Jak pisze Polskie Radio 24, na nazwiska Rudolfa Langego i Hermanna Gielowa natrafili dziennikarz Piotr Litka oraz Zdzisław Lorek, podczas badania życiorysów osób, które podczas II wojny światowej brały udział w masowym mordowaniu ludzi w hitlerowskim ośrodku zagłady w Chełmnie nad Nerem. - Gielow bezpośrednio jest związany z ośrodkiem zagłady w Chełmnie poprzez to, że służył tam w drugim etapie istnienia tego ośrodka - powiedział dziennikarz. Rudolf Lange był natomiast członkiem Einsatzgruppe A, która „zabijała ludność cywilną po wybuchu wojny niemiecko-sowieckiej w czerwcu 1941 roku”.

Czytaj także: Zbrodniarze hitlerowscy umierali długo i w męczarniach

 

 

 

Nazwiska hitlerowskich zbrodniarzy znaleziono na poznańskim cmentarzu Miłostowo, największym cmentarzu komunalnym w Poznaniu. Jak podaje Polskie Radio 24, w roku 1994 utworzono tam tzw. „kwaterę niemiecką”, w której pochowani są żołnierze Wehrmachtu, którzy polegli bądź zmarli w Poznaniu oraz w jego okolicach w trakcie II wojny światowej i po jej zakończeniu. Na ośmiu tablicach wyryto tam nazwiska półtora tysięcy żołnierzy. Jak mówi Piotr Litka, „miejsce ostatniego spoczynku pozostało nieznane”. - W ten sposób chciano jakby upamiętnić, dla ich bliskich, być może dla historii, że oni polegli w Poznaniu lub okolicach i w ten sposób chciano pozostawić ślad ich życia, niekoniecznie zgodnego z Dekalogiem i zasadami przyjętymi w cywilizowanym świecie” - dodał dziennikarz. Na tablicach znalazły się również nazwiska Langego i Gielowa. 

Piotr Litka podkreśla, że „właśnie te dwa nazwiska wystarczyły, aby stwierdzić, że strona niemiecka nie wywiązała się z pewnych zobowiązań”. Chodzi o umowę podpisaną w 2003 roku między rządami Polski i Niemiec, według której na cmentarzach żołnierzy niemieckich w Polsce nie powinny pojawiać się nazwiska zbrodniarzy niemieckich. Dziennikarz podkreślił, że w tym przypadku umowa nie została „dotrzymana i wykonana”. - Wydaje nam się, że (…) fundacja, która opiekuje się kwaterą niemiecką wykorzystała ten moment w 1994 roku, jeszcze przed podpisaniem tej umowy z 2003, umieszczając te tablice - stwierdził i dodał, że po 2003 roku tablice powinny być zmodyfikowane. W ocenie dziennikarza nazwiska zbrodniarzy powinny zniknąć z tablic.