Na uczcie u Odyna

„Wikingowie wyrośli w kulturze cechującej się ogromnym bogactwem i złożonością. Pozostawili po sobie sztukę, literaturę obfitującą w sagi oraz poematy, a ich podboje wywarły duży wpływ na polityczny rozwój wielu krajów” – mówi Sara Weber, historyczka i autorka sagi „Wikingowie”.

Publikacja: 08.02.2024 21:00

Peter Nicolai Arbo, norweski artysta często podejmujący w swoich dziełach tematykę mitologii nordyck

Peter Nicolai Arbo, norweski artysta często podejmujący w swoich dziełach tematykę mitologii nordyckiej, w 1872 r. namalował obraz „Åsgårdsreien”, czyli „Dziki łów (Odyna)”

Foto: Free use (Creative Commons - Attribution CC-BY)

Niezwykły, na wpół mityczny świat wikingów, który od lat niezmiennie fascynuje miłośników przeszłości, uwiódł również panią i zainspirował do napisania najnowszej sagi „Wikingowie”. Jakie elementy tej dawno minionej epoki miały największy wpływ na pani decyzję o osadzeniu realiów swojej powieści właśnie w IX-wiecznej Norwegii?

Wikingowie fascynują od wieków, rozpalając wyobraźnię wszystkich twórców, począwszy od pisarzy, a skończywszy na reżyserach filmowych. Myślę, że pierwszym impulsem do napisania mojej powieści stała się mitologia nordycka, której wznowienie znalazłam na jednej z półek w popularnej księgarni. Najbardziej zafascynowała mnie postać Odyna – jednego z najważniejszych bóstw, pierwszego z bogów – Asów. Odyn był panem bitwy, magii, mądrości, run i poezji. Z jednej strony bywał pokazywany jako król albo przywódca rządzący braćmi, z drugiej zaś jako sprawca różnych forteli, mistrz słowa czy nawet czarodziej, który znał magię seidr. Jego charakter był niejednoznaczny, chociaż zazwyczaj cechowała go szlachetność i uczciwość. To właśnie jego postać towarzyszyła mi w trakcie pisania pierwszego tomu sagi „Wikingowie” i najbardziej zainspirowała do literackiego debiutu w formie powieści historycznej z romansem i erotyką w tle. Chciałabym tu wspomnieć również o sagach oraz źródłach archeologicznych, które nieustannie inspirują mnie do tworzenia kolejnych historii. Za każdym razem odnajduję coś, o czym jeszcze nie wiedziałam. To ogromna motywacja do pisania.

Utrwalany w popkulturze stereotypowy wizerunek wikinga zawładnął wyobraźnią milionów ludzi, chociaż – „podrasowany” w celu zwiększenia atrakcyjności dla odbiorcy – nie jest on całkowicie wierny historycznej prawdzie. Na przykład początku legendy o rogatych hełmach wikingów należy upatrywać w XIX-wiecznej operze Richarda Wagnera. Czy pani zdaniem ten zabieg pomógł utrwalić pamięć o wikingach czy wręcz przeciwnie – zaszkodził jej, przesadnie ją koloryzując? Jacy według pani byli ci prawdziwi wikingowie?

Nie chciałabym tutaj w żaden sposób oceniać twórców, ponieważ wierzę, że każdy z nich miał jak najlepsze intencje. Na szczęście atrakcyjny, choć błędny stereotyp zbudowany na fantazmatach epoki romantyzmu powoli odchodzi w niepamięć. Brodaty długowłosy mężczyzna w rogatym hełmie, odziany w kolczugę i dzierżący miecz coraz mniej kojarzy się z prawdziwym obliczem skandynawskich wojowników. Według mnie prawdziwi wikingowie to nie tylko północni rozbójnicy siejący grozę w całej Europie, podbijający dzisiejsze tereny Francji, Wielkiej Brytanii czy Irlandii. Współczesny wizerunek wojowników zdominowało przekonanie o ich wyłącznym zainteresowaniu mordem i grabieżą, co nie jest prawdą. Normanowie kierowali się głównie ciekawością, poszukiwaniem nowych miejsc do życia oraz partnerów do handlu.

Wikingowie wyrośli w kulturze cechującej się ogromnym bogactwem i złożonością. Pozostawili po sobie sztukę, literaturę obfitującą w sagi oraz poematy, a ich podboje wywarły duży wpływ na polityczny rozwój krajów. Co ciekawe, ślady ich materiału genetycznego wskazują jasno, że miliony ludzi na całym świecie mają wikińskich przodków. Wikingowie byli niezwykle odważni, zdyscyplinowani, żądni przygód i ziemi. Kochali wolność. I pewnie gdyby nie te wszystkie cechy, nie udałoby się im osiągnąć tak wiele. Normańscy wojownicy spotykali się z innymi ludźmi, przyglądali się obcym, czasem ich naśladowali. Poszerzali w ten sposób swoje horyzonty oraz postrzeganie ówczesnego świata. Na swych szlakach spotykali się ze Słowianami, Sasami, Bałtami, Saamami czy ludami koczowniczymi i te wszystkie interakcje odcisnęły mniejsze lub większe piętno na ich własnej kulturze.

Odyn – pochodzący z boskiej dynastii Asów najważniejszy nordycki bóg wojny i wojowników, bóstwo mądr

Odyn – pochodzący z boskiej dynastii Asów najważniejszy nordycki bóg wojny i wojowników, bóstwo mądrości, władzy, poezji i magii

©The Holbarn Archive/Leemage (Photo by leemage / Leemage via AFP)

W powszechnej świadomości pomiędzy słowami wiking a wojownik istnieje znak równości. Tymczasem ci ludzie nie żyli wyłącznie z wojen i grabieży. Jakimi jeszcze aktywnościami się parali, próbując zapewnić przetrwanie sobie i swoim rodzinom w niesprzyjających warunkach północnej Europy?

Zacznę od wyjaśnienia znaczenia słowa „wiking”. Według historyków wywodzi się ono od staronordyckiego słowa „vig”, czyli bitwa, albo od „vik” – zatoka, ponieważ większość wypraw wyruszała z Viken, wielkiej zatoki znanej dzisiaj jako Oslofjorden w Norwegii. Według nowszych badań mogło to oznaczać również osobę zmieniającą się przy wiosłach podczas morskiej podróży. Po raz pierwszy to słowo pojawiło się w anglosaskim poemacie z VII w. Powszechnie używano wyrażenia „pójść na wiking”, czyli wybrać życie morskiego rozbójnika, najpierw w pogoni za łupem, a potem w poszukiwaniu nowych miejsc do zasiedlenia. Ludzie Północy prowadzili też całkiem zwyczajne życie, mające dość monotonny charakter. Wikingowie w miarę możliwości uprawiali ziemię, o ile pozwalały im na to surowe warunki klimatyczne, byli też hodowcami. Jeśli chodzi o zajęcia typowe dla mężczyzn, to na pewno warto wspomnieć o ciesielstwie. Budowano domy, statki i sprzęty domowe za pomocą wielu narzędzi, takich jak topory czy piły. Zajmowano się również obróbką metali. Skandynawia, a zwłaszcza Szwecja, dysponowała bogatymi złożami rudy żelaza, łatwymi do wydobycia. Kowale wytwarzali broń, która była najcenniejszym skarbem wikińskiego wojownika. W kuźni powstawały też przedmioty codziennego użytku, takie jak noże, motyki, topory, a także artystyczna biżuteria (współcześnie odnajdywana na różnych stanowiskach archeologicznych). Miejscowi rzemieślnicy zajmowali się wyrobem garnków. Nietypowym zajęciem było rogownictwo. Z rogów i kości zwierząt hodowlanych wytwarzano np. naczynia, biżuterię albo ozdoby do włosów. Nie można zapomnieć tu o kobietach, które stanowiły fundament każdej wikińskiej rodziny. To one zajmowały się domem i dziećmi. Tkały ubrania na specjalnych warsztatach tkackich. Kobiety trudniły się również wróżeniem, były wieszczkami, tzw. volvami, bardzo poważanymi w społeczeństwie wikińskim. W mojej debiutanckiej książce poświęcam im sporo miejsca, a ich wątek rozwija się znacząco w drugim tomie zatytułowanym „Wężowe Oko” (Prószyński i S-ka 2023).

W podziw i zdumienie wprawiają współczesnych ludzi trasy podbojów wikingów, którzy, chociaż pozbawieni dobrodziejstw dzisiejszej techniki, byli w stanie swoimi legendarnymi łodziami pokonać tysiące kilometrów, penetrując nie tylko niemal całą Europę, ale też docierając na inne kontynenty. Najsłynniejszy z odkrywców Leif Eriksson prawdopodobnie wyprzedził nawet o kilkaset lat Krzysztofa Kolumba w dotarciu do Ameryki Północnej. W czym pani zdaniem tkwi tajemnica ich „podróżniczych” sukcesów?

Myślę, że była to głównie wytrwałość, odwaga, ciekawość nowych lądów, chęć zdobycia nowych ziem pod uprawę oraz wiara we własne możliwości. Morskie rozbójnictwo zdawało się też stanowić atrakcyjną ścieżkę kariery dla młodych wojowników. Historycy wspominają również o biedzie, nędzy i przeludnieniu, co miało zaważyć na decyzjach o podjęciu wypraw zwłaszcza w Norwegii za panowania Haralda Pięknowłosego w latach ok. 872–930.

W wielu częściach Skandynawii zdecydowanie lepiej było przemieszczać się wodą niż lądem – np. ze względu na poszarpaną linię brzegową Norwegii. Na przestrzeni wieków udoskonalono technikę szkutniczą. Docierano do coraz dalszych krain. Obecność wikińskich wojowników odnotowano np. na terenach Wschodniej Słowiańszczyzny (okolice Kijowa), północnej Afryki (Maroko) czy okolic Ładogi (Rosja). Osady wikingów odnaleziono na Grenlandii; źródła archeologiczne potwierdzają, że utrzymywali oni kontakty z Konstantynopolem. Wikingowie byli dobrze przygotowani do wypraw, potrafili realizować swoje cele, które wcześniej sobie wyznaczyli. Ich upór i determinacja są wzorem do naśladowania również dzisiaj.

Główna bohaterka pani książki, chociaż jest córką jarla, nie może sama decydować o swoim losie, a męża wybiera jej ojciec. Czy taka sytuacja kobiety była jednak bezwzględną regułą? Czy wikińskie kobiety, aż nadto obciążone obowiązkami dynastycznymi i domowymi, mogły liczyć na jakiekolwiek prawa, a może nawet przywileje?

W większości przypadków to rodzice dobierali młodych w pary, chociaż sami zainteresowani mieli jakiś niewielki głos w czasie tych negocjacji. Małżeństwa zawierano bardzo młodo, przeważnie w wieku 12–15 lat. Kobieta dbała o majątek i całe gospodarstwo, a jej rola była znacząca zwłaszcza wtedy, gdy mąż udawał się na „wiking”. Musiała przetrwać, co w tamtym okresie nie było łatwe. Pracowała na roli, doglądała zwierząt, opiekowała się dziećmi. Sagi nordyckie wspominają o niezależnych silnych kobietach, które chwytały za broń, walcząc na równi z mężczyznami. Broniły osad w czasie, gdy ich mężowie przebywali poza domem. Zachowane do dzisiaj duńskie czy norweskie groby kobiece z epoki wikingów mówią wiele o społeczeństwie tamtego okresu. Odnaleziono w nich nie tylko biżuterię czy przedmioty osobiste, ale także włócznie, ozdobne noże, umba tarcz czy topory. Dowodzi to jasno, że na równi z mężczyznami walczyły w trakcie bitew. Jeśli chodzi o prawa, to kobieta wikińska mogła się nawet rozwieść, kiedy miała ku temu solidne podstawy. Zdecydowanie gorzej jej los kształtował się w chwili, gdy zdradziła męża. Według prawa groziła za to kara śmierci. Czy jednak faktycznie była ona wykonywana? To już zupełnie inna sprawa.

Odmalowany na kartach pani powieści świat ukazuje społeczeństwo żyjące w ściśle zhierachizowanej strukturze. Na jego czele stoi jarl, wikiński wódz, podlegający jedynie królowi. Jaki był zakres władzy jarla i na jak dużo mógł sobie pozwolić?

Jarl pierwotnie oznaczał człowieka zamożnego, majętnego. Dopiero z czasem stał się zarządcą króla na danym terytorium. Przed zjednoczeniem Norwegii za panowania Haralda Pięknowłosego jarlem była osoba, która utrzymywała władzę w okręgu. Najpopularniejsi jarlowie wywodzili się z Trondheim i okolic. Islandzkie sagi z XII w. mówią także o nich jako o dowódcach wojsk. Tytuł ten był dziedziczny w linii męskiej, przechodził z ojca na syna. Ten temat został poruszony w mojej powieści. Syn jarla Sigurda Czerwonookiego, Ulfar, niekoniecznie chce nim zostać, ale tak nakazuje tradycja i ostatecznie obejmuje to stanowisko pełen obaw, czy sobie poradzi. Stosunki pomiędzy królem a jarlami w późniejszych wiekach określały umowy. Ten tytuł był używany również na Orkadach oraz przez krótki czas w Wielkiej Brytanii.

Sara Weber, historyczka i autorka sagi „Wikingowie”

Sara Weber, historyczka i autorka sagi „Wikingowie”

Archiwum prywatne

Na samym dole hierarchii stał niewolnik – thrall. Kto w świecie wikińskim mógł stać się takim nieszczęśnikiem? Czy byli to tylko jeńcy wojenni przywożeni z łupieżczych wypraw, czy też – tak jak np. w starożytnym Rzymie – niewolnikiem można było zostać w ramach kary za jakieś przestępstwo lub długi?

Na samym dole społecznej drabiny Skandynawów stali niewolnicy. Można się było nim stać na dwa sposoby. Najczęściej w wyniku łupieżczych wypraw, podczas których wikingowie porywali zazwyczaj kobiety, albo na skutek niespłaconych długów. Thrall nie miał zdolności prawnej. Wyzwolenie niewolnika mogło odbyć się przez dar właściciela, dzięki osobie trzeciej, która była gotowa zwrócić właścicielowi cenę niewolnika, a także przez wykupienie się samego niewolnika. Znaczne ułatwienie wyjścia z niewoli przyniosło chrześcijaństwo, gdyż Kościół nawoływał do wykupienia braci w wierze, np. w Trøndelagu i zachodniej Norwegii do obowiązków wieców należało uwolnienie jednego niewolnika na rok. Później w Szwecji sprzedanie chrześcijańskiego niewolnika było uważane za przestępstwo, a w Islandii rodzina właściciela została zobowiązana do utrzymywania niewolnika, gdy ten przestawał być zdolny do pracy. Jeden z wątków pobocznych podjętych w mojej powieści dotyczy takiej właśnie sytuacji, kiedy niewolnica Sibbe przestaje nią być dzięki hojnej zapłacie na rzecz swojego właściciela. Co ciekawe, warto wspomnieć, że zachowały się źródła historyczne, które opisują rytualne pozbawienie życia niewolnika wraz ze swoim panem. Praktyka ta głównie była stosowana wobec kobiet, które palono na pogrzebowych łodziach jarlów. Wcześniej kobiety celowo odurzano ziołami i naparami, aby nie krzyczały i nie stawiały oporu.

Epoka wikingów, trwająca mniej więcej od 750 r., zaczęła chylić się ku końcowi ok. 1100 r. wraz z postępującą chrystianizacją Skandynawii. Chrześcijańscy władcy nie tolerowali ani stylu życia wikingów, trudnego do pogodzenia z zasadami nowej wiary, ani tym bardziej barwnej politeistycznej mitologii nordyckiej. Jak wyglądał trudny proces chrystianizacji wikingów? Czy łatwo przyszło tym urodzonym wojownikom tak diametralnie zmienić swoje życie?

Rzeczywiście proces chrystianizacji był długi i mozolny, a w każdym ze skandynawskich krajów przebiegał w nieco inny sposób. Odpowiedzialni za niego stali się królowie. Przez dość długi czas łączono elementy pogańskie z chrześcijańskimi. Obawiano się, że Odyn czy Thor nagle odwrócą się od wikińskiego społeczeństwa, a więc na wszelki wypadek modlono się i składano ofiary również pogańskim bogom. Niektóre osady skandynawskie pozostawały pogańskie nawet w XIII w. Lokalne tradycje silnie zakorzeniły się w społeczeństwie, jak na przykład alfabet runiczny. Dlaczego więc zdecydowano się na przyjęcie chrześcijaństwa? Powodów było wiele. System chrześcijański zapewniał pewnego rodzaju uniwersalizm, którego brakowało poszczególnym plemionom. Kościoły szybko stały się centrum życia lokalnej społeczności, obowiązywały dni wolne od walki. Opactwa przynosiły stałe dochody. A co najważniejsze, chrześcijaństwo oferowało ciekawą alternatywę na życie po śmierci, gdyż zbawionym mógł być każdy, a nie tylko wojownik poległy w walce, który dostępował zaszczytu wiecznego współbiesiadowania z Odynem.

Niezwykły, na wpół mityczny świat wikingów, który od lat niezmiennie fascynuje miłośników przeszłości, uwiódł również panią i zainspirował do napisania najnowszej sagi „Wikingowie”. Jakie elementy tej dawno minionej epoki miały największy wpływ na pani decyzję o osadzeniu realiów swojej powieści właśnie w IX-wiecznej Norwegii?

Wikingowie fascynują od wieków, rozpalając wyobraźnię wszystkich twórców, począwszy od pisarzy, a skończywszy na reżyserach filmowych. Myślę, że pierwszym impulsem do napisania mojej powieści stała się mitologia nordycka, której wznowienie znalazłam na jednej z półek w popularnej księgarni. Najbardziej zafascynowała mnie postać Odyna – jednego z najważniejszych bóstw, pierwszego z bogów – Asów. Odyn był panem bitwy, magii, mądrości, run i poezji. Z jednej strony bywał pokazywany jako król albo przywódca rządzący braćmi, z drugiej zaś jako sprawca różnych forteli, mistrz słowa czy nawet czarodziej, który znał magię seidr. Jego charakter był niejednoznaczny, chociaż zazwyczaj cechowała go szlachetność i uczciwość. To właśnie jego postać towarzyszyła mi w trakcie pisania pierwszego tomu sagi „Wikingowie” i najbardziej zainspirowała do literackiego debiutu w formie powieści historycznej z romansem i erotyką w tle. Chciałabym tu wspomnieć również o sagach oraz źródłach archeologicznych, które nieustannie inspirują mnie do tworzenia kolejnych historii. Za każdym razem odnajduję coś, o czym jeszcze nie wiedziałam. To ogromna motywacja do pisania.

Pozostało 89% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Kup teraz
Historia świata
Ostatnia bitwa Haralda Srogiego
Materiał Promocyjny
Elektrownie jądrowe to naturalny dla Warty obszar zainteresowań
Historia świata
Most Ludendorffa. Dlaczego zniszczono most na Renie
Historia świata
Niezwykła misja sondy New Horizons
Historia świata
Zjednoczeni jesteśmy silniejsi
Historia świata
Banki już się nie boją rabusiów. Czasy "To jest napad!" minęły
Historia świata
Zdobywanie Kosmosu. Sondy, którym pozwolono odlecieć do gwiazd