Piłsudski – patriota stworzony przez rodzinę i... zaborcę

Pod aktem polsko-litewskiej unii horodelskiej z 1413 roku znajduje się podpis Gineta, protoplasty rodu Piłsudskich. W kolejnych stuleciach Piłsudscy łączą się m.in. z rodem Billewiczów, a na Litwie piastują urzędy ziemskie, walczą u boku Radziwiłłów.

Józef Piłsudski urodzony 5 grudnia 1867 roku w Zułowie od małego wychowywany był w atmosferze patriotycznej, a zwłaszcza w kulcie powstania styczniowego.

Wspominał: „Nie zaznałem długo żadnej troski o materialne rzeczy i otoczony byłem w dzieciństwie pewnym komfortem. A że rodzeństwo moje było liczne i rodzice względem nas byli łagodni i serdeczni, mógłbym nazwać swe dzieciństwo sielskim, anielskim. Mógłbym, gdyby nie zgrzyt jeden, który sępił czoło ojca, wyciskał łzę z oczu matki i głęboko wrażał się w mózgi dziecinne. Tym zgrzytem było świeże wspomnienie o klęsce narodowej 1863 roku”. Młodemu Ziukowi podtykano starannie dobraną literaturę – dzieje Greków i Rzymian, czyny Napoleona, polskich wieszczów. Idąc do gimnazjum, był już ukształtowany politycznie.

Szkolnictwo na Litwie pod koniec XIX wieku było całkowicie zrusyfikowane; jeszcze bardziej niż w Kongresówce. Pedagodzy starali się, aby „polskie matki śpiewały dzieciom kołysanki po rosyjsku”. Zetknięcie z rzeczywistością szkolną było dla małego Ziuka brutalne: „Wołowej skóry nie starczyłoby na opisanie bezustannych, poniżających zaczepek ze strony nauczycieli, hańbienia wszystkiego, com się przyzwyczaił szanować i kochać”.

W 1887 roku Piłsudski został przypadkowo wmieszany w zamach na cara Aleksandra II. Pięcioletnie zesłanie na Sybir wzmocniło jego antyrosyjską postawę – w czasie buntu więźniów strażnik kolbą wybił mu przednie zęby. Więzienne realia kształtują charakter. Wyrabiają nawyki konspiracyjne, odwagę i szorstkość. Stawiają czyn ponad myślą. „Oj, rabiny, rabiny” – będzie potem łajał przyjaciół za dysputy teoretyczne. Późniejsza konspiracja, kolejna odsiadka w Cytadeli, napady na konwoje jeszcze pogłębią to nastawienie. „Te mazgajstwa i krzyżowanie się dokuczało mi, gdym na to u naszych inteligentów patrzył – takie to słabe i beznadziejne!”.

Dmowski – upór, opór i praca w pocie czoła

Dmowscy również pochodzili ze szlachty, tyle że drobnej, podlasko-mazowieckiej. Pod koniec XIX wieku był to już ród zdeklasowany, drobnomieszczański. Ojciec Dmowskiego miał warsztat kamieniarski na Kamionku pod Warszawą. Ksawery Pruszyński pisał potem: „Kamieniarstwo dało Dmowskiemu olbrzymi zasób pracowitości, upór Mazurów, ludzi z przedmieść. Jest w nim coś z kalkulatora, człowieka który wylicza”. Wychowanie urodzonego 9 sierpnia 1864 roku Romana było surowe. Walenty Dmowski o ocenach syna: „Już nie jesteś dzieckiem, los twój zależy od ciebie. Jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz. Od dziś nie będę cię już bił. Sam myśl o sobie”. Matka tak zaś miała zareagować na wypadek brata Romana: „jeżeli ma być kaleką i ciężarem komuś, to lepiej żeby umarł”. Tu nie było sielsko-anielsko. Roman Dmowski, wchodząc w dorosłe życie, był twardy i samodzielny – również ekonomicznie. Własność prywatna to dla niego świętość. Nic dziwnego, że z pogardą patrzył na socjalizm.

Młody Dmowski początkowo zajął stanowisko antyrosyjskie i niepodległościowe. Oto jego wierszyk z lat 80. XIX wieku: „Całuj rękę co tym batem bije/Miłuj bliźniego swego donosząc na niego/Jeśli byś nie donosił, biada będzie z tego/To za to ci powiedzą, żeś błagonadiożny!”. Dmowski, angażując się w działalność w Lidze Polskiej i organizacji Zet, organizował obchody patriotyczne, manifestacje z okazji 100. rocznicy uchwalenia konstytucji, kolportował zakazane wydawnictwa. Wylądował za to na pół roku w Cytadeli, o kilka lat mijając się z Piłsudskim. W okresie gimnazjum na wniosek Dmowskiego z jednej z organizacji niepodległościowych wylatuje kilku socjalistów. Swojemu przyjacielowi zarzucał z kolei „zezowanie do Żydów”. A zatem: kultywowanie tradycji i dumy narodowej, choćby wbrew prawu – tak; wieloetniczny bunt społeczny – nie.

Dmowski od młodości lubił iść pod prąd i nie liczyć się z opinią najbliższego otoczenia. Do Reymonta pisał tak: „Miałem wstręt do wchodzenia w tak zwane towarzystwo. Obaj weszliśmy w życie sami i poniekąd sami w nim sterczymy (pomimo pozorów robiących ze mnie rodzaj przedstawiciela jednomyślnej grupy)”. Z takim nastawieniem łatwo dokonać nawet najbardziej karkołomnych zwrotów w polityce.

 

 

Piłsudski – „Konrad Wallenrod polskiego socjalizmu”

Tak trafnie określił przyszłego Naczelnika Stanisław Cat-Mackiewicz. Dla młodego Piłsudskiego socjalizm jest atrakcyjny, gdyż stawia na bunt, sprzeciw wobec wymuszonej czołobitności i poniżania przez władzę. Chcesz bić Moskala – zostań socjalistą. Ziemiaństwo sparaliżowała klęska styczniowa, chłopi byli bierni. „Otwarcie wyznaję, iż była to moda, która ogarnęła umysły młodzieży rewolucyjnie czy tylko opozycyjnie usposobionej”.

Po powrocie z Syberii w 1892 roku Piłsudski szybko znalazł się w kierownictwie Polskiej Partii Socjalistycznej. Odpowiadał za druk i kolportaż nielegalnego czasopisma „Robotnik”. Postawił sobie za cel, aby polski robotnik myślał przede wszystkim o walce o niepodległość. Nie o „kumulacji kapitału” i „dyktaturze proletariatu”. W artykułach towarzysza Wiktora więcej tematyki historycznej, piętnowania rusyfikacji i prześladowań księży niż odwołań do Marksa. To nastawienie nie uszło uwagi działaczy nastawionych internacjonalistycznie. Doszło do pierwszych scysji: „Z wynurzeń pana Piłsudskiego wychodzi na wierzch szowinizm, nienawiść do wszystkiego co rosyjskie”. „Temu mówcy nie klaskać” – taka karteczka krąży na zjeździe we Lwowie w 1906 roku w czasie przemówienia Piłsudskiego.

Sprawdzian dla pomysłów Piłsudskiego to rok 1905. Imperium chwieje się w posadach, a manifestacje ogarniają także Kongresówkę i Kresy. Organizacja Bojowa PPS zaczęła jednak działać na wzór akcji powstańczych, atakując więzienia, posterunki i konwoje. Nie razem z socjalistami rosyjskimi, ale obok nich. Za to chętnie współpracowała z rewolucjonistami gruzińskimi, łotewskimi czy litewskimi.

Większość pepeesowców skręca jednak na lewo. „W dzisiejszej rewolucji walki o zdobycie niepodległości nie prowadzi się” – tak brzmi ich konkluzja. Gorzej, że na ulicach, wśród robotników rozlegają się hasła „precz z białą gęsią!”, „precz z Polską!”, a rewolucja często przeradza się w zwykły bandytyzm. W takich warunkach musiało dojść do rozłamu. W 1906 roku istniały już dwa PPS. Niepodległościowcy z Piłsudskim na czele tworzą Frakcję Rewolucyjną. Rewolucja nie obaliła caratu, w Polsce nie przerodziła się w powstanie. Spora część robotników zwróciła się wkrótce jednak za Piłsudskim ku ideom niepodległościowym.

W 1908 roku przed akcją bojową w Bezdanach Piłsudski pisał do Feliksa Perla: „Walczę i umrę jedynie dlatego, że w wychodku, jakim jest nasze życie, żyć nie mogę. Niech inni się bawią w hodowanie kwiatów, socjalizmu czy polskości w wychodkowej atmosferze – ja nie mogę! Nie rozpacz, nie poświęcenie mną kieruje, ale chęć zwyciężenia i przygotowania zwycięstwa”. Dmowski mówi o nim w 1903 roku: „P. Piłsudski w głębi ducha socjalistą nie jest. Pozostał on zawsze dzielnym chłopcem, synem swej matki-patriotki, marzącej o wyzwoleniu ojczyzny”.

Dmowski – nowoczesny Polak

Na przełomie stuleci Dmowski sformułował doktrynę wszechpolskiego nacjonalizmu. Najwyższe dobro – naród – jest wspólnotą etniczną, a nie obywatelską, jak to było za czasów Rzeczypospolitej szlacheckiej. Ponieważ jednak wspólnota ta jest w dużej części bierna (chłopi), to należy przede wszystkim wzmacniać świadomość polityczną, umiejętności organizowania się, gospodarowania. Sytuacja, w której naród jest rozbity między trzy państwa, jest według Dmowskiego gorsza od samej niewoli. Niepodległość tak – ale dopiero w momencie sukcesu akcji uświadamiającej, gdy Polacy znajdą się w granicach jednego państwa, choćby i obcego. Niepodległość jest więc celem drugorzędnym i – co ważne – na razie ukrytym w obawie przed zgubną dla sprawy kontrakcją zaborców.

Socjalizm, jako ideologia antagonizująca klasy, był dla Dmowskiego nie do przyjęcia. Zamiast tego proponował solidaryzm narodowy: „Poczucie swej godności, które zabrania człowiekowi kraść lub żebrać, nie pozwala również korzystać z dóbr narodowych, nie dokładając nic od siebie, nie pracując nad ich pomnożeniem”. Rolę burżuazji zaś widział tak: „Nikt nie może mnie posądzić o to, bym chciał odsunąć od władzy te sfery społeczne, z których czerpie siłę obóz konserwatywny”. Wrogiem tych idei są Żydzi i masoneria niedający się wpisać w przyjęty przez Dmowskiego czytelny podział etniczny.

Po uroczystościach odsłonięcia pomnika Mickiewicza tak tłumaczył potrzebę rezygnacji z otwartej walki zbrojnej: „Gdybyście zobaczyli tych 400 delegatów chłopskich, gdybyście usłyszeli ich przemawiających na tajnych zgromadzeniach wigilijnych, wtedy byście przyznali, że rezultat w tym względzie otrzymywany wiele błędów może odkupić”.

Nic dziwnego, że Dmowski i jego zwolennicy stali się zajadłymi przeciwnikami akcji zbrojnych podczas rewolucji 1905 roku. „Socjały mszczą się na własnym społeczeństwie, niszczą je strajkami, mordują burżuazyjnych fabrykantów”. Przeciwnikiem endeków byli zatem zarówno internacjonaliści, jak i niepodległościowcy.

Działalność Dmowskiego zaczęła w końcu przynosić owoce. Car Mikołaj II w 1905 roku zezwolił na wielki zjazd ludowy w Warszawie. Narodowcy stali się atrakcyjną siłą przeciw socjalistom, mimo że na zjeździe padają słowa o autonomii, potrzebie spolonizowania urzędów i obronie wiary katolickiej.

 

 

Piłsudski – „rozbić Imperium!”

Według Piłsudskiego to Rosja jest największym wrogiem polskości. Trzeba robić wszystko, by ją osłabić. W 1904 roku wybuchła wojna rosyjsko-japońska. Piłsudski wyjeżdża do Tokio: chce namówić sztab japoński do wsparcia bojowców i podniesienia sprawy polskiej na forum międzynarodowym. „Siła Polski i jej znaczenie wśród części składowych państwa rosyjskiego daje nam śmiałość stawiania sobie celu politycznego, rozbicia państwa rosyjskiego na główne części składowe i usamodzielnienia krajów wcielonych przemocą w skład imperium” – pisze w memorandum do japońskiego rządu. Został przyjęty ze zrozumieniem, cała pomoc jednak skończyła się na 20 tys. funtów grantu dla PPS. Sojusz z Tokio był zbyt egzotyczny, by mógł się udać. Zwłaszcza że w tym samym czasie w stolicy Japonii przebywał Dmowski, który namawiał sztab japoński do niewspierania powstania w Polsce.

Spodziewając się wojny, w 1908 roku Piłsudski postanowił przenieść się do Galicji. Tutaj wolno organizować grupy paramilitarne – aby tylko z szacunkiem dla poczciwego cesarza Franciszka Józefa. Wywiad austriacki wiedział o Piłsudskim i jego celach. Dla niego samego Austria była zaś kolejnym narzędziem do uzyskania niepodległości. To nic, że trzymała z innym tradycyjnym wrogiem Polski – potężnymi Niemcami, ważne, że była wroga Rosji i dawała swobody Polakom. Jako jedyna też spośród zaborców była katolicka, co nie miało w zasadzie znaczenia dla samego Piłsudskiego, ale było istotne dla ewentualnego poparcia ludności.

Wybuch wojny spełnia marzenia Piłsudskiego. 6 sierpnia 1914 roku przemawiał do Kompanii Kadrowej: „Patrzę na was jako na kadry, z których rozwinąć ma się przyszła armia polska”. Kadrówka miała wywołać powstanie w Kongresówce. Nie udało się, ale z Kompanii Kadrowej narodziły się Legiony Polskie, które szybko udowodniły swoją wartość m.in. pod Kostiuchnówką. Piłsudski chciał to spożytkować, naciskając na Austrię i Niemcy, by zezwoliły na rozbudowę polskiej siły zbrojnej i odnowienie państwowości polskiej. Zrażony powściągliwością monarchów państw centralnych złożył dymisję, a w 1917 roku po odmowie wraz z większością legionistów złożenia przysięgi na wierność sojusznikom został internowany w Magdeburgu. Można to uznać za klęskę polityczną, ale wśród Polaków zaczęła rodzić się legenda Komendanta. To w dużej mierze rezultat szacunku, jakim Piłsudski cieszył się wśród szeregowych legionistów. W momencie odrodzenia państwa, wypuszczeni z internowania żołnierze będą stanowili pierwsze i jednocześnie doświadczone wojsko.

Dmowski – „Niemcy to największe zło!”

Dmowski nie był rusofilem. Wszak „Polak powinien wyglądać »po europejsku«. Ubierać się porządnie, nosić czystą koszulę, kołnierzyk, krawat i mankiety, a nie paradować w nocnej koszuli, jak to czynili Moskale”. Przed I wojną światową dużo podróżował, zachwycała go sprawność ustroju Anglii, imponował cywilizacyjny skok Japonii. Kultura polska była kulturą zachodnią.

Imponowała też Dmowskiemu siła Niemiec. Paradoksalnie, był to główny powód, dla którego związał się z carską Rosją. Stanowiła ona w jego przekonaniu najmniejsze zagrożenie dla polskości. Ewentualne wystąpienie przeciw Rosji mogło tylko pogorszyć położenie Polaków. W Tokio tak odpierał argumenty Piłsudskiego o potrzebie japońsko-polskiej akcji zbrojnej: „Próby w tym kierunku bardzo by drogo Polskę kosztowały, a Japonii nic nie przyniosły. Po każdym stłumionym powstaniu Polacy zupełnie z sił opadają”.

W 1907 roku już jako poseł do rosyjskiej Dumy poszedł jeszcze dalej: „Naród rosyjski, zaspokajając żądania narodu polskiego, pozyska w nim życzliwego współpracownika na gruncie jednego państwa. Polityka silnych, świadomych swego celu narodów polega na tym, że akcji swej nadają wyraz praktyczny, zawierając nawet sojusze z tymi, których za swoich największych wrogów uważają”. Zgodnie z tym programem Dmowski zwalcza wszelkie przejawy niezadowolenia i próby manifestacji niepodległościowych w Kongresówce, co dziwi nawet jego zagorzałych zwolenników. Nie opłaci mu się ta lojalność. Na żądania autonomii Petersburg kilkukrotnie odpowiadał: niet. Spadek popularności wśród Polaków Dmowski niwelował częściowo udanym rozbudzaniem nastrojów antysemickich.

Dopiero w 1914 roku Mikołaj II dostrzega znaczenie sprawy polskiej. Wydaje odezwy zachęcające do lojalności, z mglistymi obietnicami. Nie stanowią one oczekiwanego przełomu, Dmowski jednak osiągnął w końcu swój cel – o Polsce zaczyna mówić się nie tylko w Rosji, ale i na Zachodzie. Wiara w zwycięstwo Anglii i Francji była drugim powodem, dla którego Dmowski stanął po stronie ich sojusznika – Rosji.

W 1915 roku Dmowski znalazł się w Londynie. Powołując Komitet Narodowy Polski, przygotowuje się do batalii swojego życia – konferencji w Wersalu. Znają go już wtedy politycy angielscy, włoscy i francuscy.

 

 

Piłsudski – dziwny polski dyktator

Listopad 1918 roku to apogeum popularności Piłsudskiego. Powstające właśnie w niepodległej Polsce ośrodki władzy same oddają się do jego dyspozycji. Lewica cały czas uznaje go za swojego. Prawica, łącznie z endekami, wie, że jego lewicowość jest powierzchowna. Piłsudski może łatwo obwołać się dyktatorem. On jednak w lutym 1919 roku zwołuje Sejm. Szczerze wierzy w demokrację. Jako Naczelnik Państwa przestrzega niepisanego kompromisu. Rząd zajmuje się sprawami wewnętrznymi i reformami, Naczelnik wojną i polityką zagraniczną.

Jaka była jego wizja polityki wewnętrznej i gospodarki? Najdobitniej pokazuje to słynna wypowiedź: „Długo jechaliśmy wspólnym tramwajem socjalistycznym. Ja wysiadłem na przystanku niepodległość”, po czym wylewa kubeł zimnej wody: „a teraz przejdźmy z »towarzyszu« na »pan«”. Tuż po zamachu majowym zjedna sobie środowiska prawicowe zjazdem w Nieświeżu, w pałacu Radziwiłłów.

Piłsudski zgadzał się z potrzebą reformy rolnej, wiedział, co to dyscyplina budżetowa, złośliwi jednak twierdzą, że nie miał żadnych poglądów gospodarczo-społecznych. „Chwilowo musi pozostać tak, jak jest. To, co najważniejsze, to moralność życia publicznego”. „Dajcie mi spokój z doktrynami! Nienawidzę tego słowa! To straszna rzecz. Całe życie walczyłem z doktrynami!” Piłsudski miał inne sposoby – moralność i służbę państwu, bez względu na pochodzenie narodowe czy społeczne.

Wyidealizowany, naiwny obraz niepodległej Polski bez kłótni i afer, przyzwyczajenia rewolucyjne i wojskowe do szybkości działania i podejmowania decyzji Piłsudski musiał skonfrontować z rzeczywistością demokracji. Dramatycznie przeżył endecką nagonkę na Gabriela Narutowicza i zamordowanie pierwszego prezydenta Rzeczypospolitej. Bolesny był konflikt z rządem o kontrolę nad wojskiem i odbieranie mu zasług w wywalczeniu niepodległości.

Po zamachu majowym wbrew oczekiwaniom nie przejął bezpośrednio steru władzy, zadowalając się kierowaniem wojskiem. „Zobaczę, czy Polską można rządzić bez bata”. Ta wypowiedź, pozostawienie opozycji w Sejmie, większości swobód obywatelskich i kulturowych, instytucji demokratycznych, a także osobista skromność Marszałka stawiają polską wersję autorytaryzmu w niecodziennym świetle.

Nowa Polska Piłsudskiego miała być odbiciem idei jagiellońskiej, gdzie różne grupy etniczne, powoli i dobrowolnie się polonizujące, identyfikują się z państwem. Pokój ryski zniweczył tę wizję. Polonizacja Białorusinów i Ukraińców pozostałych w granicach Rzeczypospolitej przybierała niekiedy cechy klasyczne, bliskie przekonaniom Dmowskiego. W 1930 roku po aktach terroru ze strony OUN rząd sanacyjny przystąpił do pacyfikacji. Jedynie na Wołyniu wojewoda Henryk Józewski (Józefski), były członek POW, w zgodzie z Piłsudskim prowadził własną politykę obłaskawienia Ukraińców poprzez działalność społeczną, oddzielając ich „kordonem sokalskim” od bardziej nacjonalistycznej Galicji Wschodniej.

Dmowski – naród nade wszystko

Roman Dmowski powrócił do kraju w 1920 roku. Jego brak aktywności politycznej zaskakiwał zwolenników. Wybrany w 1919 roku na posła rzadko pojawiał się w sejmie, jedynie przez kilka tygodni kierował MSZ w rządzie Witosa. Oto jak w 1920 roku argumentował swoją bierność: „Gdybyśmy rząd stworzyli, bylibyśmy Polskę porządnie zarżnęli. Żydzi wszyscy murem przeciw nam by stanęli. Jesteśmy znienawidzeni przez wszystkie żywioły rewolucyjne, które przeciw nam zacieklejszą prowadziłyby walkę niż przeciw rządom istniejącym pod Piłsudskim”. W 1922 roku jeden z jego współpracowników napisał wręcz: „Odniosłem wrażenie, że to człowiek skończony, którego nic poza wygodą życia nie obchodzi”.

Było to rozumowanie błędne. Dmowskiego po prostu przestała interesować demokracja. Ministrów rządu Witosa nazywał tchórzami, gdyż obawiali się wprowadzenia stanu wojennego i sądów doraźnych w czasie zamieszek w Małopolsce. Endeków w sejmie zaczął uważać za zbyt liberalnych. W podpoznańskiej willi kreuje program Obozu Wielkiej Polski.

Podstawę OWP stanowiła „hierarchia, dyscyplina i odpowiedzialność osobista kierowników”. W programie nie ma miejsca na indywidualizm: „Jednostka zrośnięta przez pokolenia ze swoim narodem w pewnej szerokiej sferze czynów nie ma wolnej woli, ale musi być posłuszna woli zbiorowej narodu, wszystkich jego pokoleń, wyrażających się w odziedziczonych instynktach”. Rządy w państwie mają należeć do „Oligarchii Narodu”: „Przyszłość narodów europejskich zależy nie tylko od tego, czy będą one w stanie wytworzyć silną oligarchię, ale także czy będą umiały ją zabezpieczyć od rychłego zwyrodnienia”.

Dmowski, choć był niepraktykującym katolikiem i znanym miłośnikiem uciech cielesnych, głosił: „Prawa państwowe gwarantują wszystkim wyznaniom swobodę, ale religią panującą, której zasadami kieruje się ustawodawstwo państwa, jest religia katolicka. Kościół katolicki jest wyrazicielem strony religijnej w funkcjach państwowych”. Wciąż ważna jest dla niego walka z ekonomiczną pozycją Żydów: „Pan Roman nigdy nie kupował u Żydów i nam nie dawał kupować. Twierdził systematycznie, iż wyrugowanie Żydów z placówek handlowych musi doprowadzić do opanowania handlu przez Polaków”.

OWP, choć dla wielu atrakcyjne, nie przejęło władzy. Walkę o poparcie prawicy lepiej rozegrał Piłsudski.

 

 

Piłsudski – odbudować Polskę Jagiellonów

Idea federacji – „Międzymorza” – była sztandarowym hasłem polityki zagranicznej Józefa Piłsudskiego. Jej celem była odbudowa potęgi Jagiellonów. Polska sięgająca jedynie do Zbrucza i bagien Prypeci była za słaba. Federacja z niepodległą Ukrainą i odnowionym Wielkim Księstwem Litewskim była przedłużeniem pomysłu osłabiania Rosji poprzez jej rozbicie, ale i wzmocnieniem wobec Niemiec. Na zarzut, że niepodległa Ukraina może stać się niemiecką marionetką, Piłsudski słusznie pokazywał przykład układu w Rapallo z 1922 roku, gdzie bolszewicka Rosja i Niemcy rozpoczęły flirt stokroć bardziej niebezpieczny od ewentualnego związku niemiecko-ukraińskiego.

Realizacja pomysłu wyglądała zrazu pomyślnie. Dogadano się z Petlurą, wyrzucono bolszewików z Kijowa. Bitwy warszawska i niemeńska, choć zwycięskie, nie przekonały jednak Sejmu do kontynuacji wyprawy na wschód. Pokój w Rydze, negocjowany nie przez Piłsudskiego, lecz przez przedstawicieli endeckiego rządu, przekreślił federację. „Ja was, panowie, bardzo przepraszam” – musiał potem powiedzieć Piłsudski do ukraińskich oficerów pozostających w Polsce.

Polityka zagraniczna Piłsudskiego pozbawiona była francuskiego fetyszu charakteryzującego endeków. W 1933 roku Piłsudski zaproponował Francji wojnę prewencyjną z Niemcami. Rząd francuski odmówił, co rozwiało wszelkie wątpliwości odnośnie wiarygodności Francji jako sojusznika. Od tej pory naczelna zasada Marszałka mówi, że do ewentualnej wojny Polska powinna wejść ostatnia. W tym celu trzeba dogadać się zarówno z Niemcami, jak i ZSRR – stąd pakty o nieagresji z lat 1932 i 1934. Piłsudski szuka również porozumienia z resztą sąsiadów. Litwa i Czechosłowacja jednak obawiają się Polski, a Łotwa ma zupełnie inne aspiracje. Jedynie z Rumunią udaje się podpisać sensowny układ.

Dmowski – Triumf w Wersalu. Inkorporacja. Obsesje

W styczniu 1919 roku Dmowski był świetnie przygotowany do roli głównego polskiego negocjatora na konferencji paryskiej. Na posiedzenia zjawiał się wyposażony w mapy i wyliczenia. Rozmawia swobodnie po angielsku i francusku. Uwaga Dmowskiego koncentrowała się na granicy zachodniej, której ustalenie wiązało się z dużo większymi trudnościami. Głównym zamierzeniem Dmowskiego było przyłączenie do Polski Pomorza Gdańskiego, Wielkopolski, Górnego Śląska, a także Prus Wschodnich. Nawet brytyjski premier polonofob David Lloyd George, według Dmowskiego „działający jako agent Żydów”, musiał częściowo ulec sile jego argumentów. Zachodni publicyści pisali o Dmowskim, że „Polska zawdzięcza Dmowskiemu najistotniejsze korzyści uzyskane na konferencji i o największym znaczeniu na przyszłość”. „Potrafił przekonać swoich czołowych arbitrów, którzy poprzednio skłaniali się w stronę jego przeciwników”. „Był człowiekiem bystrej inteligencji, a przed takimi ludźmi trzeba się mieć na baczności”.

W kwestii granicy wschodniej znów pojawił się spór z Piłsudskim. Przeciw koncepcji federacji Dmowski wysunął program inkorporacji części ziem zaboru rosyjskiego. Zamiast Polski Jagiellonów pragnął Polski Piastów. „Federacja to jest słabość, a nie siła, zwłaszcza jak się nie ma z kim federować”. Ukrainę uważał za narzędzie w rękach niemieckich, za pomocą którego można rozsadzić Polskę. „Znaczna część Polski historycznej musi pozostać poza granicami państwa polskiego, które jednakże musi obejmować te prowincje, gdzie zachodnia (polska) cywilizacja zapuściła głębokie korzenie, gdzie odsetek jej jest bardzo znaczny lub gdzie w większości ludność jest katolicka”. Tak powstaje tzw. linia Dmowskiego obejmująca dzisiejszą Litwę, Białoruś, Wołyń i Galicję Wschodnią. Obawiający się bolszewizmu Zachód był bardziej uległy wobec polskich żądań na wschodzie, czy to federacyjnych, czy to inkorporacyjnych. Polska początkowo realizowała wersję Piłsudskiego, ostatecznie jednak w wyniku pokoju ryskiego granice przybrały kształt zgodny z poglądami narodowców.

W latach 20. i 30. Dmowski, jak większość endeków, trzyma się mocno sojuszu z Francją. Zaczyna snuć dziwne teorie międzynarodowe, polityczne, gospodarcze i społeczne. Przewiduje konflikt między rasą aryjską a Żydami. Uważa, że dla Polski groźniejsza od ZSRR jest międzynarodowa finansjera kierowana przez Żydów. Sądzi, że podstawą gospodarki w przyszłości będzie... rolnictwo. W 1920 roku wygłasza całkowicie chybione poglądy o Rosji: „Warstwy drobnych posiadaczy chłopów i mieszczan zaczynają być podstawą, na której zacznie się wznosić gmach nowej Rosji”. Jak widać i w kwestii polityki międzynarodowej nastąpił zmierzch możliwości Dmowskiego.

Działalność obu przywódców pełna jest wielkich zwycięstw i spektakularnych porażek. Największym sukcesem i zasługą Dmowskiego jest jego praca na konferencji w Wersalu oraz uświadomienie narodowościowe chłopów przed I wojną światową. Przegrał jednak z kretesem wyścig o władzę w odrodzonej Polsce. Jego rachuby międzynarodowe w okresie międzywojennym też okazały się chybione.

Piłsudski w pierwszym okresie doznał kilku porażek. Nie przejął kontroli nad całym ruchem socjalistycznym, padła koncepcja odbudowy Polski przy pomocy Austrii. Rodząca się legenda jego osoby – bojowca i legionisty – powoduje jednak, że nie musi nawet starać się o władzę. Zwycięsko rozgrywa kolejne etapy wojny o granice, a w 1920 roku zwycięża bolszewików pod Warszawą. Bliski spełnienia marzeń o wielkiej Rzeczypospolitej, rok później jednak musiał pogodzić się z programem minimum.

 

 

Piłsudski i Dmowski spotkali się kilka razy. Po raz pierwszy w 1893 roku, gdy Dmowski po zwolnieniu z Cytadeli przebywał w Wilnie. To tutaj miało dojść do walki o względy Marii Juszkiewicz, którą zdobędzie ostatecznie Piłsudski. Wielu tropicieli sensacji twierdziło potem, że to było właśnie podłożem późniejszego konfliktu. Do drugiego, najdłuższego spotkania doszło w Tokio. Przez kilka godzin politycy przedstawiali swoje racje. Każdy został przy swoim, a Dmowski spuentował: „nie będę was oczerniał, ale będę przeszkadzał”.

Przykładem współpracy ponad podziałami jest korespondencja z 1919 roku, w której Piłsudski uznaje prawo Dmowskiego do reprezentowania Polski na konferencji w Wersalu. W wolnej Polsce spotkali się dwa razy, na wiosnę i w lecie w 1920 roku. Mimo zaciekłej wojny pomiędzy obozami nigdy nie atakowali się personalnie. Dmowski jeszcze w czasie wojny załatwił nawet pracę bratu Piłsudskiego – Bronisławowi. Pewien Francuz, złorzecząc na bałagan polityczny we Francji, nie wiedząc, z kim rozmawia, oświadczył Dmowskiemu w 1929 roku: „Wy jesteście szczęśliwi, że macie u siebie Piłsudskiego”. Dmowski nie zaprotestował.

Jakub Ostromęcki, nauczyciel historii i WOS w XXXIX Liceum Ogólnokształcącym im. Lotnictwa Polskiego w Warszawie

 

 

Październik 1902 r., „Walka” nr 1

 

 

 

5 sierpnia 1915 r., Dubniaki – Stochów, Rozkaz Piłsudskiego w pierwszą rocznicę wojny

 

 

 

26 kwietniu 1920 r., Kwatera Główna, odezwa Piłsudskiego do mieszkańców Ukrainy

 

 

 

22 maja 1926 r., Warszawa, Rozkaz Piłsudskiego do wojska