Przed niemal każdym amerykańskim domem łopotać będzie gwiaździsty sztandar, o którym mówią słowa poematu Francisa Scotta Keya, że chociaż przez całą noc mury Fortu McHenry kruszały od brytyjskich bomb i rakiet, to nad ranem obrońcy ujrzeli, że gwiaździsty sztandar nadal dumnie powiewa nad warownią. Każdy Amerykanin zapytany o to, dlaczego 4 lipca taki właśnie gwiaździsty sztandar powiewa przed jego domem, odpowie bez wahania, że ten dzień upamiętnia ogłoszenie niepodległości w 1776 r., której symbolem jest właśnie ta flaga. I chociaż odpowiedź ta dowodzi głębokiego patriotyzmu, to zawiera dwa błędy.

Zacznijmy od flagi USA z pięćdziesięcioma gwiazdami i 13 paskami. Pierwotny wzór flagi zjednoczonych w rewolucyjnym buncie prowincji amerykańskich wyglądał zupełnie inaczej. Pisałem o tym już kiedyś na łamach tej gazety, dlatego jedynie wspomnę, że flaga rewolucyjna z 1775 r. przedstawiała zwiniętego grzechotnika na żółtym tle z podpisem „Nie depcz mnie”. Dzisiaj żółta flaga rewolucyjna z pociętym grzechotnikiem jest już jedynie symbolem wolnomyślicieli, którzy postulują ograniczenie władzy rządu federalnego. Podobnej symboliki używają amerykańscy libertarianie, którzy zastąpili jednak grzechotnika jeżozwierzem z nastroszonymi kolcami.

Znany nam wzór flagi amerykańskiej, w której pierwotnie było tylko 13 gwiazdek, został wprowadzony przez Drugi Kongres Kontynentalny dopiero 14 czerwca 1777 r. 56 sygnatariuszy amerykańskiej Deklaracji Niepodległości nie mogło zatem znać tego wzoru flagi, kiedy składali swoje podpisy pod najważniejszym dokumentem w historii USA.

Proszę spojrzeć na ilustrację nad tym artykułem. To obraz pod tytułem „Deklaracja Niepodległości”, namalowany w 1819 r. przez Johna Trumbulla, największego amerykańskiego malarza patriotycznego, sekretarza Jerzego Waszyngtona. Kiedyś zdobił rewers banknotu dwudolarowego. W sali obrad Drugiego Kongresu Kontynentalnego nie ma flagi amerykańskiej.

W wielu książkach i artykułach prasowych pojawia się informacja, że obraz ten przedstawia scenę podpisania Deklaracji Niepodległości 4 lipca 1776 r. Kolejny błąd. Amerykański Dzień Niepodległości powinien być obchodzony 2 lipca, ponieważ tego dnia 1776 r. większość delegatów Drugiego Kongresu Kontynentalnego przyjęła rezolucję niepodległościową przedłożoną przez Richarda Henry’ego Lee z Wirginii, zawierającą oświadczenie, że „Zjednoczone Kolonie są i słusznie powinny być wolnymi i niepodległymi państwami” zwolnionymi ze wszystkich zobowiązań wobec korony brytyjskiej. To była właściwa i formalna proklamacja niepodległości. Dokument nazywany „Deklaracją Niepodległości”, autorstwa Johna Adamsa, Rogera Shermana, Roberta R. Livingstona, Thomasa Jeffersona i Benjamina Franklina tworzących Komitet Pięciu, był „jedynie” preambułą do rezolucji Richarda Henry’ego Lee, ale ze względu na piękno języka zalicza się do największych zabytków słowa pisanego.

Obraz Trumbulla pokazuje tak naprawdę wydarzenie z 28 lipca 1776 r., kiedy Komitet Pięciu złożył prezydentowi Kongresu Johnowi Hancockowi ową preambułę, nazywaną odtąd „Deklaracją Niepodległości”. Było to wydarzenie ważne, ale nie kluczowe. Uroczysty akt podpisania tego dokumentu nastąpił dopiero 2 sierpnia 1776 r. w Pennsylvania State House w Filadelfii, później nazwanym Independence Hall.

Czemu zatem na dzień najważniejszego święta w amerykańskim kalendarzu wyznaczono 4 lipca, skoro tego dnia niczego nie podpisano? 4 lipca 1776 r. delegaci jedynie wstępnie zaakceptowali treść preambuły do rezolucji Richarda H. Lee. Od strony formalnej nic to nie zmieniało. Tym bardziej że dopiero 9 lipca delegaci z Nowego Jorku otrzymali upoważnienie swojej legislatury do głosowania nad tym dokumentem.

Co ciekawe, drugi prezydent USA John Adams, postać kluczowa podczas obrad nad treścią Deklaracji Niepodległości, nigdy nie uznawał daty 4 lipca jako „Dnia Niepodległości”. Do końca życia upierał się, że święto powinno być obchodzone 2 lipca, bo tego dnia narodziła się amerykańska republika. Niezależnie jednak od tego, kiedy Ameryka powinna obchodzić swoje urodziny, życzmy jej z głębi serca wszystkiego najlepszego!