Muzeum Narodowe we Wrocławiu 27 lipca br. ponownie otworzyło dla zwiedzających rotundę przy ul. Jana Ewangelisty Purkyniego 11. Tym razem jednak nie chodziło o renowację obrazu „Bitwa pod Racławicami". Gruntownej przemianie poddano sam budynek. Dzięki modernizacjom, które wprowadzano przez blisko rok, zmieniły się m.in.: aranżacja holu wejściowego oraz małej rotundy, w której zainstalowano ciekłokrystaliczne ekrany (wyświetlane są na nich pokazy multimedialne), w holu, który dostosowano do potrzeb osób niepełnosprawnych, pojawiła się księgarnia muzealna. Powstały także nowe „ścieżki narracyjne" w głównej ekspozycji. Zainteresowanie zwiedzających jest tak duże, że bilety trzeba rezerwować.

Do Wrocławia monumentalna „Bitwa pod Racławicami" (Panorama Racławicka) trafiła po II wojnie światowej, wraz z przenosinami części lwowskich zbiorów Ossolineum. „Tu [obraz] stał się obiektem starć i kartą przetargową polityków najwyższego szczebla i przez wiele lat nie był udostępniany publiczności, przeprowadzono jedynie kilka konserwacji płótna w szkolnych salach gimnastycznych. Kolejne społeczne komitety czyniły starania o właściwą konserwację i ekspozycję płótna, jednak niewygodna dla władz PRL-u tematyka obrazu powodowała wstrzymywanie działań" (za: www.mnwr.pl). Nic dziwnego: wszak monumentalne malowidło – o długości 114 metrów i wysokości 15 metrów – przedstawia zwycięską bitwę Polaków nad Rosjanami pod Racławicami 4 kwietnia 1794 r., a powstało, by uczcić 100. rocznicę insurekcji kościuszkowskiej.

Dzięki m.in. społecznej zbiórce funduszy we Wrocławiu powstała rotunda, którą uroczyście otwarto 14 czerwca 1985 r. Od tego czasu Panorama Racławicka na trwałe wpisała się w pejzaż miasta i stała się jedną z głównych jego atrakcji. Do dziś dzieło podziwiały miliony zwiedzających. Ale jak do tego doszło, że w ogóle powstało?

Znaczenie bitwy pod Racławicami

Po II rozbiorze Polski w 1793 r. wśród polskich patriotów zawrzało. Trzeba jednak zaznaczyć, że sprzysiężenie przedpowstańcze zawiązało się już w grudniu 1792 r. na emigracji, a na przełomie lat 1792/1793 – w kraju. Ośrodkiem emigracji przedpowstańczej była Saksonia (Drezno i Lipsk), której przewodzili: Ignacy Potocki, Hugo Kołłątaj i Tadeusz Kościuszko. Naczelne dowództwo nad przyszłym powstaniem powierzono Kościuszce. Do sprzysiężenia w kraju przystąpili m.in. dawni członkowie Zgromadzenia Przyjaciół Konstytucji Rządowej z czasów Sejmu Czteroletniego.

114 x 15 m

takie są wymiary minumentalnej "Panoramy Racławickiej"

Powstanie rozpoczęło się 12 marca 1794 r., gdy generał Antoni Madaliński odmówił poddania redukcji I Wielkopolskiej Brygady Kawalerii Narodowej i na jej czele wyruszył z Ostrołęki w kierunku Krakowa. Ale za oficjalną datę rozpoczęcia insurekcji uznaje się 24 marca 1794 r., kiedy Tadeusz Kościuszko, obwołany Najwyższym Naczelnikiem Siły Zbrojnej Narodowej, na krakowskim rynku złożył przysięgę.

4 kwietnia doszło do bitwy pod Racławicami. Wojska powstańcze, zasilone oddziałami chłopskimi uzbrojonymi jedynie w kosy postawione na sztorc (słynni kosynierzy), pod wodzą samego Kościuszki stoczyły zwycięską bitwę z wojskami rosyjskimi dowodzonymi przez generała majora Aleksandra Tormasowa. Niestety, powstańcy nie zdołali rozbić korpusu Fiodora Denisowa i oczyścić Małopolski z wojsk rosyjskich. De facto z militarnego punktu widzenia zwycięstwo pod Racławicami było tylko epizodem wojny polsko-rosyjskiej i nie zostało w pełni wykorzystane. Ale miało wymiar moralny, patriotyczny, Polacy bowiem uwierzyli, że mogą pokonać regularne wojska (nie tylko carskie, ale też pruskie), dzięki czemu powstańcy chwycili za broń także m.in. w Warszawie, Wielkopolsce i na Litwie. Pomimo pojedynczych zwycięstw, jakie odnosiły oddziały powstańcze, w listopadzie 1794 r. insurekcja kościuszkowska zakończyła się klęską i kolejnymi represjami, a niespełna rok później – 24 października 1795 r. – Rosja, Prusy i Austria dokonały III rozbioru Polski. Nasz kraj zniknął z map świata...

Panorama: hołd dla insurekcji

Tego patriotycznego zrywu nie udało się zaborcom wymazać z pamięci kolejnych pokoleń Polaków. Insurekcja kościuszkowska stała się inspiracją dla następnych powstań: listopadowego (1830–1831) i styczniowego (1863–1864). Oba poniosły klęskę, a powstańców i ich rodziny dotknęły ciężkie represje – z konfiskatą majątków i zsyłką na Sybir włącznie. A mimo to, kiedy zbliżała się 100. rocznica wybuchu insurekcji kościuszkowskiej, dla wielu Polaków było oczywiste, że uczestnikom tego niepodległościowego zrywu trzeba oddać należytą cześć, a najważniejsze bitwy upamiętnić dla następnych pokoleń.

By podtrzymać w rodakach nadzieję na odzyskanie wolności i niepodległej Polski, artysta Jan Styka zgłosił się do rady miasta Lwowa z pomysłem stworzenia monumentalnego dzieła sławiącego insurekcję, zwycięską bitwę pod Racławicami, powstańców i naczelnika Kościuszkę. Po uzyskaniu zgody ruszyły prace nie tylko nad Panoramą Racławicką, ale także nad specjalną rotundą, w której dzieło miało być prezentowane. Budynek – według projektu Ludwika Baldwina-Ramułta – musiał pomieścić płótno o wymiarach 15 x 114 m! Styka, zdając sobie sprawę z ogromu dzieła, zaprosił do współpracy Wojciecha Kossaka. Dwóm tuzom malarstwa batalistycznego pomagali: Ludwik Boller, Tadeusz Popiel, Zygmunt Rozwadowski, Teodor Axentowicz, Włodzimierz Tetmajer, Wincenty Wodzinowski i Michał Sozański.

W 1894 r., w 100. rocznicę insurekcji kościuszkowskiej, Panorama Racławicka stała się główną atrakcją Powszechnej Wystawy Krajowej we Lwowie. Dzięki połączeniu obrazu olejnego z elementami dekoracyjnymi leżącymi u jego podnóża zacierała się granica między widzem a dziełem, publiczność mogła więc ulec wrażeniu uczestnictwa w prezentowanym wydarzeniu. Rozpięty cylindrycznie obraz przedstawia artystyczną wizję przebiegu bitew stoczonych w okolicach wsi Racławice, Dziemięrzyce i Janowiczki. Na płótnie występują więc jednocześnie sceny, które rozegrały się w różnym czasie i w różnych miejscach. Jan Styka tak miał skomentować ideę stworzenia Panoramy Racławickiej: „Kiedy powziąłem myśl wykonania tego dzieła, nie szło mi jedynie o uświetnienie tryumfu oręża polskiego, bo zwycięstwa większe miała Polska w dziejach swoich, ale chodziło mi o to tylko, by wykazać, że tutaj przed stu laty złączyły się wszystkie stany dla obrony Ojczyzny".

Kim był Jan Styka?

To smutne, że ten wybitny artysta, oddany Polsce patriota – choć był synem Czecha, austriackiego oficera – niezwykle ceniony za życia na Zachodzie (zwłaszcza we Francji i Włoszech), w wolnej Polsce jest niemal zapomniany. Ba! Niewielu kojarzy jego nazwisko z Panoramą Racławicką, nie mówiąc już o innych wyjątkowych dziełach.

W 1894 r., w 100. rocznicę insurekcji kościuszkowskiej, Panorama Racławicka stała się główną atrakcją Powszechnej Wystawy Krajowej we Lwowie.

Jan Styka urodził się 8 kwietnia 1858 r. we Lwowie. Jako uzdolniony młodzieniec studiował malarstwo najpierw w Akademii Sztuk pięknych w Wiedniu, potem w Rzymie, Paryżu i Krakowie. I właśnie okres krakowski najsilniej go ukształtował. W niezwykle ciekawej publikacji Aleksandra Małaczyńskiego, przyjaciela artysty!, zatytułowanej „Jan Styka. Szkic biograficzny" (Lwów 1930), możemy m.in. przeczytać: „Nie wiem, czy wśród uczniów swoich miał kiedy Matejko duszę, tak całkowicie sobie oddaną, jak Styka. A widocznie młody artysta trafił także do serca Mistrza, skoro ten przeznaczył Styce pracownię tuż obok siebie. Styka wprost ubóstwiał Matejkę. Mówił zawsze i pisał o nim: »był mi najlepszym ojcem, był mi najdroższym nauczycielem«, w nim widział »wielkość prawdziwą i głębię ducha, czystość myśli, olbrzymią miłość Ojczyzny – ascetę natchnionego – Króla-Ducha«. A nie był to przecież zachwyt młodzieniaszka – wszak Styka znał już tylu swych profesorów z Akademii wiedeńskiej, znał Makarta i Siemiradzkiego".

Styka powrócił jednak do Lwowa, gdzie założył rodzinę i otworzył własną pracownię. Najchętniej malował obrazy historyczne, religijne i batalistyczne. Zdobył uznanie nie tylko „Panoramą Racławicką". Do jego najciekawszych prac należy np. „Polonia" – wielkoformatowy obraz, który uroczyście zaprezentowano 3 maja 1891 r. we lwowskim ratuszu z okazji 100. rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 maja. W alegorycznej „Polonii" Polska została ukazana jako przykuta do skały niewiasta, u której stóp leżą ofiary walk o niepodległość ojczyzny. W centrum obrazu Styka umieścił Tadeusza Kościuszkę; poza naczelnikiem insurekcji uważny widz odnajdzie też m.in. Jana Kilińskiego, Jana Henryka Dąbrowskiego, ks. Józefa Poniatowskiego i Adama Mickiewicza.

Warto tu również wspomnieć panoramę Styki zatytułowaną „Golgota" (1896 r., wymiary: 15 x 60 m), uznawaną za największy obraz o tematyce religijnej na świecie. Obecnie dzieło znajduje się w Forest Lawn Memorial Park, w Glendale koło Los Angeles.

Na początku XX w. Jan Styka wyjechał wraz z rodziną do Paryża. Tam żył i pracował przez dekadę, a w 1910 r. przeniósł się do Włoch – na Capri. W tym czasie zdobył sławę m.in. ilustracjami do specjalnego wydania „Quo vadis" Henryka Sienkiewicza, przede wszystkim zaś do limitowanych edycji „Iliady" i „Odysei" Homera. Jak zanotował wspomniany już Aleksander Małaczyński, „Odyssea, której opracowanie zajęło Styce okrągło dziesięć lat życia, była ostatniem jego wielkiem dziełem, ale też była i triumfem. Prezydent Poincaré doręczył osobiście Styce w jego pracowni krzyż Legji honorowej" (pisownia oryginalna).

Jan Styka zmarł w wieku 67 lat, 28 kwietnia 1925 r. w Rzymie – przegrał z silnym przeziębieniem. A może z powikłaniami? Wszak mimo choroby trzy tygodnie wcześniej udał się w pielgrzymkę do Watykanu, na spotkanie z papieżem.