Mimo to 23 grudnia Lilibet, jak nazywano księżniczkę Elżbietę, zorganizowała z siostrą przedstawienie o przygodach Aladyna. 17-letnia następczyni tronu sama wymyśliła kostiumy, które uszyła ze starych ubrań matki i babci. Była bardzo podekscytowana, ponieważ wśród zaproszonych gości był książę Filip z Grecji i Danii. Chociaż tytuł ten brzmiał bardzo poważnie i dostojnie, w rzeczywistości dotyczył 22-letniego młodzieńca, który prócz dumy wymalowanej na twarzy nie miał żadnego innego majątku. Elżbiecie to jednak w niczym nie przeszkadzało. Wysoki, przystojny i silny blondyn o posągowej urodzie był obiektem jej rosnącej fascynacji. To nic, że widywano go w dziurawych butach i wytartych garniturach, które dostał od markiza Milford Haven. Teraz, w czasie wojny, miał na sobie przydziałowy mundur porucznika Królewskiej Marynarki Wojennej, w którym znakomicie się prezentował. Lilibet, wyraźnie pobudzona w obecności młodego oficera, stroiła miny, dowcipkowała, czasami się obrażała, a czasami nadmiernie śmiała. Wszystkie te wyraziste emocje wskazywały, że panienka naprawdę zakochała się w starszym o niespełna pięć lat kawalerze.

Dla króla Jerzego VI i jego żony Elżbiety to rodzące się uczucie córki do kuzyna nie było z początku dobrą wiadomością. Filip, nie miał grosza przy duszy. Mógł się jednak szczycić tym co w rodzinach królewskich jest najważniejsze - pochodzeniem nie gorszym od samego króla Jerzego VI. Jego metryka miała większą wartość niż wszystkie majątki świata, o czym nieustannie przypominał pełniący rolę królewskiego swata hrabia Louis Mountbatten.

Czy w 1943 roku Filip naprawdę zakochał się w Elżbiecie i zabiegał o rękę przyszłej monarchini? Na ten temat powstało wiele legend. Przyzwoitość nakazuje jednak nie wsłuchiwać się w pogłoski i wymysły rozpowszechniane przez wścibskich podglądaczy królewskiej alkowy. Małżeństwo Elżbiety i Filipa było – tak jak każde inne – niczym okręt przemierzający bezmiar oceanu, na którym czasami panuje flauta, a innym razem sztorm.

Oświadczając się Lilibet, Filip miał przy sobie 5 funtów i 6 pensów całego majątku oraz pensję oficerską 11 funtów tygodniowo. Nikt jednak nie miał wątpliwości, że to wyśniony kandydat na męża przyszłej królowej. Jego ród wywodził się od młodszej linii duńskich Oldenburgów, domu Schleswig-Holstein-Sonderburg-Glücksburg, którego założycielem był duński król Chrystian IX. Ten monarcha nazywany był ojcem lub dziadkiem królów. Z księżniczką heską Luizą miał bowiem sześcioro dzieci: późniejszego króla Danii Fryderyka, przyszłą angielską królową Aleksandrę, przyszłą carycę Rosji Dagmarę, Thyrę – księżną Hanoweru i Cumberland, Waldemara, któremu proponowano tron Norwegii i Bułgarii, oraz przyszłego króla Greków Jerzego I. Ten ostatni był ojcem Andrzeja i dziadkiem Filipa, przyszłego księcia Edynburga. Jego żoną, a babcią Filipa, była siostrzenica cara Aleksandra III, królowa Grecji i wielka księżna Rosji Olga Konstantinowna Romanowa.

18 marca 1913 roku grecki król Jerzy I został zamordowany przez chorego umysłowo anarchistę Alexandrosa Schinasa w Salonikach. Jego syn, książę Andrzej, poślubił piękną prawnuczkę królowej Wiktorii, niemiecką księżniczkę Alicję Battenberg. Owocem tego związku były cztery córki i syn Filip. Gdyby nie fakt, że rodzina została wygnana z Grecji, gdy Filip był jeszcze dzieckiem, nie miałby on zapewne wiele wspólnego z Wielką Brytanią. Zresztą w dzieciństwie lepiej mówił po niemiecku niż po angielsku i należał do Greckiego Kościoła Prawosławnego, co wcale nie przeszkodziło mu w przyszłości poślubić księżniczki, która miała zostać zwierzchniczką Kościoła Anglii. Schizofrenia matki i pogłębiająca się depresja ojca zmieniły dzieciństwo Filipa w koszmar. Z pomocą chłopcu przyszedł brat matki Louis Mountbatten, który obrał sobie za cel złączenie swojego rodu z domem panującym imperium brytyjskiego.

Dalszą historię już znamy. Kończy się jak każda bajka. Książę Filip i jego królewska małżonka żyli ze sobą naprawdę długo i wiele wskazuje, że naprawdę szczęśliwie.