Syrię", nawiązując do konfliktu domowego i religijnego, który miał miejsce w Syrii i zaowocował likwidacją historycznych Kościołów Wschodu.

Autopromocja
Specjalna oferta letnia

Pełen dostęp do treści "Rzeczpospolitej" za 5,90 zł/miesiąc

KUP TERAZ

I dodaje: „Bałem się niemądrego zachowania którejkolwiek ze stron, co mogło doprowadzić do zrealizowania się scenariusza syryjskiego. Powiedziałem: Jeśli spalą kościoły, będziemy się modlić z naszymi braćmi w meczetach, a jeśli spalą meczety, będziemy się modlić z naszymi braćmi na ulicach". Oraz: „Lepsza jest ojczyzna bez kościołów niż kościoły bez ojczyzny". I wreszcie: „Jeśli stracimy ojczyznę... co nam pozostanie?".

Jaki inny duchowny na świecie, z wyjątkiem głowy Koptyjskiego Kościoła Ortodoksyjnego, zdobyłby się na powiedzenie, że ojczyzna jest ważniejsza od miejsc kultu? Ta historyczna deklaracja wobec Egipcjan wypowiedziana latem 2013 r. potwierdza, że egipski Kościół jest jedyną zdyscyplinowaną twierdzą idei państwa narodowego w sytuacji, gdy większość lokalnych umysłów została niestety zainfekowana wirusem ekstremizmu religijnego, państwa wyznaniowego czy wywodami Hasana al-Banny, Sajjida Kutba i innych teoretyków terroryzmu i politycznego islamu. Egipski Kościół pozostaje głosem rozsądku i wyznacznikiem dla wartości świeckich i koncepcji państwa obywatelskiego również w świetle pojawienia się kolejnego ekstremizmu – kontrekstremizmu – wprowadzającego idee państwa obywatelskiego i egipskiego nacjonalizmu na ścieżki ateizmu, porzucenia religii i uwłaczania temu, co jest uznawane za święte.

Kolejne pokolenia egipskiego Kościoła rozumieją, że Egipcjanie są najstarszym religijnym ludem na świecie i że jedną z najważniejszych tajemnic przetrwania i integralności tej wspólnoty przez blisko 10 tysięcy lat był jej przyszły związek z Niebem. Że rozbicie tego związku jest jednym z komponentów zamachu na duchowe podstawy Egipcjan. I że państwo świeckie, wartości obywatelskie i poczucie narodowe nie mogą kolidować z przynależnością religijną. W przeciwnym razie zostałby zrealizowany cel politycznego islamu z jego wizją głoszącą, że nie można być lojalnym jednocześnie wobec religii i ojczyzny. Podczas gdy wierność egipskich chrześcijan w Kościele koptyjskim wobec państwa narodowego na przestrzeni dziejów jest najlepszym dowodem na to, że patriotyzm i religia spotykają się u zarania w jednym tyglu przywiązania do egipskiego narodu.

Pod brytyjską okupacją

Lord Cromer, konsul generalny urzędujący w Egipcie podczas okupacji brytyjskiej w latach 1883–1907 i przez prawie ćwierćwiecze faktyczny władca Egiptu, wspomniał w wydanej w 1907 r. książce „Współczesny Egipt", że kiedy Brytyjczycy wkroczyli do Egiptu, spodziewali się pewnego rodzaju sympatii i zbliżenia ze strony chrześcijan jako swoich odpowiedników w wierze. Tak się jednak nie stało. Napisał, że chrześcijanie są takimi samymi Egipcjanami jak muzułmanie. Po czym sprokurował napastliwą tyradę wymierzoną w obie grupy religijne.

Nie można wykluczyć, że brak poparcia egipskich chrześcijan dla brytyjskiej okupacji wywołał u zachodnich kolonialistów chęć odwetu wobec egipskiego Kościoła i chrześcijan. Wielokrotnie podejmowano próby napuszczania na niego terroryzmu, infiltrowania go, tworzenia równoległych czy alternatywnych Kościołów lub powoływania alternatywnych papieży. Wszystkie te usiłowania naruszenia zwartej struktury egipskiego Kościoła kończyły się fiaskiem.

Feldmarszałek lord Edmund Allenby, który pełnił funkcję brytyjskiego wysokiego komisarza w latach 1919–1925, próbował grać tą samą kartą, wydając oświadczenie z 28 lutego 1922 r. oznaczające w praktyce niezależność Egiptu od Wielkiej Brytanii (pozostawiające jednak kwestię ewakuacji wojsk, która została rozwiązana dopiero w 1956 r.). Kościół odrzucił jedno z zastrzeżeń zawartych w tej deklaracji – dotyczące ochrony mniejszości religijnych w Egipcie, w którym Wielka Brytania zastrzegała sobie prawo do ingerowania w sprawy egipskie po odzyskaniu przez Egipt niepodległości. Chrześcijańscy członkowie komisji konstytucyjnej z 1923 r. odmówili przeznaczenia dla siebie specjalnych miejsc w parlamencie. W rezultacie chrześcijanin Wisa Wasif został dwukrotnie wybrany na przewodniczącego Izby Reprezentantów za panowania króla Fu'ada I głosami muzułmanów, podobnie jak inny chrześcijański polityk Makram Ubajd, którego głosami muzułmańskich wyborców wybrano na przywódcę partii Al-Wafd, zarówno w wewnętrznym głosowaniu partyjnym, jak i za pośrednictwem Partii Bloku Al-Wafdu.

Być może najlepszym podsumowaniem jest rada, której udzielił nam papież Tawadros II na zakończenie wspomnianego wywiadu: „Wzajemna miłość nie ulega przedawnieniu".

Tłumaczenie z jęz. arabskiego: Agnieszka Piotrowska

Ihab Umar – egipski historyk, publicysta znanego egipskiego dziennika „Al-Ahram", współpracuje też z innymi mediami w regionie Bliskiego Wschodu, autor ponad 20 książek z dziedziny historii, polityki, literatury i filozofii politycznej, m.in.: „USA i arabska wiosna", „Zatoka brytyjska. Jak Wielka Brytania stworzyła państwa Zatoki Arabskiej", „Muzułmańscy Tatarzy", „Jesień amerykańskiej globalizacji" i in.