Czy istotnie przerasta Piłsudski niemal wszystkich współczesnych? Po zakończeniu wielkiej wojny najbardziej znanymi w świecie postaciami byli Ferdynand Foch czy David Lloyd George. Zyskali rozgłos prawdziwie światowy. Ale przecież nie wskrzeszali swych ojczyzn, a co najwyżej obronili je przed obcą agresją. Istnienie Francji czy Anglii jako suwerennych państw nigdy nie było zagrożone, można było się raczej obawiać upokarzającego pokoju w przypadku zwycięstwa Niemiec w I wojnie światowej.

[srodtytul]Masaryk, Horthy, Lenin [/srodtytul]

A jak wygląda porównanie z przywódcami nowo powołanych państw? Także i tu Piłsudski znajduje się w czołówce. Bo przecież Tomasz G. Masaryk odbudował republikę czesko-słowacką z ogromną pomocą Francji i życzliwością Rosji, białej i czerwonej, oraz bez konieczności prowadzenia wyniszczającej wojny czy powstań, jak te na naszym Śląsku. Nie był też wojskowym. Mało tego, pozostawił po swej śmierci państwo z endemicznie wrogimi mniejszościami, bez skutecznej polityki zagranicznej i co najgorsze bez idei państwowej. W kształcie w jakim powstała, Czechosłowacja była skazana na los, jaki spotkał ją w Monachium w 1938 roku. Bohater odrodzenia państwowości czeskiej nie był więc mężem na skalę Piłsudskiego.

Weźmy na przykład Hortheygo. On też był raczej reakcją na zagrożenie komunistyczne, na Węgierską Republikę Rad Beli Kuna aniżeli inspirującym rodaków liderem i przywódcą. Był skutecznym hamulcowym dla rewolucji, ale niewiele więcej. Przez 20 lat swych rządów nie wydobył Węgier z izolacji, nie zapobiegł wrogości i nie odwrócił negatywnego nastawienia prawie wszystkich sąsiadów. Ważne też, jak ta quasi-monarchia skończyła. Podobnie albo i gorzej niż republika czeska, bo w niemieckim rydwanie. Czesi bądź co bądź mogli się ustawiać w roli ofiar III Rzeszy, Węgry tego czasu były (w nawiasie napiszmy, choćby mniejszą czcionką, ochoczym) sojusznikiem nazistów. A jak napisał wybitny historyk Henryk Wereszycki, doniosłość ruchów, a i postaci, liczy się tym, jak trwałe ślady pozostawiły one w życiu społeczeństwa. Powyższe przykłady nie są więc przekonujące.

Czy w takim razie można Piłsudskiego równać na przykład z Leninem? Otóż i w tej kategorii samotnik z Sulejówka wygrywa. W perspektywie historycznej ruch kierowany przez Lenina przegrał, mało tego – okazał się zbrodniczy. Narzucał wyrzeczenia w imię interesów państwa, które nie dbało o swych obywateli, a wielu z nich zwyczajnie mordowało. Poza tym w 1920 roku Piłsudski pokonał zbrojnie Lenina, gdy ten próbował przenieść swą rewolucję na Zachód. A z drugiej strony odrodzenie w ostatnich latach Ukrainy, Litwy, Łotwy, Estonii, a nawet Białorusi czy Gruzji jest pozagrobowym zwycięstwem idei federacyjnej Piłsudskiego.

[srodtytul]Z dziejowym rozmachem[/srodtytul]

Był więc Piłsudski większy, dużo większy od otoczenia domowego i międzynarodowego. Bo kraj o wielkiej historii wydobył z poniżenia i upadku, odbudował go wbrew woli wielkich sąsiadów i tchnął w niego poczucie misji, której wyrazem była polityka federacji.

Piłsudski dokonał ze swym narodem największego skoku od rozdarcia pomiędzy trzech najsilniejszych w regionie i w Europie zaborców aż do całkowitej, kwitnącej niepodległości. Mamy więc pełne prawo uważać Piłsudskiego za wybitnego polityka swego pokolenia. Bo który z jemu współczesnych pokusił się o wystąpienie przeciwko trzem największym potęgom militarnym Europy, kto przewidział, że wojna przyniesie osłabienie i rewolucję w tych państwach, i kto na taką ewentualność się przygotowywał? Kto wreszcie obronił Europę przed inwazją bolszewizmu w 1920 roku? Kto tym samym powstrzymał pochód bolszewizmu i zadał jedyną w historii klęskę

[ramka]Patriotyzm w sercach szlachetnych nieszczęście i poniżenie kraju jest zawsze źródłem patriotyzmu. Nie jest to patriotyzm kastowy, patriotyzm, którego się tak często używa jako ładnego parawanika, skrywającego za sobą moralne i społeczne zera i minusy, nie, patriotyzm ten wypływa „ani z soli, ani z roli, ale z tego, co mnie boli” – z realnego cierpienia i nieszczęścia ludzi.

Józef Piłsudski – „W sprawie Bronisława Piłsudskiego”, 10 maja 1893 r.[/ramka]

[srodtytul]Armii Czerwonej potwierdzoną pokojowym traktatem?[/srodtytul]

Swemu państwu zapewnił status rozgrywającego w regionie i pozycję półmocarstwa. Zintegrował społeczeństwo w tym wymiarze, w jakim można mówić o powszechnej odpowiedzialności za państwo, a dowodem na to była nieugięta postawa większości Polaków wobec nieszczęść II wojny światowej i silny front oporu wobec okupantów. Pobudził dynamikę i nadał swemu państwu rozmach na polu gospodarki, kultury i polityki.

Skutecznie obronił go w 1920 roku, a w 1933 próbował powstrzymać Hitlera. Właśnie wtedy zaproponował Francji wojnę prewencyjną przeciwko Hitlerowi. Tak! To ów przedwcześnie zestarzały marszałek przewidział jako pierwszy, jakim niebezpieczeństwem dla Polski i Europy będzie Hitler i III Rzesza.

[srodtytul]Fiński odpowiednik[/srodtytul]

Wygląda to na laurkę. Ale fakty nie kłamią. Piłsudski był gigantem. Spróbujmy wszakże znaleźć mu odpowiednika. Jest taki.

Wydaje się, że tuż za nim można umiejscowić Karla Gustawa Mannerheima. Ten marszałek fiński urodził się w roku 1867 (tym samym co Piłsudski) ze szwedzkiej (jakby kresowej) matki. Służył co prawda w armii carskiej, ale jeszcze w trakcie I wojny światowej wyszedł z jej szeregów. Gdy autonomiczny wobec Rosji parlament w Helsinkach ogłosił 6 grudnia 1917 roku niepodległość, Mannerheim powrócił do kraju i podczas krwawej wojny domowej 1919 roku powstrzymał socjalistyczną, a w istocie komunistyczną rewolucję. Jak w 1920 roku Piłsudski, tak Mannerheim w 1939 powstrzymał inwazję Czerwonej Armii, choć w 1940 r. zmuszony był do podpisania niekorzystnego dla Finlandii pokoju.

Rok 1920 Piłsudskiego i rok 1939 Mannerheima – oba wysiłki w interesie i przy bierności Europy, oba w historycznej konsekwencji niechroniące obu państw przed kontrolą Rosji – są bardzo symptomatyczne. Bo to one wyznaczają horyzont porównawczy. Dowodzą, że suwerenności państw takich jak Finlandia czy Rzeczpospolita bronić trzeba bez oglądania się na innych, bo pomocy nie ma się co spodziewać. Dlatego o nich pamiętamy, dlatego obu marszałków stawiamy w jednym szeregu.

Dzieje autonomicznej Finlandii w XIX wieku, jak i zniewolonej Polski przeplatały się ze sobą na tyle, że wypełniały tło, na którym dojrzewali Piłsudski, Mannerheim i inni bohaterowie odrodzenia mniejszych narodów.

[srodtytul]Wzory i mity[/srodtytul]

Trudno orzec, w jakim stopniu na Litwę, a w szczególności do Zułowa docierały odgłosy wielkiej polityki. Wypada domniemywać, że w oświeconym środowisku, jakim był dwór zamożnego szlachcica, odzywały się echa walk, chociażby o zjednoczenie Włoch. Starożytny naród, rozbity i okupowany przez jednego z zaborców Polski, próbujący własnymi siłami, ale i z pomocą Francji wybić się na niepodległość, musiał być bliski sercu każdego Polaka. Mógł stanowić wzór dla starań Polaków.

Polityka i historia były dla tamtych pokoleń wszechobecne. Stanowiły osnowę codziennego życia, osnowę wymiany myśli i poglądów, bazę dla bieżących politycznych rozważań i planów. Pamiętano o Napoleonie, szczególnie właśnie tu, na Litwie, skąd wyruszył na Moskwę. Żywy był mit księcia Józefa Poniatowskiego i epopei Legionów Polskich.

Niewykluczone, że i przykład Korsyki, takiego odpowiednika Litwy dla Francuzów, mógł inspirować Piłsudskiego. Szczególnie że ten wzrastał w cieniu legendy cesarza Francuzów.

[srodtytul]Korsykańska inspiracja[/srodtytul]

W roku 1729 wybuchło na Korsyce powstanie przeciwko podatkom nałożonym przez Genuę. W 1735 roku Zgromadzenie Narodowe proklamowało niepodległość Korsyki, oddając je pod protekcją Niepokalanego Poczęcia Dziewicy Marii. Rok później Theodor von Neuhoff został mianowany królem, ale wkrótce przepędził go Giacinto Paoli, przywódca republikanów. W latach 1736 – 1755 francuskie wojska próbowały na wezwanie Genui pacyfikować sytuację na Korsyce, ale nieskutecznie. W 1755 Pasqual Paoli, syn Giacinto, wylądował na wyspie, nadał jej ustrój republikański – rząd sprawowali: dyktator i Rada Najwyższa.

Korsyka była właściwie obciążeniem dla Genui. Trudno się więc dziwić, że w 1768 r. sprzedano Korsykę Francji, a ta, pomimo początkowej sympatii do Paolego dokonała zbrojnej pacyfikacji. Rok później urodził się na Korsyce Napoleon. Dla niego z kolei wspomnienie walk wolnościowych Paolego i cała republikańska tradycja wyspy były paralelne do reminiscencji 1863 roku w psychice Piłsudskiego, szczególnie że obaj urodzili się niemal nazajutrz po zrywach niepodległościowych swych narodów. Napoleon marzył o wielkości Francji, żywił się kresową i republikańską legendą Korsyki. Piłsudski żywił się federacyjną i demokratyczną legendą I Rzeczpospolitej, marzył o niepodległości Polski, o wyrwaniu jej z poniżenia. Obaj byli republikanami, ale i pragmatykami w obronie narodowego interesu, obaj zanurzeni i podatni na przesłanie historii.

[ramka]PPS Obca jest nam wszelka nienawiść plemienna i narodowościowa. Bojownicy wolności wszystkich krajów i narodów są naszymi braćmi. Umiemy hołd oddać wszelkiej wielkiej myśli w jakimkolwiek języku się zrodziła, umiemy uczcić wielkiego poetę i myśliciela, jakikolwiek naród go wydał.

Józef Piłsudski – „Robotnik”, 4 czerwca 1899 r.[/ramka]

[srodtytul]Czy nasze błędy były większe niż innych?[/srodtytul]

„W sercach szlachetnych nieszczęście i poniżenie kraju jest zawsze źródłem patriotyzmu. Nie jest to patriotyzm kastowy, patriotyzm, którego się tak często używa jako ładnego parawanika, skrywającego za sobą moralne i społeczne zera i minusy, nie, patriotyzm ten wypływa »ani z soli, ani z roli, ale z tego, co mnie boli« – z realnego cierpienia i nieszczęścia ludzi”.

[J. Piłsudski, W sprawie Bronisława Piłsudskiego, 10 maja 1893 r.]

W litewskich dworach bohaterem musiał być też Garibaldi jednoczący Italię zniewoloną przez jednego z zaborców Rzeczypospolitej. Także i odległa, acz szybko modernizująca się Japonia okresu rewolucji Meiji (1868) stanowiła inspirujący przykład tego, co może sprawić ukierunkowana i skoncentrowana energia społeczeństwa. Wreszcie Niemcy organizujące się w nową, złowieszczą dla polskości II Rzeszę (po latach 1870 –1871) wskazywały drogę dla mniejszych narodów, nieposiadających przedtem państwa. Bo przecież nawet Rumunia odzyskała suwerenność w okolicach narodzin przyszłego marszałka Polski.

Piłsudski i jemu współcześni musieli zadawać sobie pytanie, dlaczego w gronie nowo powstałych państw nie ma Rzeczypospolitej. Czy błędy naszej polityki i przywary narodowe były większe od innych? Czy ziemie polskie, a tym bardziej ziemie kresowe były wyjątkiem. Jak wreszcie wytłumaczyć dynamiczne procesy uprzemysłowienia nakładające się na emancypację narodów i grup społecznych? Czy wielowymiarowa rewolucja, wręcz skok dokonywany chociażby w Stanach Zjednoczonych, Anglii czy Francji mógł być także i naszym udziałem. Czy ziemie polskie mogły być terenem takich cywilizacyjnych inwestycji jak połączenie wschodniego i zachodniego wybrzeża Stanów Zjednoczonych koleją transatlantycką (1869) albo wybudowanie kanału sueskiego. Czy mogliśmy marzyć o udziale w nowym wyścigu do kolonii? A przecież kraje wielkości Portugalii czy Belgii posiadały wcale niemałe posiadłości zamorskie.

[ramka]1914 Gdy palec Boży ziemi dotyka, gdy idzie taka wielka wojna, jaką myśmy przeżyli, to ziemia jęczy i woła, a wyroki gdzieś w niebie wysoko się piszą – dla jednych zatracenie, dla innych odrodzenie. I gdy czasy tak wielkie idą, co świat na inny zmieniają, to czasy nie są na miarę piersi tchórzyków, piersi łotrzyków. Muszą gdzieś iść czasy odrodzenia.

Józef Piłsudski – Wilno 12 sierpnia 1928 r., przemówienie na Zjeździe Legionistów[/ramka]

Jak wreszcie połączyć oba wymienione elementy, a więc ambicje politycznej niepodległości z budową nowoczesnego społeczeństwa? Czy w warunkach polskich w ogóle można było je skojarzyć? Jeśli nawet tak, to w jaki sposób do tego doprowadzić, skoro centrum polityczne, ale i ekonomiczne podejmowanych decyzji znajdowało się daleko od Wilna czy Warszawy. Na dodatek szlachecka dominacja nad polskim życiem politycznym i gospodarczym była jeszcze nienaruszona. Może w tym aspekcie należy szukać źródeł akcesji Piłsudskiego do ruchu robotniczego, a więc symbiozy najbardziej dynamicznej grupy społecznej z ideą niepodległości?

[srodtytul]W cieniu „Wieszatiela”[/srodtytul]

Na tle zagranicy Litwa, miejsce narodzin Piłsudskiego, jawiła się jako zaścianek i to w dosłownym znaczeniu tego słowa. Bez trudu można by udowodnić tezę, że wektory rozwoju Zachodu i Litwy znajdowały się na przeciwstawnych biegunach. Zachód i Japonia zmierzały szybkimi krokami do nowoczesnej i wydajnej gospodarki, do bogatego i świadomego swych celów społeczeństwa, najprościej rzecz biorąc do wygodniejszego i zasobniejszego życia każdego obywatela. Na Litwie zaś proces emancypacji społecznej został zahamowany, stoczył się wręcz w przepaść i to o kilkadziesiąt lat.

[ramka]1914 Jestem żołnierzem. Kocham żołnierkę i byłem tym, któremu los pozwolił w wielkiej wojnie światowej, gdy wielkie, olbrzymie państwa rzuciły na kartę miliony ludzi, miliardy pieniędzy, cały przepych nowoczesnej techniki, któremu los dał szczęście, żem nie miał w imieniu Polski zginąć w tym tłumie, żem wzniósł ubogi, maleńki domek żołnierza polskiego i nad nim postawił i wywiesił sztandar polski.Józef Piłsudski – 11 stycznia 1920 r., przemówienie w Lublinie[/ramka]

Mówimy o miesiącach i latach następujących po powstaniu 1863 roku. W maju tego roku generalnym gubernatorem wileńskim został Michał Murawiew, ongiś członek tajnych stowarzyszeń, a potem jeden z najbardziej nieprzejednanych obrońców samodzierżawia i „obrusitieli”. Tuż po mianowaniu zasłynął z niesłychanej bezwzględności wobec powstania i wobec Polaków, w pełni zasługując na przydomek „Wieszatiela”. Nie krył zgoła, że gwałci prawo, nawet to surowe, charakterystyczne dla rosyjskiego samodzierżawia.

Aby materialnie podciąć rządy szlachty, nakładając na majątki polskie 5-proc. kontrybucję ściąganą bezwzględnie i bez odwołania. Zakazał również szlachcie nabywania majątków na ziemiach litewsko-białoruskich. Jakby tego było mało, ludzie podejrzani o udział w ruchu powstańczym byli zmuszani do sprzedaży swoich włości i opuszczenia kraju. Tym, którym się to nie udało, licytowano majątki, nierzadko sprzedając je za bezcen. Język polski został usunięty z życia publicznego. Zakazano go używać nawet w parkach i na ulicach, a uczeń przyłapany na używaniu ojczystej mowy w takim miejscu mógł być relegowany ze szkoły.

Nic więc dziwnego, że „Wieszatiel” stał się synonimem carskiej opresji, osobą, którą straszono dzieci w domowym zaciszu. Znika także polska książka, a nawet gazeta, mało tego, zamierzał „Wieszatiel” wyrugować także nabożeństwa w języku polskim. Gdy natrafił na opór duchowieństwa, odpłacił Kościołowi zakazem wznoszenia nowych świątyń, likwidowaniem parafii, a nawet zakazem stawiania krzyży. To ostatnie wymagało specjalnego zezwolenia władz, najczęściej zresztą nieudzielanego.

[ramka]1919 Polska, której mam zaszczyt być przedstawicielem, polskie wojsko, któremu mam honor przewodzić, z chwilą uzyskania swej swobody, z chwilą możliwości oddychania pełną piersią, postanowiła przeciwstawić systemowi gwałtu i przemocy system swobody.

Józef Piłsudski – 19 września 1919 r., przemówienie w Mińsku Litewskim[/ramka]

[srodtytul]Z litewskiego dworu[/srodtytul]

Dla żywiołu polskiego i dla polskości na Kresach był to najtrudniejszy okres. Trudno przecenić rolę dworu, który okulawiony ekonomicznie i dosłownie krwawiący po przegranym zrywie powstańczym zabrał się do odrobienia strat zadawanych w życiu publicznym, do ochrony tradycji, historii i języka polskiego. Niemałą w tym rolę odegrały kobiety i w tym tkwi także odpowiedź na miejsce 1863 roku oraz matki w kształtowaniu charakteru przyszłego marszałka. Miał o tym potem powiedzieć: po ojcu odziedziczyłem zdolności, po matce charakter.

Matka niezawodnie czytała wiersze podobne do tego napisanego przez Adama Asnyka:

Póki w narodzie myśl swobody żyje

Wola i godność i męstwo człowiecze,

Póki sam w ręce nie odda się czyje

I praw się swoich do życia nie zrzecze

To ani łańcuch, co mu ściska szyję

Ani utkwione w jego piersiach miecze,

Ani go przemoc żadna nie zabije

I w noc dziejową hańby nie zawlecze

[Adam Asnyk, Nad głębiami]

Owóż to poczucie obrony zhańbionego narodu było dla Piłsudskiego gwiazdą polarną w poszukiwaniu motywacji do walki z Rosją, sprawczynią tych nieszczęść. Gdy przychodził na świat, pobrzmiewało tu i ówdzie jedynie „Nil desperandum”, a dla niego upokorzenie, w jakim widział swój kraj, domagało się walki. Opowieść o życiu i czynach polskiego bohatera rozpocznę więc w tym zeszycie od jego rodowodu i lat dziecięcych w polskim dworze na Litwie, gdzie kształtowała się jego osobowość i pogląd na losy Ojczyzny. W przyszłości pozostawi na niej niezatarte ślady.

[ramka]Janusz Cisek

[link=http://www.januszcisek.pl" target="_blank]www.januszcisek.pl[/link] [mail=jcisek@muzeumwp.pl]jcisek@muzeumwp.pl[/mail]

Dyrektor Muzeum Wojska Polskiego. W latach 90. – dyrektor Instytutu Józefa Piłsudskiego w Nowym Jorku. Autor m.in. „Kalendarium życia Józefa Piłsudskiego (wspólnie z Wacławem Jędrzejewiczem) oraz albumu „Józef Piłsudski”[/ramka]