Prokuratorzy pionu śledczego IPN skierowali do sądów 24 akty oskarżenia przeciwko 29 byłym komendantom wojewódzkim MO i ich zastępcom, którzy zostali oskarżeni o bezprawne internowanie działaczy legalnej opozycji demokratycznej po wprowadzeniu stanu wojennego. W czwartek minie 37 lat od wprowadzenia przez komunistyczną władzę stanu wojennego.

Robert Janicki, rzecznik pionu śledczego IPN, informuje nas, że tylko jedno postępowanie jeszcze się toczy – dotyczy kierownictwa Komendy Wojewódzkiej MO w Warszawie.

Z danych, które przekazał nam śledczy, wynika, że zapadły już prawomocne wyroki skazujące wobec ośmiu byłych komendantów wojewódzkich MO. „Orzeczono kary zarówno bezwzględnego pozbawienia wolności – przykładowo w wymiarze 3 lat pozbawienia wolności, 1 roku i 6 miesięcy pozbawienia wolności, jak też kary pozbawienia wolności w wymiarze 2 lat z warunkowym zawieszeniem wykonania kary na okres próby wynoszący 5 lat" – opisuje prokurator.

Wobec siedmiu oskarżonych umorzono postępowanie sądowe wobec ich śmierci, w jednym przypadku sąd sprawę umorzył, przyjmując, że nastąpił upływ terminu karalności czynu zarzuconego byłemu komendantowi MO, ale w sprawie tej prokurator wniósł kasację do Sądu Najwyższego.

Zbrodnie komendantów

– W aktach oskarżenia przyjęto, że pozbawienie wolności tych osób wyczerpało znamiona zbrodni komunistycznych i zbrodni przeciwko ludzkości – tłumaczy nam prokurator Janicki.

Pozbawienie wolności było formą ich prześladowania z powodu przynależności do określonej grupy polityczno-społecznej. Prokuratorzy IPN są w stanie wykazać w sądzie, że decyzje o internowaniu podejmowane 12–16 grudnia 1981 r. były bezprawne. Oparto je bowiem na tymczasowym dekrecie o stanie wojennym, którego publikację rozpoczęto 17 grudnia 1981 r.

Śledztwa dotyczyły komendantów wojewódzkich MO z wszystkich istniejących w 1981 r. województw.

Kilka miesięcy temu prokurator w Lublinie skierował do Sądu Rejonowego w Białej Podlaskiej akt oskarżenia przeciwko Zdzisławowi S., komendantowi wojewódzkiemu milicji w Białej Podlaskiej. Jest podejrzany o wydanie decyzji o zatrzymaniu i internowaniu 17 osób, ówczesnych działaczy opozycji, „powołując się na przepisy nieistniejącego aktu prawnego w postaci dekretu z dnia 12 grudnia 1981 r. o ochronie bezpieczeństwa Państwa i porządku publicznego w czasie obowiązywania stanu wojennego".

Z kolei śledczy IPN z Rzeszowa skierował do sądu w Tarnobrzegu akt oskarżenia przeciwko byłemu komendantowi wojewódzkiemu MO w tym mieście Bolesławowi N. oraz jego zastępcy Marianowi B. Podejrzani są o podjęcie decyzji o internowaniu 85 osób. Każdemu komendantowi grozi od trzech miesięcy do dziesięciu lat pozbawienia wolności.

Tysiące internowanych

Historycy przypominają, że pierwszą formą represji po ogłoszeniu stanu wojennego było właśnie internowanie działaczy Solidarności oraz innych organizacji. Pierwsze listy działaczy opozycji, których „należy umieścić w miejscach odosobnienia ze względu na bezpieczeństwo państwa", sporządzone zostały w komendach wojewódzkich MO w październiku 1980 r., ale potem były aktualizowane, uzupełniane, weryfikowane.

Pion śledczy IPN równolegle prowadzi postępowania w sprawie psychicznego i fizycznego znęcania się przez funkcjonariuszy MO i SB nad zatrzymanymi. Dotyczą one m.in. organizowania tzw. ścieżek zdrowia, czyli pobić internowanych.

Chociaż sądy skazują byłych milicjantów, esbeków, a nawet prokuratorów – historycy przypominają, że nie zostali osądzeni autorzy stanu wojennego. W styczniu 2012 r. na dwa lata pozbawienia wolności w zawieszeniu na pięć lat skazano jedynie gen. Czesława Kiszczaka, byłego szefa MSW.

Z danych IPN wynika, że w pierwszym tygodniu po wprowadzeniu stanu wojennego w ośrodkach odosobnienia zostało umieszczonych ok. 5 tys. osób. W operacji uczestniczyło kilkadziesiąt tysięcy funkcjonariuszy MO i SB.

W środę na rp.pl opublikujemy nieznane dokumenty z archiwum Czesława Kiszczaka, byłego szefa komunistycznego MSW, które po jego śmierci trafiły do... USA. Wśród dokumentów jest m.in. oryginał słynnego listu kaprala do generała, który Lech Wałęsa wysłał z internowania w Arłamowie do gen. Wojciecha Jaruzelskiego.