Kiedy Barack Obama odbył historyczną podróż do Hiroszimy, uścisnął dłoń Sunao Tsuboia. Tsuboi miał przekazać Obamie, że ten będzie zapamiętany jako prezydent USA słuchający ocalonych z ataków atomowych na Hiroszimę i Nagasaki, którzy w Japonii określani są jako "hibakusha".

Tsuboi miał 20 lat, gdy cudem ocalał w ataku atomowym, do którego doszło 6 sierpnia 1945 roku, w ostatnich tygodniach II wojny światowej.

140 tys.

Tyle osób zginęło w ataku atomowym na Hiroszimę

W wyniku zrzucenia na Hiroszimę bomby atomowej doznał tak poważnych oparzeń ciała, że stracił część ucha. Był nieprzytomny przez 40 dni po ataku - kiedy się obudził, wojna była już zakończona. Był tak słaby i doznał tak poważnych obrażeń, że na początku musiał uczyć się czołgania po podłodze.

- Chcieli nas zabić. To nie był błąd - powiedział Tsuboi w rozmowie z AP w 2013 roku.

Czytaj więcej

75 lat od zniszczenia Hiroszimy. "Trzeba odrzucić nacjonalizm"

W ataku na Hiroszimę zginęło 140 tysięcy mieszkańców miasta. Trzy dni po ataku na Hiroszimę USA zrzuciły  bombę atomową na Nagasaki, zabijając 70 tysięcy osób. 15 sierpnia Japonia skapitulowała.

Tsuboi pracował potem jako nauczyciel w gimnazjum. Tak bardzo skupiał się na przekazywaniu młodym mocnego przekazu antynuklearnego, że zyskał sobie przydomek "nauczyciel-bomba".

Motto jakie przyświecało mu przez całe życie brzmiało: "nigdy się nie poddawaj".