W tej sytuacji organizacje zdecydowały się połączyć i powołać wspólną, na razie bezimienną formację, na której czele stanął przybyły tuż przed wojną z Galicji Karol Rybasiewicz. Jego zastępcą został Adam Koc, a szefem sztabu mianowano Konrada Libickiego „Buyno”, kierownika Wyższej Szkoły Wojskowej, która zaczęła kursy przygotowawcze dla przyszłych agentów i dywersantów.

Organizacja powstała bez udziału Piłsudskiego, lecz od początku uznawała jego zwierzchnictwo. Dopiero po niepowodzeniu negocjacji z Niemcami w październiku 1914 roku Komendant zaczął przywiązywać większą wagę do podziemia w Kongresówce. Tworzenie konspiracji wojskowej było całkowitą improwizacją – wywiadowcy dopiero nabierali doświadczenia, zarówno w prowadzeniu wywiadu, jak i obchodzeniu się z bronią...

W październiku 1914 roku wojska niemieckie stanęły pod Pruszkowem, a Warszawa stała się miastem przyfrontowym. Organizacja przystąpiła do działania. Najlepsze rezultaty osiągnął kierownik szkoły podoficerskiej w Warszawie Wacław Jędrzejewicz. Pracując jako sanitariusz w rosyjskich szpitalach wojskowych, zdobywał wiele cennych informacji o oddziałach, z których pochodzili ranni. 22 października 1914 roku do Warszawy przybył adiutant Józefa Piłsudskiego por. Tadeusz Żuliński, pseud. Roman Barski. Nadał on konspiracji nazwę Polska Organizacja Wojskowa i opracował tzw. deklarację POW, która definiowała główne założenia programowe organizacji: apolityczność i ścisły związek z Legionami, którym miała dostarczać rekrutów. Zadaniami POW były nie tylko wywiad i dywersja, lecz także propagowanie idei walki o niepodległość w dość biernym społeczeństwie. Miarą improwizacji może być to, że Żuliński nawet nie znał języka rosyjskiego.

[wyimek]NAJCIĘŻSZY POSTERUNEK

Stoicie na posterunku najcięższym, jaki wypaść może polskiemu żołnierzowi. Bez błyskotek zewnętrznych, które daje wojsko, bez moralnej satysfakcji walki z wrogiem pierś w pierś i oko w oko stoicie zagrożeni zewsząd przez niewidzialnego nieprzyjaciela, jak żołnierz postawiony na posterunku powszechnie uważanym za stracony. - Rozkaz do Polskiej Organizacji Wojskowej w Warszawie, 25 lipca 1915[/wyimek]

[srodtytul]„Azor uciekł. Nagroda”[/srodtytul]

W działaniach wywiadowczych niezwykle skuteczne okazały się kobiety. Od jesieni w Warszawie i na prowincji działał żeński oddział Marii Kwiatkowskiej. Sekcją wywiadowczą kierowała Irena Wasiutyńska „Sowa”, a później Jadwiga Bartel de Weydenthal. Stale obserwowano most Kierbedzia, Krakowskie Przedmieście, Nowy Świat i Aleje Jerozolimskie – główne arterie komunikacyjne, którymi przemieszczały się oddziały rosyjskie. Wielu danych dostarczały sanitariuszki, przy których rosyjscy oficerowie robili się bardzo gadatliwi. Raporty pozwalały się zorientować w siłach żandarmerii i ochrany w Warszawie. W mieszkaniu Marii Gieysztorówny dowódca POW por. Żuliński, szef sztabu Tomaszewski i Libicki przygotowywali zestawienia meldunków, które wysyłano do Piłsudskiego. Dokumenty wywiadowcze sporządzano na cienkiej bibułce i transportowano zaszyte w ubraniach, schowane w podeszwach butów lub w papierosach. Czasem kurierzy uczyli się ich na pamięć.

Do komendy Legionów POW wysyłała informacje za pośrednictwem legionowych gazet „Kuriera Warszawskiego” oraz „Kuriera Porannego”, które docierały do centrali w Zagórzu przez Skandynawię. Zawierały one anonse prasowe, które były zaszyfrowanymi meldunkami. Wyglądały one jak ogłoszenia nauczycielek języków obcych lub anonse o zagubionych psach. Nazwy miejscowości oznaczano literami alfabetu (np. Skierniewice – „A”) lub nazwami ras psów (np. Przemyśl – owczarek). Sformułowanie „pies zaginął” oznaczało zwykły korpus rosyjski, gdy pisano, że „uciekł” – korpus syberyjski. Numeracja korpusów kryła się pod zastosowanym słownictwem, słowo „nagroda” oznaczało 0, „wynagrodzenie” – 1, „zapłata” – 2 itp. Imiona psów (np. Azor) oznaczały datę meldunku.

Ofensywa niemiecka w październiku zakończyła się fiaskiem, dlatego POW nie przystąpiła do realizacji planu, który zakładał opanowanie Zamku Królewskiego, Belwederu i Arsenału.

Autopromocja
Nowość!

Trzy dostępy do treści rp.pl w ramach jednej prenumeraty

ZAMÓW TERAZ

Dywersją zajmował się Lotny Oddział Wojska Polskiego. Planowano niszczenie linii telefonicznych i telegraficznych, wysadzanie mostów i torów kolejowych, napady na urzędy państwowe. Dynamit produkowano w prymitywnych laboratoriach. W listopadzie 1914 roku zniszczono tory i mosty pod Grodziskiem, Tłuszczem i Brześciem, uszkodzono linie telefoniczne, w kilku urzędach spalono akta poborowych. Zamierzano odciąć Warszawę od Petersburga, niszcząc połączenia kolejowe i telegraficzne na prawym brzegu Wisły. Akcję częściowo przeprowadzono w maju 1915 roku.

Rosjanie zaczęli tropić Polską Organizację Wojskową w listopadzie 1914 roku, gdy dowiedzieli się o szykowanej przez nią manifestacji z okazji rocznicy wybuchu powstania listopadowego. Pierwszy poważny cios carska ochrana zadała POW w Lublinie, gdzie aresztowała komendanta okręgu Andrzeja Turczyńskiego-Brennera pseud. Mieczysław II, a także Władysława Piłaszewskiego i Henryka Łuszczyńskiego. Ci ostatni załamali się na przesłuchaniach, a ich informacje pozwoliły Rosjanom latem 1915 roku schwytać wielu członków organizacji niepodległościowych.

[srodtytul]Batalion warszawski idzie do I Brygady[/srodtytul]

Latem 1915 r. Piłsudski wysłał do warszawskich struktur POW emisariusza Ignacego Boernera. Przekazał on następujące wytyczne: wstrzymanie werbunku do Legionów, wzmocnienie POW, powołanie Rządu Narodowego i negocjacje z Niemcami odnośnie utworzenia państwa polskiego.

POW miała dać Polsce własną reprezentację polityczną i wojsko, odbierając jednocześnie znaczenie NKN. Rolę politycznego wykonawcy woli Komendanta odegrać miał współdziałający z POW Centralny Komitet Narodowy pod prezesurą Artura Śliwińskiego.

Im bliższa wydawała się chwila upadku caratu, tym bardziej warszawska POW parła do walki. Piłsudski jednak, znając słabość i niedoświadczenie organizacji, hamował te zapędy. Jego celem była systematyczna rozbudowa struktur, a nie wystąpienia zbrojne grożące rozbiciem i katastrofą. POW była całkowicie nieprzygotowana do walki: do czerwca 1915 roku okręg stołeczny zgromadził zaledwie trzy pistolety, 13 karabinów, 8500 nabojów i 1 pud prochu. Ograniczano się do obserwacji rosyjskich przygotowań obronnych. Wówczas do Warszawy dotarł Boerner, przynosząc rozkaz o oddelegowaniu do I Brygady Legionów batalionu (500 osób) POW.

Po wyjściu Rosjan POW w Warszawie mogła się wreszcie ujawnić.

5 sierpnia 1915 roku do miasta wkroczyła 9. Armia niemiecka pod dowództwem księcia Leopolda Bawarskiego. Od niemieckich sztabowców wysłannicy POW dowiedzieli się o rychłym przybyciu oficerów legionowych, którzy mieli im przekazać dalsze instrukcje. Rozkaz wstrzymania werbunku do Legionów wprawił szefostwo POW w konsternację. W legionach widziano ucieleśnienie idei walki o niepodległość, nie rozumiano niuansów politycznej gry Piłsudskiego. Batalion warszawski POW pod wodzą Tadeusza Żulińskiego odmaszerował do I Brygady.

[srodtytul]Okupanci czy sojusznicy[/srodtytul]

Zaczynał się nowy etap koegzystencji POW i nowych okupantów. Zdekonspirowani wobec Niemców peowiacy mieli wstępować do Legionów, reszta miała zająć się pracą organizacyjną. Nominację na komendanta naczelnego dostał mjr Michał Żymierski, który szybko wszedł w konflikt ze starymi oficerami organizacji. Wskutek tego we wrześniu 1915 roku nowym komendantem został kpt. Tadeusz Kasprzycki ze sztabu I Brygady. Nadał on organizacji bardziej wojskowy charakter.

POW zaczęła wydawać fachowe pisma wojskowe: „Z bojów polskich”, „Podchorąży”, „Rząd i Wojsko”, „Strzelec” i „Przegląd Wojskowy”. Piłsudski zabronił wydawania pism politycznych. Do współpracy wciągnięto ruch sokolski i skautów, prowadzono propagandę we wszystkich warstwach społecznych. Działalność POW finansowały w dużej mierze osoby prywatne.

POW miała być widoczna, lecz unikać konfliktów z okupantami, dlatego zrezygnowano z wywiadu i dywersji, a oddziały lotne rozwiązano. Piłsudski kontaktował się z POW w Rosji. Nie zapobiegł jednak walkom politycznym wewnątrz organizacji, która w 1916 roku uległa rozbiciu na dwie komendy: piotrogrodzką Franciszka Skąpskiego (naczelnik endeckego Sokoła) i kijowską Bromirskiego. Po wybuchu rewolucji rywalizacja Narodowej Demokracji z piłsudczykami sparaliżowała działania POW w Rosji.

Piłsudczycy sprzeciwiali się budowie armii polskiej w Rosji, obawiając się, że kontrolę nad nią mieliby endecy. W Królestwie przybierała z kolei na sile rywalizacja między POW a NKN werbującym do Legionów, które coraz bardziej stanowiły narzędzie polityczne państw centralnych. Organizacja przystąpiła do infiltracji aparatu werbunkowego. Skutkiem tego nowi ochotnicy zamiast do Legionów byli kierowani do POW, jednocześnie Komendant zakazał peowiakom samowolnego zaciągania się do Legionów.

Władze państw centralnych tolerowały POW, ale zbierały informacje o niej. Dokonywano rewizji mieszkań prywatnych i cenzurowano pocztę, co zmusiło organizację do uruchomienia własnej sieci łączności. Zajął się tym reaktywowany oddział żeński Marii Korniłowiczówny. Piłsudski chciał, by Niemcy uznali POW za partnera w zwalczaniu rosyjskiego szpiegostwa, którego skalę celowo wyolbrzymiał. Austriacy natomiast coraz bardziej nieufnie i z niepokojem przyglądali się działaniom POW. Obawiali się, że przygotowuje powstanie i podejrzewali Piłsudskiego o dozbrajanie organizacji w broń pochodzącą z magazynów legionowych.

Piłsudski umiejętnie dezinformował austriacki wywiad, wyrabiając w nim wrażenie potęgi POW – w połowie 1916 roku Austriacy obliczali jej liczebność na 300 tys. W rzeczywistości 5 listopada 1916 roku stan liczebny POW wynosił ledwie 13 tys. członków. Do skutecznego przeciwdziałania POW potrzebna była współpraca z Niemcami, którzy jednak w odczuciu Austriaków nie doceniali zagrożenia, zdawali się wręcz dążyć do jej legalizacji. Taka postawa władz niemieckich odbiła się w propagandzie POW, która przygotowała manifestacje poparcia dla aktu 5 listopada jako pierwszego etapu realizacji politycznych planów Komendanta. Mrzonki szybko się rozwiały: Niemcy rozpoczęli werbunek do Wehrmachtu, ignorując polskie postulaty. CKN i POW rozpoczęły antyniemiecką akcję ulotkową.

Na początku stycznia 1917 roku powstała Tymczasowa Rada Stanu, której POW się podporządkowała, pozostając jednak pod kontrolą Komendanta.

[wyimek]TAJNA SIEĆ Jest to ledwie widoczna i daleko rozgałęziona sieć odznaczająca się wytrzymałością w działaniu bez wytchnienia i wielkim politycznym wyrobieniem, której piony snują jak czerwoną nić tę samą myśl o niepodległości Polski. Żadna z tych organizacji nie jest dziecinną zabawką. Dlatego nie należy żadnej lekceważyć i przeceniać. - Pułkownik Čeněk Haužvic z wywiadu austro-węgierskiego w tajnym raporcie o POW[/wyimek]

[srodtytul]Konwent A i Organizacja B[/srodtytul]

Polska Organizacja Wojskowa w 1917 r. była już wręcz półjawnym państwem w państwie, z rozbudowaną siecią okręgów, których komendy miały własne biura polityczno-organizacyjne. Wznowiono działania wywiadowcze (tzw. Wydział III). Piłsudski nakazał przygotować się na wszelką ewentualność i m.in. przygotować lokale konspiracyjne. Stworzono żandarmerię POW mającą chronić te placówki i sprawdzać kandydatów do organizacji. Referent polityczny Walery Sławek utworzył wewnętrznie zakonspirowany pion złożony z najwierniejszych współpracowników Piłsudskiego.

Jednocześnie Komendant zaprzeczał oskarżeniom o tworzenie podziemnego państwa. Na ćwiczenia POW w Zielonej koło Wawra 29 kwietnia 1917 roku Piłsudski zaprosił trzech oficerów niemieckiej policji polowej. Chciał pokazać Niemcom wyszkolenie i dyscyplinę POW jako organizacji o dużej wartości bojowej. Jednocześnie powołał tzw. organizację A, która miała być zapleczem politycznym złożonym z członków POW i CKN. Kierować nim miał Konwent A, na czele z Piłsudskim i jego zastępcą Sosnkowskim. Powstała również Organizacja B – organ doradczy skupiający przyszłych twórców gospodarki państwa polskiego, finansistów i przedsiębiorców.

[srodtytul]Niemieckie represje i walka o przetrwanie[/srodtytul]

Wiosną 1917 roku POW nie czuła respektu przed wywiadem niemieckim, który jej agentów uważał za niedoświadczonych. Tymczasem do POW werbowano Polaków pracujących dla Niemców. Pomyłka Niemców w ocenie miała się zemścić w przyszłości. Szef niemieckiego kontrwywiadu Erich Schultze sporządził 135-stronicowy raport na temat POW. W 1915 roku uważał on organizację za przykrywkę dla wywiadu legionów, formację nacjonalistyczną, antyrosyjską i socjalistyczną. Dopiero w czerwcu 1917 roku zdobyto dość informacji, by zacząć bezpośrednie uderzenie w organizację. Schultze tak charakteryzował POW: „W tym czasie jednakże poczęła się POW rozwijać stale w dokładnie i mocno zorganizowane, tajne państwo w państwie. Do tego nastąpiła w maju i czerwcu (...) zupełna zmiana postawy politycznej POW wobec państw centralnych, tak, że musiano przedsięwziąć zupełne jej zgniecenie. Znaczna część ich przywódców, między innymi sam Piłsudski, zostało aresztowanych i wywiezionych. Zdekonspirowaną część urządzeń i odgałęzień POW rozwiązano. Dalsze ciągle trwające poszukiwania są w toku.

Na razie nie można przewidzieć, jak dalece postępowanie to wpłynie na zdolność życiową organizacji. Zesłanie czy też kara śmierci nie potrafiłaby zastraszyć tych ludzi, wzorowo wychowanych konspiracyjnie... POW pisemną i ustną agitacją, przy poparciu niezawisłych stronnictw lewicy, niemal zupełnie uniemożliwiła zarządzony przez władze okupacyjne werbunek ochotniczy do Legionów. Zasypano (w słowie i piśmie) ludność miast i wsi ideami politycznymi: zupełna niepodległość Rzeczypospolitej Polskiej z dostępem do morza – z drugiej strony, wyzyskując zarządzenia rekwizycyjne i inne gospodarcze konieczności, za pomocą złośliwej agitacji przeciwko okupantom, przez przekręcanie prawdziwych, a rozsiewanie fałszywych wiadomości, w ten sposób nastrojono ludność, że groziło zupełne pogrzebanie autorytetu wojsk i władz niemieckich. (...)” [1].

Gdy stało się jasne, że plany Piłsudskiego odnośnie współpracy z Niemcami zawiodły, rozpoczęła się wojna między POW a niemieckim wywiadem. Organizacja znów zeszła do podziemia i wypowiedziała posłuszeństwo Radzie Stanu. Schultze nakazał masowe aresztowania w miastach i na prowincji, chcąc rozbić organizację. Po zatrzymaniu Piłsudskiego 22 lipca 1917 roku rozpoczęła się walka o przetrwanie POW. Tymczasowa Rada Stanu starała się powściągnąć niemieckie represje, protestując u gubernatora Beselera, ten jednak stwierdził, że są one konieczne ze względów wojskowych. Nie miał bowiem zamiaru pozwolić na istnienie niekontrolowanej, niezależnej organizacji na zapleczu frontu. Komenda naczelna pod kierownictwem płk. Edwarda Rydza-Śmigłego zakonspirowała się w Krakowie. Podstawowym zadaniem było teraz utrzymanie organizacji, która straciła ponad połowę stanu. W sierpniu 1917 r. liczyła zaledwie 6 tys. członków.

Po traktacie brzeskim z 1918 r. sytuacja zaczynała się zaostrzać również w Galicji. Austriacy rozwiązali Towarzystwo Opieki nad Rodzinami Legionistów uznane za przykrywkę dla POW. W Warszawie organizacja przystąpiła do ofensywy. Jesienią powołano Wydział Wywiadu i Działań Czynnych na czele z Marianem Kościałkowskim. Zreorganizowano oddziały lotne i sieć łączności. Szef sztabu komendy naczelnej Ignacy Boerner rozbudowywał sieć biur wywiadowczych w Królestwie i za granicą. POW zwalczała niemieckich konfidentów, obserwowała ruchy wojsk, infiltrowała milicję miejską i wiejską w obu okupacjach.

Wkrótce powstał dokładny szkic sytuacyjny Krakowa z danymi na temat liczebności, składu narodowościowego i rozmieszczenia oddziałów austriackich, koszar, biur wojskowych, składów amunicji i fortów. Peowiaczki pracowały w biurach wojskowych i dyrekcji kolei, gdzie zdobywały cenne informacje. Walka wywiadów nabierała rozpędu, agenci austriackiego Kundschaftstelle i członkowie POW śledzili się nawzajem. Rosła liczba aresztowań, np. 1 lipca 1918 roku w Krakowie zatrzymano 27 członków POW pod zarzutem zdrady stanu i szpiegostwa.

[wyimek]REKRUT NA ROZKAZ Wyszedł rozkaz Beselera, wyszedł rozkaz Kuka: Polska dawać ma rekruta – drajzig marek sztuka - Początek popularnej piosenki peowiackiej dotyczącej poboru do Wehrmachtu[/wyimek]

[srodtytul]We Lwowie i w Kijowie[/srodtytul]

Powstały w 1917 r. lwowski okręg POW pod komendą Juliana Stachiewicza również rozpracowywał siły austriackie na swoim terenie. Tamtejszy oddział żeński dobrze opracował raport na temat przygotowań Ukraińców do zajęcia miasta, który został zlekceważony przez centralę wywiadu, co odbiło się później podczas walk o Lwów w listopadzie 1918 roku. POW miała swoich agentów w organizacjach ukraińskich, na kolei i w żandarmerii.

W marcu 1918 roku po zajęciu Kijowa przez wojska niemieckie i austriackie zaktywizowała się Komenda Naczelna nr 3. Również tam ogromne zasługi oddał oddział wywiadowczy żeński pod kierunkiem Wiktorii Kamionkówny. Wydostawano z niewoli i ułatwiano ucieczkę legionistom, jeńcom i poddanym rosyjskim, ratowano żołnierzy z likwidowanych polskich korpusów, zajmowano się też wysyłaniem wojskowych Polaków na Kubań i do Murmańska. II Korpusowi Polskiemu gen. Józefa Hallera wiadomości dostarczała komórka POW z Białej Cerkwi. Celem Rydza-Śmigłego było podporządkowanie Hallera POW, dlatego w sztabie II Korpusu działali peowiacy. Polscy oficerowie w służbie austriackiej pracujący w łączności oraz polscy kolejarze stworzyli w 1918 roku sieć komunikacji między Warszawą a Kijowem.

[srodtytul]Próby pozyskania bolszewików[/srodtytul]

Organizacja miała rozległe plany działania na terenie Rosji, potrzebne na to środki finansowe starała się pozyskiwać od państw ententy, za pośrednictwem Komitetu Narodowego Polskiego. Komenda Naczelna zdobywała też pieniądze drogą napadów na okupacyjne instytucje finansowe i transporty pieniężne. 12 października 1918 r. obrabowano pociąg pod Bąkowcem, gdzie zdobyto 1,8 mln koron. W lutym 1918 r. wyruszyli do Rosji z misją Tadeusz Hołówko i Przemysław Bartel de Weydenthal. Mieli doprowadzić do zjednoczenia polskich środowisk politycznych w walce z Niemcami i rozbudować POW. Bogusław Miedziński, mianowany szefem Komendy Naczelnej nr 3 na Ukrainę i Rosję, miał się zorientować w zamiarach rosyjskich rewolucjonistów wobec Polski i wysondować możliwości sojuszu z bolszewikami przeciw Niemcom. Hołówko zaś ruszył do Moskwy, gdzie chciał pozyskać bolszewików dla sprawy odbudowy polskiej armii. Leopold Lis-Kula i Tadeusz Schaetzel szukali kontaktu z polskimi oddziałami na Ukrainie. Leopold Lis-Kula stworzył prężną komórkę POW w I Korpusie gen. Dowbora-Muśnickiego.

Najważniejszy był jednak Haller, dlatego Rydz-Śmigły wysłał do niego jeszcze – oprócz Miedzińskiego – Bolesława Wieniawę-Długoszowskiego, który wcześniej na jego rozkaz zdezerterował z armii austriackiej. Po klęsce II Korpusu pod Kaniowem Wieniawa incognito towarzyszył Hallerowi. W Moskwie 21 czerwca 1918 roku za pośrednictwem Borysa Sawinkowa spotkał się z szefem francuskiej służby wywiadowczej w Rosji gen. Lavergne. Ustalono wówczas, że Francuzi będą dostarczać broń i materiały wybuchowe do Polski. Wieniawa został aresztowany przez bolszewików i więziony na Łubiance, skąd wypuszczono go dzięki wstawiennictwu wpływowych osób.

Rozbudowa siatki konspiracyjnej w Rosji zakończyła się w drugiej połowie 1918 roku. Komendy okręgowe istniały w Kijowie, Odessie, Płoskirowie, Żytomierzu, Winnicy, Równem, Mińsku, Moskwie i Charkowie. Oprócz nich – placówki na obszarach kozackich nad Donem i na Kaukazie. POW ograniczała się do wywiadu i samoobrony, niekiedy przypisując sobie także akcje sabotażowe miejscowych partyzantów – ważne było wywarcie wrażenia na przedstawicielach ententy.

W czerwcu 1918 r. Konwent A uchwalił rozpoczęcie otwartej wojny z państwami centralnymi, co oznaczało organizację powstania.

[srodtytul]Wojna wywiadów[/srodtytul]

W odpowiedzi na niemieckie próby infiltracji szeregów organizacji stworzono kolejny wewnętrznie zakonspirowany pion, tzw. organizację ścisłą. Służba Bezpieczeństwa POW wyłapywała prowokatorów i inwigilowała tajną policję. Pod koniec 1917 r. rozpoczęła zamachy na prowokatorów i agentów. W akcjach tych wyróżniło się doświadczone w działalności terrorystycznej Pogotowie Bojowe PPS. Największym sukcesem było zastrzelenie 1 października 1918 roku komisarza Feldpolizei Ericha Schultzego przed jego warszawskim mieszkaniem na ul. Smolnej. Zamachu dokonał bojowiec PPS Antoni Purtal. Prezydent niemieckiej policji w Warszawie Ernst von Glasenapp wyznaczył 10 tys. marek nagrody za pomoc w ujęciu zamachowców. Celem był także gubernator Beseler, jednak nigdy nie rozstawał się z obstawą.

W drugiej połowie 1918 r. POW stworzyła pod okupacją prawdziwe państwo podziemne dysponujące skutecznym kontrwywiadem, siłami zbrojnymi, kontaktami na kolei, w stacjach telegraficznych i świetnie zorganizowaną pocztą. Wobec tego systemu wywiady państw centralnych były coraz bardziej bezradne. Nie zapominano o uwięzionym Piłsudskim, nad którego uwolnieniem usilnie pracował Julian Stachiewicz, wysłany w przebraniu niemieckiego oficera do Berlina i Magdeburga. Przygotowano kryjówki mające służyć Komendantowi po uwolnieniu, opracowano też szlak ucieczki do Szwajcarii.

POW wykorzystywała siłę prasy, zamieszczając na łamach dzienników artykuły szkalujące jej przeciwników, wywiady państw centralnych czy Polnische Wehrmacht i rywali z endecji. Powstanie wyobrażano sobie jako wielką akcję dywersyjną w momencie załamania się obu okupantów, przy czym operacja miała się rozpocząć w generalnym gubernatorstwie lubelskim jako łatwiejszym do opanowania. Tutaj planowano zainstalować polskie władze i zdezorganizować opór, a dopiero potem wkroczyć na teren okupacji niemieckiej. Ignorowano olbrzymią dysproporcję sił i brak broni, łudząc się obietnicami pomocy ententy. W rzeczywistości tylko samolikwidacja okupacji mogła zapewnić sukces powstaniu.

[wyimek]BEZPIECZNE PAŃSTWO

Twierdziłem zawsze, że wobec absurdalności swego założenia takie tajne państwo dla nikogo nie jest niebezpiecznym - Józef Piłsudski w odpowiedzi na oskarżenia o tworzenie podziemnego państwa.[/wyimek]

[srodtytul]W przeddzień niepodległości[/srodtytul]

Wieści o klęskach wojennych państw centralnych zelektryzowały POW, która w październiku 1918 roku rozpoczęła akcję ulotkową, szerząc w niemieckojęzycznych broszurach nastroje kapitulanckie wśród Niemców. W demoralizowaniu niemieckiego garnizonu w Warszawie dużą rolę odegrali Polacy służący w armii niemieckiej, kierowani przez Józefa Jęczkowiaka, który stworzył konspiracyjną organizację skupiającą 800 ludzi. W nocy z 17 na 18 października 1918 roku na wielu obszarach okupacji niemieckiej przecięto wszystkie połączenia telefoniczne i telegraficzne.

Z kolei zakonspirowany oddział żołnierzy polskich w armii austriackiej zorganizowany przez por. Antoniego Stawarza odegrał decydującą rolę w opanowaniu Krakowa. Jego 400 ludzi zniszczyło połączenia między Krakowem a resztą Galicji, rozgłaszając fałszywą informację o rządzie polskim, który rzekomo powstał w mieście. Żandarmeria, policja i wojsko austriackie, pozbawione kontaktu ze sobą, nie były w stanie stawić zdecydowanego oporu. Zniszczenie połączeń telefonicznych okazało się śmiertelnym ciosem dla systemu kontroli nad Galicją. Pracujący dla POW telegrafiści natychmiast przechwytywali informacje austriackie, dzięki czemu powstańcy uprzedzali działania władz i armii.

Warszawa wiedziała o sytuacji w Galicji dzięki świetnie działającej sieci kurierów. Gubernator Beseler, likwidując zarząd cywilny, zamierzał oddać władzę Radzie Regencyjnej, lecz łączność, koleje i ważne drogi komunikacyjne miały pozostać pod kontrolą armii niemieckiej.

10 listopada z Magdeburga do Warszawy powrócił Piłsudski. Nad ranem następnego dnia POW zajęła najważniejsze obiekty w Warszawie. Kluczowe było opanowanie po krótkiej walce Prezydium Policji w ratuszu, gdzie ujęto wielu oficerów tajnej policji, łącznie z Ernstem von Glasenappem. POW szybko przejmowała kontrolę nad pozostałymi miastami okupacji niemieckiej.

Niemieccy żołnierze, żandarmi i policjanci byli rozbrajani, a cywilne urzędy przejmowane. Nieprzygotowanie i brak rozpoznania niemieckiego garnizonu w Międzyrzecu przez pobliski oddział POW doprowadziły do porażki. Wskutek niemieckiej akcji odwetowej w Międzyrzecu 16 – 18 listopada zginęło 50 mieszkańców miasta. Piłsudskiemu udało się zapobiec kolejnym takim wydarzeniom dzięki umowom z radami żołnierskimi oraz skierowaniu Armii Wschodniej z Ukrainy i Białorusi do Niemiec przez Prusy Wschodnie.

Do powstania nie doszło, akcję zbrojną ograniczono do minimum, popularność Piłsudskiego pozwoliła na szybkie zniesienie okupacji, na które polska akcja wywarła tylko niewielki wpływ – decydujące były polityczne uzgodnienia z niemieckim dowództwem. POW była fundamentem sił zbrojnych odradzającej się Polski w listopadzie 1918 roku. Szybko jednak jej odrębność od formującej się regularnej armii stała się zarzewiem konfliktów. Przeciwnicy Piłsudskiego oskarżali go wręcz o utrzymywanie prywatnego wojska. Z tego powodu Piłsudski rękoma zaufanego współpracownika, dowódcy warszawskiego Okręgu Generalnego Wojska Polskiego Kazimierza Sosnkowskiego na początku grudnia wcielił POW do wojska. 13 grudnia na placu Saskim nowe oddziały WP złożone z byłych peowiaków złożyły uroczyste ślubowanie. Koniec organizacji wbrew obawom nastąpił bez poważniejszych trudności, oddziały wojska polskiego nabrały zaś specyficznego „peowiackiego” kolorytu.

Po odzyskaniu niepodległości historia POW obok dziejów Legionów stała się fundamentem mitu założycielskiego państwa polskiego. Wzrost zainteresowania POW nastąpił pod koniec lat 20., gdy wydano wiele publikacji gloryfikujących jej działalność, zaktywizował się również Związek Peowiaków. Ciekawe jednak, że sami współorganizatorzy POW starali się odbrązowić mit. Adam Koc w „Szkicach i wspomnieniach” poświęconych historii organizacji pisał, że dopiero teraz można napisać prawdę o niej, zwłaszcza że jest mnóstwo nieścisłości.

[i]Paweł Brudek, dr nauk humanistycznych, pracownik Muzeum Powstania Warszawskiego[/i]