Ofertę zakupu kolekcji złożyła zarządowi szwajcarskiej Fundacji Libertas, która jest właścicielem zbioru z Raperswilu, internetowa galeria Blue.Gallery. Jej właścicielem jest Mikołaj Świtalski, syn znanego wielkopolskiego biznesmena.

– Muzeum Polskie w Raperswilu jest żywym świadectwem przetrwania polskiej kultury na emigracji. Chcemy, aby te zbiory przetrwały w polskich domach, jeśli nie będzie możliwości kontynuacji muzeum w XIII-wiecznym zamku w szwajcarskim Raperswilu. Jako komercyjna galeria sztuki jesteśmy zainteresowani tak wyjątkowymi zbiorami – wyjaśnia „Rz" Mikołaj Świtalski. Dodaje, że galeria chce nabyć całą kolekcję.

Czytaj więcej

Muzeum-Zamek w Łańcucie
Do zamku w Łańcucie wróciły bibliofilskie skarby

Pytany, czy znana jest jej wartość, stwierdził: – Aby oszacować wartość całej, kompletnej kolekcji raperswilskiej, zaproponowaliśmy bezzwłoczne powołanie komisji biegłych rzeczoznawców ds. potwierdzenia pełnej inwentaryzacji i dokonania precyzyjnej wyceny całości zbiorów.

Zdecyduje zarząd

Fakt złożenia oferty potwierdził nam prezydent fundacji Piotr Mojski. – Oferta ta zostanie rozpatrzona na najbliższym zebraniu zarządu Fundacji Libertas, które odbędzie się w pierwszym kwartale 2022 r. Dalsze kroki podejmiemy po podjęciu wiążącej decyzji – powiedział nam.

Zarząd musi się kierować tym, że muzeum będzie czynne do końca tego roku, a do końca czerwca 2022 r. musi się wyprowadzić z zamku. Dzisiaj nie ma pewności, gdzie zostaną przeniesione eksponaty. Ich wartość jest szacowana na 20–25 mln franków. Wyprowadzka jest związana z tym, że gmina Raperswil-Jona przystępuje do remontu zamku. Po jego zakończeniu polska ekspozycja zostanie drastycznie ograniczona.

Tylko obietnice

Czy sprzedaż kolekcji jest możliwa? – Dzisiaj nie, statut fundacji nie przewiduje sprzedaży i wywiezienia ze Szwajcarii – słyszymy od jednego z rozmówców. Tyle że po przyjęciu oferty zarząd może zmienić statut i wtedy kolekcja może zostać sprzedana. Taką decyzję musiałby zatwierdzić szwajcarski urząd zajmujący się kontrolą fundacji. Jednak nawet gdyby tak się stało, problematyczna byłaby sprzedaż niektórych zabytków przekazanych przez darczyńców z zastrzeżeniem, że nie będą one sprzedawane. Wymagałoby to decyzji sądu.

Czytaj więcej

Pamiątki odzyskane po wielu latach

Piotr Mojski zapewnia „Rz", że na razie nie ma zagrożenia dla kolekcji. Nie wiadomo jednak, co stanie się w przyszłości.

O trudnej sytuacji muzeum wielokrotnie pisaliśmy w „Rz". Temat ten poruszali w czasie wizyt w Szwajcarii prezydent Andrzej Duda i wicepremier Piotr Gliński. Urzędnicy tłumaczyli, że „w warunkach zdecentralizowanego ustroju Konfederacji Szwajcarskiej wola polityków szczebla centralnego nie zawsze przekłada się na działania szczebla kantonalnego, a nawet gminnego".

Gdy pytaliśmy o losy tej placówki, zbywali nas stwierdzeniem, że „sprawa muzeum jest przedmiotem ich zainteresowania".

Poza deklaracjami nic z tego nie wynikało. Z naszych informacji wynika, że resort kultury nie złożył oferty zakupu kolekcji, nie zapadły też decyzje, aby rząd lub inne instytucje kupiły w Szwajcarii budynek dla muzeum.

Wyjątkowa Kolekcja

Muzeum Polskie w Rapperswilu jest obecne, z przerwami, od ponad 150 lat. Placówka została założona przez hr. Władysława Broela-Platera. Kolekcja liczy ok. 8 tys. zabytków. Większość pochodzi z darowizn. W zbiorach jest 700 obrazów, m.in. Józefa Brandta, Józefa Chełmońskiego, Leona Wyczółkowskiego, Juliana Fałata, Teodora Axentowicza, Olgi Boznańskiej. Są kolekcje: miniatur dzikowskich, rzeźb, militariów, numizmatów i orderów, porcelany z Miśni, zegarków kieszonkowych. 201 pozycji liczy kolekcja starych druków, najcenniejsze są „Selenographia" Jana Heweliusza i Mikołaja Kopernika „O obrotach sfer niebieskich". Są też pamiątki wielkich Polaków – nieme pianino Ignacego J. Paderewskiego, odlew maski pośmiertnej i dłoni Fryderyka Chopina, zestaw przyrządów Marii Curie-Skłodowskiej.