Szczątki ppor. Feliksa Selmanowicza „Zagończyka" były zakopane na głębokości 50 cm pod chodnikiem na cmentarzu garnizonowym w Gdańsku. Obok niego leżały zwłoki legendarnej łączniczki z oddziału AK „Łupaszki" – Danuty Siedzikówny „Inki".

Identyfikacja „Zagończyka" trwała wiele miesięcy, bo materiał potrzebny do analizy DNA był zbyt słaby. Badania trzeba było ponawiać. – Nie znałam dziadka. Mój tata do końca życia szukał miejsca jego pochówku – wspomina wnuczka „Zagończyka" Barbara Budzińska.

Rodziny „Inki" i „Zagończyka" zdecydowały, że pochówek obydwu bohaterów odbędzie się razem. – Spoczną na cmentarzu garnizonowym w Gdańsku. Chcielibyśmy, aby pogrzeb odbył się 28 sierpnia w 70. rocznicę ich śmierci – powiedziała nam wnuczka „Zagończyka".

Czy w organizację tej uroczystości, która stanie się wielką manifestacją patriotyczną, zaangażuje się Instytut Pamięci Narodowej? – Złożyliśmy taką deklarację. Tyle że po zmianach w ustawie o IPN oraz likwidacji Rady Ochrony Pamięci Walki i Męczeństwa nie wiadomo, kto sfinansuje pogrzeb. To będą musieli rozstrzygnąć prawnicy – powiedział „Rzeczpospolitej" dr Łukasz Kamiński, prezes Instytutu.

Barbara Budzińska była jedną z 22 osób, które w czwartek w Kancelarii Prezydenta otrzymały noty identyfikacyjne. Po raz pierwszy uroczystość ta odbyła się bez udziału prezydenta. Andrzej Duda przebywał w Danii.

Genetycy z Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie badali zwłoki znalezione w Warszawie, w Zwięczycy koło Rzeszowa, w Tarnowie i Gdańsku oraz przy więzieniu w Białymstoku.

Naukowcy m.in. zidentyfikowali szczątki odnalezionych jesienią poprzedniego roku na podkarpackim cmentarzu trzech liderów Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość. W jednej mogile znaleźli ciała: Władysława Koby, Leopolda Rząsy oraz Michała Zygi. – Ich zwłoki były skrępowane kablem elektrycznym, zostali zabici strzałem w tył głowy. Obok Leopolda Rząsy znaleźliśmy szkaplerzyk z puklem włosów, prawdopodobnie dziecka – opisuje prof. Krzysztof Szwagrzyk, który w IPN kieruje zespołem poszukującym miejsc pochówków ofiar zbrodni komunistycznych.

– Zostali pohańbieni po śmierci, związano ich tak jak błogosławionego ks. Jerzego Popiełuszkę – opisuje prezes IPN.

Spośród ofiar stalinowskich represji znalezionych na warszawskiej Łączce tożsamość odzyskali: komandor Jerzy Staniewicz, przedwojenny dowódca ORP Ślązak i ORP Podhalanin, Bronisław Chajęcki – komendant Państwowego Korpusu Bezpieczeństwa w Warszawie, Zygmunt Jezierski „Jastrząb", dowódca oddziału Narodowych Sił Zbrojnych z okolic Mrozów, Jan Kaim z Narodowej Organizacji Wojskowej, Stanisław Konczyński „Kunda" z Narodowego Zjednoczenia Wojskowego i Stefan Skrzyszowski „Bolek".

Naukowcy rozwikłali też zagadkę grobu znalezionego na terenie aresztu śledczego w Białymstoku. W jednym dole śmierci znaleźli szczątki 24 osób. Historycy podejrzewali, że zostali oni rozstrzelani przez Niemców 5 listopada 1942 r. Był to odwet za ucieczkę z aresztu gestapo członków sztabu Okręgu AK Białystok. – Problem polegał na tym, że mieszkańcy Białegostoku w 1944 ekshumowali szczątki rozstrzelanych w tej egzekucji. Przynajmniej tak się wtedy wydawało. Ich pomnik znajduje się na cmentarzu – opisuje dr Marcin Zwolski, historyk z białostockiego IPN.

Naukowcy poprosili o próbki DNA rodziny rozstrzelanych i już zidentyfikowali sześć osób. Teraz historycy z Białegostoku zastanawiają się, czyje szczątki znajdują się pod pomnikiem ofiar egzekucji z 1942 r.