Jako datę przekazania władzy wybrał 15 sierpnia, w drugą rocznicę kapitulacji Japonii kończącej II wojnę światową. Dwa miesiące wcześniej, mimo sprzeciwu Mahatmy Gandhiego, rząd brytyjski pod kierownictwem premiera Clementa Richarda Attlee zaakceptował ideę podziału Indii Brytyjskich na dwa państwa utworzone według kryteriów religijnych: Indie zamieszkane w większości przez wyznawców hinduizmu i sikhizmu oraz muzułmański Pakistan. Ten podział stał w kontrze do pięknej wizji Mahatmy Gandhiego budowy wielkich zjednoczonych Indii, które – jak podkreślał Jawaharlal Nehru – powinny zerwać wszelkie więzi z Imperium Brytyjskim i odrzucić wszelką spuściznę kolonialną.

15 sierpnia 1947 r. rodziła się nowożytna republika, ale nie państwowość indyjska, bo ta jest jedną z najstarszych na naszej planecie. Jej korzenie sięgają trzeciego tysiąclecia przed Chrystusem, kiedy ludność drawidyjska stworzyła tzw. cywilizację doliny Indusu. Zbudowane w tym okresie miasta Harappa i Mohendżo Daro są jednymi z najdawniejszych metropolii na Ziemi.

Na przełomie III i II tysiąclecia do Indii dotarli Ariowie – bardzo ekspansywny indoirański lud zamieszkujący pierwotnie obszar dzisiejszego Iranu i Afganistanu. Ariowie przynieśli ze sobą Wedy – księgi objawione, opisujące dzieje człowieka i bogów, zawierające porady, hymny, zaklęcia magiczne, pieśni i nakazy rytualne. Napisano je w sanskrycie, świętym języku Ariów, który wyewoluował z jakiejś wcześniejszej formy wspólnego języka indoirańskiego. Ariowie wprowadzili też nieznany wcześniej w Indiach podział na klasy społeczne, który przez wieki przemienił się w system kastowy. Mahatma Gandhi uważał go za źródło wszystkich bolączek i niesprawiedliwości w społeczeństwie indyjskim. Przynależność do warny (klasy społecznej) jest bowiem dziedziczna i piętnuje ludzi wartościowych ograniczeniami przypisanymi danej kaście. Mimo że Republika Indii zniosła podziały klasowe, nadal w społeczeństwie indyjskim obowiązuje cicha akceptacja podziału na pięć kast. Szczęśliwie ze względu na dynamiczną edukację, poprawę jakości życia i pluralizm polityczny te podziały powoli odchodzą do lamusa.

Dla nas, Polaków, Indie są krajem bliskim sercu z dwóch powodów. Jak nikt inny w Europie czujemy owo wielkie pragnienie wolności i niepodległości, które tak pięknie wyrażał w swoim manifeście politycznym wielki Mahatma Gandhi. Nie zapomnieliśmy też wspaniałej postawy indyjskich maharadżów i ich poddanych, którzy w czasie II wojny światowej przyjęli w swoich królestwach polskie dzieci ewakuowane z nieludzkiej sowieckiej ziemi. Wielki mąż stanu i dyplomata, maharadża Jam Saheb Digvijaysinhji, zbudował tym dzieciom dom w Balachadi. Widząc ich tęsknotę za utraconymi rodzicami, oświadczył: „Nie uważajcie się za sieroty. Jesteście teraz Nawanagaryjczykami, ja jestem Bapu, ojciec wszystkich mieszkańców Nawanagaru, w tym również i wasz”. Nie były to jedynie górnolotne słowa. On naprawdę formalnie adoptował te dzieci, żeby miały prawo wyboru, gdzie chcą się osiedlić po wojnie. Dodatkowo nakłonił Izbę Książąt Indyjskich, aby udzieliła pomocy pięciuset polskim dzieciom. Na ten apel spontanicznie odpowiedział maharadża Chhatrapati Shandzi, który wsparł budowę osiedla Valivade na przedmieściach Kolhapuru. Oprócz pomieszczeń mieszkalnych powstała tam polska szkoła, kościół, poczta, kino i jadłodajnia.  

W 79. rocznicę utworzenia obozu w Valivade Polskę odwiedził potomek tego maharadży, koronowany książę Kolhapuru Yuvraj Sambhajiraje Chhatrapati, który jest niezależnym politycznie członkiem izby wyższej indyjskiego parlamentu federalnego (Rajya Sabha). Jakże był to wzruszający widok, gdy 50-letniego następcę tronu serdecznie witały osoby w bardzo podeszłym wieku, ciepło wspominające dobro i opiekę, z jakimi spotkali się na Półwyspie Dekan niemal 80 lat temu.

Dziękujemy dobrym monarchom za tę opiekę, którą otoczyli naszych rodaków. Polacy nie powinni jej nigdy zapomnieć. A Indiom życzymy wszelkiej pomyślności na drodze ku przyszłości.