Spiżowe dzwony zostały zagrabione przez amerykańskich żołnierzy z kościoła w Balangiga w czasie wojny filipińsko-amerykańskiej 117 lat temu.

W sierpniu ambasador USA zapowiedział, że dzwony zostaną zwrócone Filipinom - o co Manila starała się przez kilkadziesiąt lat.

- Nikt, nikt nie może przypisywać sobie zasługi za hojny akt Ameryki - powiedział prezydent Filipin Rodrigo Duterte w czasie ceremonii uroczystego zwrotu dzwonów w Balangidze.

- Zasługa należy do narodu Ameryki i do narodu Filipin. Kropka - dodał.

Duterte apelował o zwrot dzwonów w przemówieniu z 2017 roku, w którym mówił też o zacieśnieniu więzów łączących Filipiny z Chinami.

Dzwony postrzegane były jako symbol niepodległości Filipin.

Amerykanie zagrabili je po masakrze z 1901 roku, kiedy filipińscy partyzanci zaskoczyli i zabili 48 żołnierzy USA. W odwecie generał amerykańskiej armii, Jacob H Smith, kazał zmienić okolicę w "pustkowie".

Podczas krwawego odwetu Amerykanie zagarnęli dzwony jako trofeum wojenne. Podczas akcji odwetowej zamordowano tysiące Filipińczyków.

Przez dziesięciolecia Amerykanie nie chcieli zwrócić dzwonów uznając je za "hołd oddany zabitym żołnierzom USA".

Jeden z dzwonów znajdował się w koszarach 9 Pułku Piechoty w Korei Południowej, dwa pozostałe znajdowały się w dawnej bazie 11 Pułku Piechoty w Wyoming.

Ostatecznie jednak USA zdecydowały się na zwrot dzwonów Filipińczykom.