Kluczem do wyjaśnienia okoliczności zabójstwa polskich oficerów i policjantów dokonanego wiosną 1940 r. przez sowiecką bezpiekę są akta rosyjskiego śledztwa, które ciągle znajdują się w Moskwie. Pomimo deklaracji władz rosyjskich od kilku lat tamtejsza prokuratura nie przekazała pionowi śledczemu IPN 35 tomów akt, w tym uzasadnienia umorzenia śledztwa. Prokuratura IPN prowadzi śledztwo w sprawie zbrodni katyńskiej od 13 lat.

Nie mniej ważne jest dotarcie do tzw. białoruskiej listy ofiar zbrodni katyńskiej. Nasi śledczy są przekonani, że jeżeli nie oryginalna, to chociaż kopia takiego dokumentu powinna znajdować się w Mińsku.

– Dotarcie do tej listy ważne dla ustalenia pokrzywdzonych, na to czekają ich rodziny– przypomina Małgorzata Kuźniar-Plota, prokurator IPN prowadząca katyńskie śledztwo.

Śledczy wiedzą o 3870 osobach aresztowanych na terenie Białorusi przez NKWD. Ludzie ci zostali przewiezieni do więzienia w Mińsku. Nie wiadomo, co się z nimi stało. Przypuszczalnie zostali zamordowani w jednym z więzień (być może w Zamku Piszczałowskim), a ich zwłoki zakopane w Kuropatach.

Śledczy IPN starają się rozwiązać także zagadki sprzed lat. Poszukują miejsca ukrycia skrzyni z artefaktami pochodzącymi z wojennej ekshumacji w Katyniu. Pod koniec wojny ukryli ją pracownicy PCK oraz żołnierze AK. Chodziło o tzw. archiwum Robla.

W blaszanej skrzyni miały znajdować się przedmioty znalezione w dołach katyńskich. Mogą w niej być rzeczy osobiste ofiar zbrodni, np. obrączki, cygarniczki, a także dokumenty: legitymacje wojskowe lub ubezpieczeniowe.

Na potencjalne miejsce ukrycia skrzyni wskazał Adam Macedoński, krakowski działacz opozycji demokratycznej. Przekazał on do IPN nagranie relacji Jana Sentka, nieżyjącego już profesora AGH, zarejestrowane w 1991 r. Sentek opisał skrzynię, którą jego teść widział, gdy była ukrywana.

Poszukiwania zostały przeprowadzone jesienią 2016 r. na podwórku PCK przy ul. Studenckiej w Krakowie. Naukowcy z Akademii Górniczo-Hutniczej zbadali teren za pomocą georadaru.

Jak nas informuje Marcin Gołębiewicz, szef pionu śledczego warszawskiego IPN naukowcy nie zlokalizowali skrzyni. To nie oznacza, że jej poszukiwania nie będą kontynuowane.

– Przeglądamy dokumentację, w celu poszukiwania wzmianek na temat innych lokalizacji, gdzie mogła być ukryta. Jedna z relacji, nie wiem, na ile wiarygodna, wskazuje miejsce znajdujące się poza Krakowem – dodaje prokurator Gołębiewicz.